KAMIEŃ FILOZOFICZNY

 


ALCHEMIA, KABAŁA I TAROT

Trzy wspaniałe narzędzia duchowej eksploracji, które oświecają nas poprzez wewnętrzną podróż ku odkryciu sensu życia, istnienia, a przede wszystkim nas samych: 

- Alchemik dąży do przemienienia siebie (swojej surowej i podłej natury, niczym ołów) w oświeconą istotę (złoto lub wewnętrzne światło ducha); 

- Kabalista zagłębia się w mroczny i symboliczny język Drzewa Życia, źródła wewnętrznej energii;

- Tarocista, poprzez figury Arkanów, dostrzega psychologiczne projekcje, które wskazują na nasze ograniczenia do pokonania i nasz potencjał do aktywacji. 

W cyklu "Kamienia Filozoficznego" ukazujemy metodę, która pozwala nam połączyć te trzy ścieżki, tak aby każda z nich wzmacniała, wspierała i rozjaśniała pozostałe.


ABY ZROZUMIEĆ SZALEŃSTWO TRZEBA BYĆ SZALONYM

Cała nasza inicjacyjna podróż zaczyna się od Arkanu Głupca, pierwszej i ostatniej karty Tarota. Czymże innym jest ludzkie życie, jeśli nie komedią, w której każdy gra swoją rolę, kto z taką maską, kto z inną... Ale biada, jeśli powiemy im, że są szaleni, bo gdy wszyscy są szaleni, powstaje wiara, że szalonym jest ten, kto jest inny. 

W każdym z nas tkwi to szaleństwo, które postrzega absurdalność świata, widzi życie porażką, miłość oszustwem, ale jest to szaleństwo sensowne, bo dzisiejsze życie pokazuje nam czym jest... Jeśli odejmiemy od niego przyjemność, czy można jeszcze nazwać je życiem?...

Więc pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie tego absurdu, który nazywamy życiem, jak niemądrzy jesteśmy podążając za tłumem jak owce, jak bardzo mami nam ono mózgi indoktrynacjami i ideologią dominacji… W momencie zrozumienia powodu tego szaleństwa świata to my zostajemy okrzyknięci szaleńcami w oczach świata i zaczynamy naszą drogę ku wyzwoleniu, balansując na linie szaleństwa, w poszukiwaniu naszego Świętego Graala lub Kamienia Filozoficznego. Ostatecznie życie ludzi to nic innego jak gra szaleństwa.


KAMIEŃ FILOZOFICZNY

Bardzo znany jest Kamień Filozoficzny, poszukiwany przez wszystkich jako Święty Graal. Jego siła tkwi w zdolności przemieniania ołowiu w złoto, ale nie popadajmy tu w baśniową rozpacz tego Króla, który wszystko, czego dotknął, przemienił w złoto (w końcu umarł z głodu, bo jedzeniem było złoto - jest to metafora współczesnego kapitalizmu i tych, którzy umierają w duchowym głodzie pomimo posiadania całego materialnego bogactwa). W rzeczywistości ta przemiana ołowiu w złoto jest metaforą, od widzialnego do niewidzialnego, zewnętrze służy jedynie do zrozumienia wnętrza. Złoto, którego szukamy, to dusza i jej nieśmiertelność.

Ten alchemiczny proces uczy nas, że Kamieniem jest sam człowiek, świadomość, która się budzi i która pozwala nam podnieść to, co ciężkie (ołów, czyli nasz wymiar materialny, a więc i ciało), ku temu, co subtelne (nasz wymiar duchowy, złoto). Rezultatem jest oświecona dusza, skąd bierze się złoty kolor. Ten alchemiczny proces wytwarzania złota z ołowiu jest ezoteryczną podróżą, w której osoba się zmienia, przewyższa samego siebie, wznosi się na wyższy poziom (wyższą oktawę). Aby to zrobić, konieczne jest jednak przejście 7 etapów lub procedur alchemicznych lub testów wewnętrznych.

W świecie minerałów te siedem etapów występuje i jest reprezentowanych przez aż siedem pierwiastków: ołów, żelazo, miedź, rtęć, cynę, srebro i złoto.

7 FAZ DUCHOWEJ ALCHEMII

W Arkanie Diabła odnajdujemy słowa wytatuowane na jego ramionach: „Solve et coagula”, powiedzenie typowe dla każdego Alchemika. Jest to wyrażenie łacińskie i wywodzi się od “risolvere” (rozwiązać), co oznacza rozłożyć i oddzielić, natomiast „coagula” opisuje proces łączenia elementów (koagulacji) w nową wyższą formę. Ta metafora duchowej wędrówki prowadzi nas najpierw do zerwania z kryzysami, rozczarowaniami, oszustwem, które ofiaruje nam świat (solve), a potem z ruin do odbudowy i przemiany (coagula).

Etapy to:

1. ODWAPNIANIE

2. ROZWIĄZANIE

3. SEPARACJA

4. POŁĄCZENIE

5. FERMENTACJA

6. KOAGULACJA

7. PAROWANIE

Dzięki Arkanowi Głupca przejdziemy całą tę ścieżkę.

Procedur do wykonania w Alchemii jest 21, podobnie jak Arkanòw Tarota, z wyjątkiem tego, że Głupiec nie ma przypisanego numeru, jest Alchemikiem, naszą częścią transcendentalną, która rozpoczyna podróż w poszukiwaniu przemiany; jest Głupcem w poszukiwaniu Racji Absolutnej.


PODRòŻ DOOKOŁA ŚWIATA... SZALONA RZECZ!

Nie wydaje mi się, żeby na tej planecie istniał człowiek, który, gdy raz zda sobie sprawę z tego, gdzie mieszka, nigdy nie zapragnął w swoich myślach okrążyć świata. Są tacy, którzy mają możliwości ekonomiczne i robią to poprzez podróże; są tacy, którzy mają ducha przygody i wyruszają w drogę na motocyklu, na rowerze, pieszo, autostopem, nawet jeśli trwa to kilka lat. To pragnienie jest odzwierciedleniem wewnętrznej psychologicznej reperkusji.
Podróż, którą podejmujemy, to podróż alchemiczna, to podróż naszego wewnętrznego świata. Ile mamy w sobie nieznanych stron? Ile cudów ukrywamy? Ile meandrów, nawet niebezpiecznych, można ominąć?
Głupiec jako Arkan nie ma numeru, jest na początku i będzie na końcu. Zaczyna się od zera, ale kiedy talia się zamyka, zaczyna ponownie od Świata i staje się Światem. Ta myśl o podróżowaniu dookoła świata jest szalona, ​​ale tak rozsądna, że ​​z psychologicznego punktu widzenia jest to podróż dookoła siebie, aby zobaczyć siebie po drugiej stronie, wyjść poza siebie, aby pokonać samego siebie. Aby zrozumieć szaleństwo świata, musimy przenieść się do świata Głupca, naszej wewnętrznej nieświadomości. Z Tarotem wyruszymy w tę podróż i skorzystamy ze ścieżek Drzewa Życia.
PS: Arkan widoczny na zdjęciu to wynalazek, który stworzyliśmy przez połączenie dwóch kart, Arkanu Głupca, która dołącza do Arkanu Świata. Głupiec żyje we własnym świecie, który stworzył wychodząc poza wymiar rozumu. Wszyscy, którzy ukończą wewnętrzną podróż, zaczynają żyć w innym świecie, w innym wymiarze, zmieniają swoją mentalność i sposób życia…


DRZEWO ŻYCIA I WIEDZY

Gdzie indziej przeanalizowaliśmy psychoanalitycznie znaczenie tych dwóch Drzew, o których tak wiele mówi Biblia w Księdze Rodzaju. Są one niczym innym jak archetypami energii, które tworzą i kształtują zarówno nasze ciało, jak i duszę. Życie jest krzyżem, trzeba je nieść; na tym krzyżu umieramy jak Chrystus. Symbol potrójnego Krzyża ma te same punkty energetyczne lub połączenia zbieżne, co Drzewo Życia. Jest zdominowany przez prawo 3, ponieważ przez to Drzewo lub Krzyż możemy znaleźć ścieżkę duszy, która jest boska = 3. Dopóki jej nie odnajdziemy, jesteśmy jak szaleni i oto Arkan Głupca poszukującego swojej racji życia. Niestety, wielu czyni z tego Krzyża Moc (każdy chce władzy, pieniędzy, sławy, bogactwa) i to właśnie stanowi szaleństwo naszego świata: Miłość do Mocy. Głupiec natomiast w Drzewie Życia szuka czegoś przeciwnego: Mocy Miłości.
Drzewo Życia składa się z 3 kolumn. Jest to prawo 3, które odpowiada naszym wymiarom bytu: ciału, duszy i duchowi. Ale jeszcze głębiej odpowiadają one trzem wymiarom duszy: głowie, sercu i zjednoczeniu tych dwóch, które tworzą intelekt, wolę i owoc zwany świadomością. Intelekt szuka prawdy, podczas gdy wola szuka miłości. Kiedy prawda i miłość spotykają się, rodzi się wolność. Prawda posiada rację, podczas gdy miłość posiada przyjemność. Kiedy rozum i przyjemność łączą się ze sobą, pojawia się szczęście. W centrum Drzewa znajdują się zatem owoce, których ludzie najbardziej pragną i poszukują przez całe życie: szczęście, wolność i sumienie.
Głupiec musi przebyć całe Drzewo, przekroczyć wszystkie punkty energii, aby zdjąć ten Krzyż, wyrzec się efemerycznej mocy materii i dotrzeć do wiązki żądnego przygód i wolnego Ducha duszy (na rysunku karty Głupiec niesie wyzwalającą sakwę, a nie zniewalający krzyż).


ZACZYNA SIĘ NA OŁOWIANYCH STOPACH

Ołów w Alchemii odpowiada naszemu ciału fizycznemu, jest najbardziej surową, materialną częścią, najbardziej bezpośrednią, a zatem również nieprzeniknioną, trudną do ukształtowania, oswojenia, kontrolowania. Głupiec, który jest naszym instynktem, rozpoczyna ścieżkę, duchową podróż, chce wspiąć się na wyżyny samowiedzy. Sefirot na dole podstawy, numer 1, nazywa się Malkuth i oznacza Królestwo. Każdy z nas w jakiś sposób zakłada swoje własne królestwo (niektórzy w karierze, inni w rodzinie i tak dalej). Ktokolwiek żyje w tej sferze, żyje jak martwy, wegetuje i nic więcej. Jeśli utożsamiamy się tylko z rzeczami, z naszą pracą, z ulubioną rozrywką, jesteśmy ołowiem, gęstością i całkowitą ciemnością. I rzeczywiście, ten metal bardzo szybko się utlenia, na obraz starzejącego się ciała. Ludzie potrzebują głębokiej i transcendentnej motywacji, czegoś nieskończonego, co nie staje się oczywiste, tak jak ołów: jeśli go podgrzejemy, wprowadzi się do niego pewna energia, staje się lśniący, błyszczy jak srebro i traci swoją szorstkość i twardość. Bez ciepła znów twardnieje i szybko czernieje, tak jak ludzka dusza.
Głupiec rozgrzewa się, postanawia wyruszyć w wewnętrzną podróż, bo Królestwo, któremu poświęcił swoje życie (praca, rodzina, kariera, przyjaźnie, honor, sława, prestiż), choć jest piękne, nie wystarcza, część duszy jest zawsze pusta. To ta egzystencjalna pustka popycha Głupca do przygody, wię wyrusza w podróż ...


DROGA ŚWIATA

Świat Alchemika jest inny, jak świat Głupca; żyje w tym świecie, ale do niego nie należy... 
Alchemia naucza, że ​​cały wszechświat materialny pochodzi z trzech pierwiastków: soli, siarki i rtęci, Trzech Zasad Filozoficznych (lub „Trzech Pierwiastków”), które tworzą całą materię i substancję, reprezentując odpowiednio ciało (sól), ducha (siarkę) i duszę (rtęć). Nie są to zwykłe pierwiastki chemiczne, lecz duchowe i symboliczne zasady, które połączone dążą do transmutacji i stworzenia Kamienia Filozoficznego, czyli równowagi materii. Razem tworzą oświeconą duszę i esencję każdej istoty.
Na świecie istnieją jednak cztery żywioły: ziemia (sól), powietrze (siarka), woda (rtęć, ciekły metal) oraz ogień, który w rzeczywistości nie jest pierwiastkiem chemicznym, lecz procesem chemiczno-fizycznym (spalaniem) - wytwarza ciepło i światło i może być postrzegany jako plazma (czwarty stan skupienia materii). Dlatego rtęć jest zarówno metalem, jak i cieczą (wodą i ogniem). W sensie „wyższej inteligencji” rtęć jest również duchową kwintesencją wszechrzeczy, duchem uniwersalnym lub duchem świata.
W zależności od ilości energii, jaką otrzymało ciało (używając współczesnej terminologii), jest ono mniej lub bardziej ogniotrwałe, palne lub lotne. Sól zapewnia stabilność, siarka sprawia, że ​​rzeczy są palne, a niestabilna rtęć nadaje lotność.
Świadomość tych mechanizmów jest badaniem, jakiego Głupiec lub Alchemik dokonuje nad sobą, swoim charakterem, swoim temperamentem i swoją psychiką. Ta ścieżka Drzewa Życia łączy Sefirot Królestwa (Malkuth) z jego fundamentami (Yesod), ponieważ w takim stopniu, w jakim człowiek zna siebie (swoje królestwo), staje się świadomy swojego potencjału i ograniczeń (fundamentów).


GŁUPIEC NA ROZSTAJACH

Istnieją trzy Ścieżki, które wychodzą z Królestwa, z pierwszego Sefirota Malkuth na Drzewie Życia.
Ścieżka centralna jest najbardziej kusząca, najbardziej bezpośrednia; to Ścieżka Świata, spotkanie i zderzenie z rzeczywistością, z codziennością na dobre i na złe, z całym pięknem świata, ale także z jego brzydotą i rozczarowaniem. Ta Ścieżka prowadzi do Sefirota Fundamentu (Jesod), do konkretu; tu człowiek mocno stąpa po ziemi, niczym ołów, w istocie głowa i serce są zjednoczone. Ale to bardzo trudna Ścieżka, ponieważ pozostanie w centrum wymaga równowagi, a zazwyczaj brakuje nam jej na początku; początkowo nie jesteśmy zrównoważeni. Dlatego wszyscy wybieramy Ścieżki w prawo lub w lewo, czyli Ścieżkę Księżyca lub Ścieżkę Sądu...


UROK ILUZJI

Księżyc zawsze fascynował nas nieświadomie - nostalgią, romantyzmem i tajemnicą. Jego światło jest w rzeczywistości odbiciem słońca; nie ma własnego światła; jest jak podświadomość, zawsze pogrążona w ciemności. Ale jeśli zaczniemy się wgłębiać, słońce, prawda oświetli nas i zaczniemy dostrzegać coś, co wydaje się realne, ale potem odkryjemy, że to tylko odbicie. To Ścieżka na prawo, ścieżka Księżyca, która wskazuje drogę tym, którzy żyją przeszłością, utraconymi marzeniami, niespełnieniem, nostalgią, która przeradza się w melancholię, a nawet depresję, w żal uwarunkowany własną ciemną stroną, Cieniem Księżyca, Nieświadomością. 
Ale ta Ścieżka prowadzi do Zwycięstwa (Sefirot Netzach). Jak można pragnąć Zwycięstwa, nie walcząc? Chcąc wszystkiego, nie dając nic, chcąc wiedzieć wszystko, nie ucząc się, chcąc być kochani, nie kochając, i tak dalej… To wiecznie niespełnieni, marzyciele, żyjący we własnym wirtualnym świecie. Słowami i obietnicami robią wszystko, ale w praktyce nie ustępują ani na krok. Są wiecznymi romantykami, którzy poruszają się tylko sercem.



ZMARTWYCHWSTANIE CZYLI NAWRÓCENIE

Kiedy rozpoczynamy życie duchowe, czujemy się, jakbyśmy zmartwychwstali; otwieramy oczy, odradzamy się – to właśnie najczęściej nazywa się nawróceniem. Zaczynamy postrzegać świat jako pułapkę, system jako indoktrynację, przyjemności materialne jako iluzoryczną zasłonę i czujemy się zbawieni. Dystansujemy się i to jest Sąd, Ścieżka, która prowadzi w lewo na Drzewie Życia.
Ta droga wydaje nam się bardzo słuszna (składa się ze Sprawiedliwości), ale nie wiemy jeszcze, że początkowo w życiu duchowym jesteśmy ludźmi, którzy wierzą, że wiedzą wszystko; tylko osądzamy i tworzymy świat na swój obraz i podobieństwo. To są osądy mentalne, tylko nasze myśli. Ta Ścieżka prowadzi do świetności, do wielkości (Sefirot Hod), ale jak możemy nadać rzeczom blask nie oświetlając ich naszym doświadczeniem? Bez niego słowa emanują bogactwem, błyskotliwymi przemówieniami, pięknymi, ale nigdy niespełnionymi. Prawda mylona jest z tym, co się nam podoba. Pozostajemy inteligentni, pełni teorii, ale pozbawieni praktyki. Poruszamy się tylko głowami, ale później odkrywamy, że wciąż brakuje nam serca.


4 FAZY PROCESU ALCHEMICZNEGO
(4 kroki w 7 postępowaniach)
Jesteśmy Alchemikami, nasze ciało jest z ołowiu i w nim musimy odkryć naszą Duszę, Złoto. Ta ścieżka samopoznania jest bardzo złożona, wymaga czasu, poświęcenia i cierpliwości. Alchemia była badana także przez Junga w celu zrozumiemia głębi symboliki, dynamiki przemian nieświadomości.
Proces alchemiczny jest podzielony (còż za przypadek i zbieg okoliczności!) na 4 fazy, jak Drzewo Życia na 4 światy. Nazwy tych 4 faz pochodzą z języka greckiego. Były to nazwy 4 podstawowych kolorów malarstwa greckiego: czarnego, białego, żółtego i czerwonego. Ponieważ symbolika często pasuje symetrycznie do innych elementów, 4 fazy są połączone z elementem Natury, porą roku i fazą dnia.
W Alchemii jest wiele działań, a główne są 4:
- spalanie (calcinatio),
- rozwiązanie (solutio),
- wysuszenie (coagulatio)
- parowanie (sublimatio).
W przejściu między jedną fazą a drugą występują 3 procesy pośrednie i stają się one, jak powiedzieliśmy na początku, 7 procedurami. Każdy z tych 7 procesów ma potrójne przygotowanie, dla którego stają się 21 operacjami (4 + 3 = 7 x 3 = 21), tak jak Arkana Tarota (z wyłączeniem Głupca, który jest Alchemikiem).
Każdy etap przenosi materię ze stanu początkowego do stanu wyższego, dojrzałego, ugotowanego, przekształconego, a każda operacja alchemiczna symbolizuje etap transformacji psychologicznej.
Jung zauważył, że te procesy były psychologiczną projekcją tego, co dzieje się w nas na ścieżce indywidualizacji. Z tego powodu proces alchemiczny można odczytywać tylko jako metaforę naszej duchowej podróży w celu odkrycia ludzkiej psychiki i duszy.


BYĆ ŚWIADOMYM

Momentem inicjacyjnym w alchemii jest NIGREDO, najniższy punkt Drzewa Życia, pierwsza Czakra: uświadamiamy sobie, jak niezręczni jesteśmy, uwarunkowani przez świat, ile błędów popełniliśmy w życiu, jednym słowem szaleństwo - jest to moment wewnętrznej śmierci (jeśli policzymy wewnętrzne kręgi w pierwszym trójkącie na Kwiecie Życia, będzie ich dokładnie 13, numer Arkanu Śmierci leżącej pod podstawą trójkąta). W tradycyjnym rytuale inicjacyjnym masonerii zamyka się profanum w Gabinecie Refleksji, gdzie zostaje sam w towarzystwie czaszki, analogicznie do alchemicznej praktyki Nigredo. Mamy tutaj Arkan Głupca, który zostaje umieszczony w pierwszym Sefirocie (Malkuth).
Jak już wcześniej wyjaśniliśmy, dla Junga Nigredo jest Cieniem Psyche, głębią, w której kryją się niewypowiedziane instynkty, skrywające głęboką energię (po obaleniu Chaosu może stać się paradoksalną energią pozytywną). Część nas (serce, instynkt, część Yin) jest ciemna i wkracza na ścieżkę Księżyca (często słyszeliśmy, że jesteśmy lunatyczni). Jest to nieświadoma ścieżka, poszukiwanie uwarunkowania przeszłości, podczas gdy inna część nas (głowa, intuicja, część Yang) jest świetlista i wkracza na drogę Sprawiedliwości (człowiek rozpoczyna właściwe życie zgodnie ze swoim prawem moralnym). Jeśli utrzymamy te dwa wymiary razem w równowadze, możemy iść w kierunku centralnej ścieżki Świata, która prowadzi do Sefirotu fundamentów (Yesod), solidnego miejsca, w którym nabywamy głębokich przekonań, a następnie tworzy się w nas trójkąt (wielu nazywa to wiarą). W bryłach platońskich dzieło to tworzy Tetrahedron, portal, który pomoże nam odkryć czwarty wymiar, wyjście z szalonego rozumu. 
Aby to zrozumieć, warto zapoznać się z anegdotą o Albercie Einsteinie i czworościanie...


EINSTEIN 
i czworościan

Istnieje ciekawa anegdota na temat Alberta Einsteina. Na konferencji fizyków, przytłoczony krytyką jego szalonej koncepcji czterowymiarowej czasoprzestrzeni, zaproponował następujący problem:
- mając sześć takich samych wykałaczek, skonstruujcie cztery takie same trójkąty równoboczne.

Żaden z obecnych nie zdołał umieścić wykałaczek na płaszczyźnie tak, aby uformować wymagane trójkąty, co w rzeczywistości jest niemożliwe, więc Einstein skomponował czworościan sześcioma wykałaczkami i powiedział: „Jeśli nie wiecie jak używać trzeciego wymiaru, którego doświadczacie każdego dnia, jak macie nadzieję zrozumieć czwarty? Trzecim wymiarem, który badamy na Drzewie Życia, jest dusza, z którą żyjemy na co dzień i jeśli jej nie znamy, jak zdołamy postrzegać ducha i boskość, które są czterowymiarowe?


PROCES SAMOUŚWIADOMIENIA
GŁUPIEC STAJE SIĘ MAGIKIEM

Głupiec to nasza Dusza poszukująca Rozumu. Pewnego dnia w jego sercu budzi się cichy głos (mówiący świerszcz Pinokia), czyli świadomość; świat wydaje mu się próżny, pieniądze, kariera, rodzina, miłość, wszystko pokrętne, wie, że prędzej czy później umrze, cichy głosik szepce: „Twoje ciało jest prochem i obróci się w proch. Jeśli żyjesz tylko dla twojego ciała, to nic więcej z ciebie nie pozostanie.” Zdarza się to każdemu z nas na drodze naszego życia, światła w środku gasną, zaciemnia się nasze wnętrze, blackout. Dusza dotyka skończoności, w której jest zamknięta. Jak piękne nie byłoby to nasze ciało oraz natura, znikną pewnego dnia, więc po co to wszystko? Głupiec smakuje szaleństwa istnienia, zła życia. Dotyka alchemicznego OŁOWIU.
Ale uwaga: to samouświadomomienie jest przebudzeniem. Dziś dużo mówi się o przebudzeniu, nawet nasze ciało robi to codziennie, a w nocy znowu zasypia. Nie mylmy przebudzenia z oświeceniem lub świadomością, przed nami długa droga. Rzeczywiście... większość ludzi po tych chwilach wewnętrznej ciemności, ogarnięta strachem, pogrąża się w hałasie, aby nie słuchać duszy, ponownie zasypiamy i próbujemy uciszyć kryzys rozrywką i różnymi beztroskami. Ci, którzy z kolei mają dość zwykłej egzystencjalnej zupy, decydują się na 360-stopniową kopernikańską przemianę i podejmują pierwszy alchemiczny proces: odwapnianie… Głupiec chce zostać Magiem, nauczyć się magii. Jesteśmy surowcem, który musi zostać przekształcony w Maga. W rzeczywistości wszyscy ci, którzy oddają się sztuce wewnętrznego poznania, ezoteryzmowi, transcendencji, zyskują cień Czarowników, Szaleńcòw, Czarodziejów…


WEWNĘTRZNY POGŁOS

W Alchemii istnieje podstawowe narzędzie laboratorium alchemicznego, piec zwany pogłosem. W tym piecu przechodzimy przez proces zwapnienia, etap w naszym życiu, w którym zaczynamy przełamywać nasze ego, wątpliwości, upór, zachowania samo-sabotażowe, dumę i arogancję. Odkładamy je na bok, abyśmy mogli dowiedzieć się, co jest w środku. Pogłos jest wywyższeniem wewnętrznej energii metalicznego ducha w wyniku działania gwałtownego ognia na materię zawierającą tego ducha. Więc żeby się ogrzać lub wypalić, potrzebujemy tego ognia i tego piekarnika.
W Tarocie jedynym, który ma ten piec u swoich stóp jest Diabeł. Jego ogień jest często reprezentowany przez smoka (to nasz wewnętrzny Cień, ktòry działa w ukryciu). Głupiec, jak widzieliśmy wcześniej, rozpoczyna swoją podróż i staje się Magiem. Mag w kartach jest zawsze prezentowany ze stołem; jest to laboratorium alchemiczne, w którym znajdują się wszystkie żywioły. W tym okresie odczuwamy wewnętrzne ciepło i jest to pragnienie odkrycia, ale ten ogień rozkłada nasz surowiec (duszę), nasze przekonania są kwestionowane, staje się jasne chorobliwe przywiązanie naszego ego do uczuć, nałogòw, wypływają nasze przeszłe traumy.


INICJACJA GŁUPCA

W wielu kartach postać Głupca jest reprezentowana w trójramiennym kapeluszu. To nakrycie głowy jest symboliczne; rogi symbolizują ciało, ducha i duszę. Ale jest to także czasowe odniesienie do wymiarów przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Głupiec rozpoczyna ścieżkę w Drzewie Życia, ale początkowo podąża DROGĄ KOBIECĄ – YIN (o której porozmawiamy niedługo w opozycji do drogi męskiej – Yang); ta ścieżka składa się z beztroskich doświadczeń, błędów i ciągłych napraw, to samotny podróżnik w podróży. Każdy z nas w życiu odbył bezsensowną, głupią, szaloną ścieżkę… to właśnie na to rozdroże musimy zawrócić, aby powrócić na właściwą drogę.


PODWÓJNA DROGA

Głupiec jest u podstawy Drzewa, rozpoczyna się podróż inicjacyjna. Widzieliśmy już, że ma przed sobą 3 drogi: centralną, która jest fundamentalna, jest drogą Świata, która prowadzi go do stania się Magiem, badaczem; na prawo i na lewo otwierają się dwie inne ścieżki, a starożytni alchemicy nazywali je drogą Wilgotną i Suchą.  Droga Wilgotna to kobieca Yin, gdzie działa serce (Wenus), a więc sfera emocjonalna, pasywna, introwertyczny świat ścieżki Księżyca w Tarocie. W Kabale jest to kolumna Jachin - Biała (jest to biały punkt po czarnej stronie symbolu Yin-Yang); jej metal to miedź, ponieważ jest plastyczny i miękki.
Droga sucha to męska Yang, gdzie działa się bardziej głową, a zatem logicznym mózgiem (Mars), aktywny, ekstrawertyczny świat ścieżki Sądu w Tarocie. W Kabale jest to kolumna Boaz - Czarna (jest to czarny punkt po białej stronie w symbolu Yin-Yang); jej metal to żelazo, ponieważ jest twardy, ponieważ jest głową i racją do uderzenia.
Potrzebna jest integracja dwóch dróg, nie możemy być za bardzo na suchej ścieżce, bo stajmy się materialistami, jałowymi i pragmatycznymi… Ale nie możemy być za bardzo na mokrej ścieżce, bo stajemy się idealistami, marzycielami, zdominowanymi przez fałsz i mistycyzm, który sprawia, że ​​tracimy kontakt z rzeczywistością. Aby znaleźć jedność i rozwijać się wewnętrznie, aby ewoluować, potrzebna jest równowaga obu ścieżek.


PROCES ZMIĘKCZANIA
MAG I GŁUPIEC ROZBIERAJĄ SIĘ

Faza NIGREDO; aby zakończyć i zwieńczyć tę fazę przejścia jest Arkan Nienazwanej, ponieważ żyje się chwilą śmierci, oderwania, całkowitego wyrzeczenia, a polega to na zabiciu Króla i Królowej, których głowy widzimy na czarnej ziemi w kartach Tarota (szkielet kosi ukoronowane głowy). Są symboliczną konfrontacją, którą musimy zrobić z prototypem modeli ojcowskich i matczynych (w Tarocie są to Papież i Papieżyca). Jest to fundamentalne! Mamy tendencję do powtarzania niewłaściwych modeli naszych rodziców i dopóki nie zerwiemy ich kajdanòw, jesteśmy skazani na powtarzanie tego samego mechanizmu błędów, tego samego scenariusza.
Jednym z obrzędów inicjacyjnych jest rozbieranie się, symboliczna akcja odrodzenia; rodzimy się nadzy, więc rozbieranie się jest porzuceniem. Robią to mnisi, gdy porzucają swoje świeckie ubrania i noszą tylko habit do końca życia. W kolejnym procesie zobaczymy odwapnianie, zdrapanie ołowiu, wygładzanie. To sposób na rozebranie, ale są i tacy, którym wewnętrzne odwapnienie nie wystarcza. Są to typy ludzkie, które określamy jako uparte, zatwardziałe, hermetycznie zamknięte, jak jeż; w ich przypadku wymagana jest procedura nad ogniem, namoczenie (jak wtedy, gdy nasze ubrania zachodzą brudem - potrzeba trochę odplamiacza do tkanin). Papieżyca to Arkan Wody, otula nas jak w łonie, miejscu odrodzenia, stanu embrionalnego, dokładnie w namoczeniu, aby zmiękczyć twarde serce i głowę. Podczas gdy Ogień (Papież) jest kontrastem, Woda (Papieżyca) jest akceptacją.
Na schemcie Drzewa w dolnej jego części jest Głupiec i Mag, pośrodku Śmierć jako przejście, a ponad Papieżyca i Papież (jako w niebie, tak i na ziemi). Głupiec jest naszym niespokojnym duchem, który budzi się i musi spojrzeć w górę na Papieżycę; jest naszym instynktem wtajemniczenia, jest siłą, która pomaga nam przełamać się, by wyjść poza zasłonę lub iluzję Maya. Ona jest Matczyną postacią, która budzi nas (ale nie matczyną, która nas usypia!). Jest to także oderwanie od naszej figury macierzyńskiej - musimy wzrastać, być emocjonalnie niezależni, urodzić się samotnie. Mag konfrontuje się z Papieżem, postacią autorytetu, wewnętrznego posłuchu, aby nauczyć się kontaktować ze sobą i rozpoznawać emocje. Tutaj musimy przełamać niewłaściwe wzorce naszych rodziców: autorytarni i brutalni ojcowie (fałszywi papieże) pożerające i duszące matki (fałszywe papieżyce).


ZMIĘKCZENIE ZATWARDZIAŁEJ DUSZY

Jeśli mówimy o fazie lub etapie zmiękczania, z pomocą przychodzą nam dwa Arkana i są one podobne nawet w swojej reprezentacji: Umiarkowanie i Gwiazdy. W obu kartach ma miejsce działanie równoważące, ponieważ musimy zmiękczyć coś, co stało się zbyt twarde (jak głowa lub serce); potrzebujemy równowagi, nie potrzebujemy miękkiego serca ani rozwodnionej głowy.
Co dzieje się z elementem zanurzonym w wodzie? Jeśli jest ciężki to tonie a jeśli jest lekki to pływa, czyż nie? Ok, zróbmy to samo z ludźmi... Woda jest słuchaniem uważnego serca, niech mówią, niech pogrążą się w naszej uwadze i ciszy (Arkan Gwiazd), a zobaczymy co się stanie. Jeśli są niedojrzali, hałaśliwi, niepewni siebie, fałszywi... toną i zagłębiają się, w końcu uspokajają się, bo czują się samotni, ale patrzą i zaczynają mówić z głębi serca (tu dochodzi do zmiękczania, rozbierania - psycholog zawsze robi to ze swoimi pacjentami). Ale jeśli osądzimy ich, jeśli rzucimy ostrym słowem to rzucimy kłodę na pełne morze, gdzie uczepią się jej i zaczynają się kłócić, walczyć, nigdy nie schodząc na dno.
To samo musimy zrobić względem samych siebie, wykorzystać tę samą technikę, zastosować ją do naszych myśli i uczuć, namoczyć się, przesiąknąć. Obserwujmy siebie uważnie, bez osądzania, a zobaczymy jak pewne mechanizmy w nas toną i rozpadają się. Kiedy tracą na wadze (grawitacja, negatywność, zanieczyszczenia) zaczynają jako płód unosić się w centrum tej macicy i tam następuje trzeci proces przed odwapnieniem… oderwanie.


SŁUCH WEWNĘTRZNY

W Tarocie marsylskim, znakomitym ze względu na swoją symboliczną i archetypową strukturę, bardzo dobrze uchwycona jest zmiana w pasażu introspekcyjnym. Dzieje się coś wspaniałego, gdy zaczynamy mieć życie medytacyjne, refleksję, spojrzenie samokrytyki, rachunek sumienia. W pierwszej fazie Papież i Papieżyca odwracają się do siebie plecami, patrzą na zewnątrz, to znaczy myśl materializuje się, opróżnia, myślimy tylko o ciele, biznesie, rozrywce, prestiżu społecznym; jednym słowem, Papież jest politykiem, profesjonalistą, człowiekiem świata (wbrew swej duchowej naturze, jak wielu przywódców religijnych naszych czasów). 
Kiedy już rozpoczęliśmy wewnętrzną podróż, widzieliśmy, jak Papieżyca (psychiczna część kobiecości) porusza się w prawo (lub w górę na Drzewie Życia, do Sefirotu Kether). Kobiecość patrzy na męskość, zaczynamy dostrzegać, że jest w nas echo, pusta przestrzeń, która jednak ma rezonans. Wiemy ze słyszenia o istnieniu duszy, ale teraz ją czujemy, żyjemy nią; rozumiemy, że nuda, melancholia, smutek, który często odczuwaliśmy i który pozbawiał nas motywacji, bierze się właśnie stąd: to dusza, która chciała być wysłuchana, prosi o uwagę, pożywienie. To Papieżyca otwiera księgę (samowiedza) i przekazuje ją Papieżowi (rozumowi). Ciało i dusza spotykają się i zderzają. Papież wpatruje się w nią i unosi rękę w błogosławieństwie, a następnie akceptuje wyzwanie. W tym absolutnym zasłuchaniu rozpoczyna się medytacja. Kiedyś wierzyliśmy, że modlitwa jest mówieniem, teraz rozumiemy, że jest słuchaniem, obserwowaniem siebie.
To samo dzieje się również w Tarocie: ludzie zwykle zadają pytania kartom Tarota, podczas gdy to Tarot zadaje pytania nam. Powinniśmy ich słuchać, aby znaleźć odpowiedź o sobie. Obserwacja bez osądzania to jedno z najtrudniejszych działań, to utrzymanie (jak Papież i Papieżyca) spojrzenia utkwionego w siebie i w sobie w całkowitej ciszy, niemożliwej do stworzenia bez miłości. Tylko ci, którzy kochają, mogą patrzeć sobie w oczy na zawsze. Co dzieje się w tym milczącym spojrzeniu? Zaczyna się trzeci proces alchemiczny: odwapnianie.


PROCES ODWAPNIANIA
MAG SPOTYKA BOSKOŚĆ

To bardzo bolesny, męczący i wyczerpujący proces. W alchemii bierze się ołów, ktòry musi być oczyszczony z wieloletniej rdzy, kurzu i pleśni. Musimy to zeskrobać, przeszlifować. Jest to rozkład przez Ogień. Ogień reprezentuje Arkan Papieża (nagie sumienie). Jak widać znajduje się w Da'at (niewidzialnym Sefirocie), czyli w śmierci: musimy przejść śmierć wewnętrzną, pożegnać się z wieloma przyjaźniami, nawet krewnymi, którzy przeszkadzają naszemu duchowemu wzrostowi, musimy wyrzec się wielu niepoprawnych nawyków i przyzwyczajeń, o których już wiemy jak bardzo są daremne, głupie, banalne. Zaczynamy rozkładać nasze przekonania; czujemy się częściowo zdradzeni (przez społeczeństwo, szkołę, religię, mentalność, w której dorastaliśmy), ale wiemy, że wspinamy się po inne ideały.
Spróbujmy pomalować ścianę... co powinniśmy najpierw zrobić? Zeskrobać starą farbę czyli usunąć tę strukturę obrazów, która przykrywała nas od urodzenia: jesteśmy chrześcijanami, jesteśmy Włochami, Kolumbijczykami, Polakami, jesteśmy prawicowcami, jesteśmy "widzewiakami", jesteśmy… jesteśmy… tymi wszystkimi etykietami, które ostatecznie sprawiają, że zapomninamy kim jesteśmy naprawdę. Są to farby, które pokrywają naszą esencję. Spróbujmy odrzucić pochwały matki, która powiedziała nam, że jesteśmy najlepsi w szkole, lub krytykę kolegów z klasy, którzy mówili, że byliśmy porażką… Wszystko musi zostać zdrapane, wyeliminowane, musimy zdjąć maski i przekonania: myślimy, że jesteśmy piękni? brzydcy? mocni? duchowi? bogaci? Wszystkiego trzymamy się, aby uwierzyć, że jesteśmy coś warci, że jesteśmy kimś, kogo możemy docenić, a jesteśmy tylko żebrakami o miłość, której nie posiadamy.
Naprawdę ciężko dostać się do kości, niezwykle trudne jest odwapnianie, bo jesteśmy zatkani jak toaleta rdzą, wapieniem, stwardniałym mydłem, wieloletnim brudem. Tu wkraczamy w etap alchemii Nigredo, w etap Czarny: depresja, udręka, niepokój, cierpienie, strach, chaos, trudności, choroba, zmartwienie, samotność, trauma, stan zmiany, poczucie straty, rezygnacja, niemożność znalezienia wystarczająco pozytywnego związku z innymi i rzeczywistością.
Wierzymy, że spotkanie z boskością jest pięknym, przyjemnym, cudownym i „boskim” doświadczeniem. I mylimy się, bo jest to jedno z najstraszniejszych przeżyć (trochę jak spotkanie z prawdziwą miłością… identyczne!).


PROCES REWOLUCJI 
GŁUPIEC I MAG NAWRÓCENI

W pierwszym etapie w Nigredo stykamy się z naszymi ograniczeniami. Co nas w tym interesuje? Pokonywać granice? Nie, nigdy, absurd. Granice pokazują nam punkty odniesienia naszej natury, pozostawmy to przedsięwzięcie super-bohaterom, tym, którym chcę się wydawać lepszymi, bardziej rozwiniętymi, gigantami. Kwiat uczy się wydawać zapach? Nie, robi to ze swej natury. Czy ptak uczy się latać? Właściwie też nie, robi to ze swej natury tak jak i nas nasza natura popycha w pewnym momencie do chodzenia. Czy drzewo uczy się zapuszczać korzenie? Nie, to jest w jego istocie. Dlaczego więc musimy uczyć się żyć? Uczyć się być szczerym, kochać, uczyć się myśleć? Absurdalne, musimy zamiast tego nauczyć się oczyszczać, otrząsać się z tego wszystkiego, z tego "ucz się, zrozum"....Nie podążamy za naszą naturą, narzucono  nam UCZENIE SIĘ tego i tamtego.
Musimy więc cofnąć się, po łacinie powiedzielibyśmy convergere, wykonać obrót o 360°. Nazywamy rewolucją to, co w duchowości nazywa się nawróceniem. Zwracamy się w przeciwną stronę, pod prąd, jak łosoś, w stronę źródła, w poszukiwaniu sensu, gdzie się narodziliśmy. W alchemii proces ten nazywa się „pogłosem” i polega na wprowadzeniu w nas naszej esencji i umożliwieniu niepotrzebnemu nadmiarowi odpłynąć.



Głupiec i Mag (Serce i Głowa) po spotkaniu z wewnętrznymi boskimi wymiarami (Papież i Papieżyca) również muszą się zrównoważyć i zdobyć zewnętrzne wymiary materialne: Cesarzową i Cesarza. Te 4 rzeczywistości to naturalne zasady żywiołów plus boska piąta:

- ZIEMIA, ktòra MYŚLI (Cesarzowa)
- WODA, ktòra SŁUCHA (Papieżyca)
- WIATR, ktòry MÓWI (Cesarz)
- OGIEŃ, który INSPIRUJE (Papież)
- DUCH, ktòrego CZUJEMY (Mag)

Te 5 Elementów jest zawsze zamkniętych w nas, w ciele i duszy (Głupiec). Jeśli kwiat nie musi uczyć się jak emanować zapach, to dlatego, że żyje w harmonii z wszystkimi 5 Elementami. 

Dokonajmy małej refleksji:

Ile słońca dostajemy dziennie? (Ogień)
Ile wody wypijamy dziennie? (Woda)
Ile muzyki słuchamy? (Powietrze)
Ile razy każdego dnia się przytulamy i całujemy? (Ziemia + Ogień)
Ile czytamy? (Powietrze)
Ile jemy sezonowych warzyw owocòw, zbóż? (Ziemia)
Ile razy dziennie się uśmiechamy? (Powietrze)
Ile razy dziennie próbujemy milczeć? (Woda)
Ile razy dziennie próbujemy słuchać bez oceniania? (Woda + Ziemia)
Ile spacerujemy na łonie Natury? (Powietrze + Ziemia + Woda)
Jak często praktykujemy medytację? (Woda + Powietrze)

Dokonajmy małej refleksji na opak:

Palimy? (tracimy Powietrze)
Jemy za dużo? (tracimy Ziemię, Wodę, Powietrze)
Chowamy urazy, czujemy do kogoś nienawiść? (tracimy Ogień, Powietrze)
Nie czujemy się kochani? (tracimy Ziemię, Wodę, Ogień, Powietrze)
Pijemy za dużo alkoholu? (tracimy Powietrze i Ziemię)
Nie jesteśmy zadowoleni z naszej pracy? (tracimy Ziemię, Powietrze, Ogień)

Lista jest nieskończona, ale trzeba obserwować, zwracać uwagę, medytować, czuć to, czego doświadczamy. CZUCIE więcej niż myślenie, a zrozumiemy, których Elementów nam brakuje, a których jest w nadmiarze. To czucie doprowadzi nas do zrozumienia, a nie na odwrót. Wierzymy, że jesteśmy lepiej rozwinięci, ponieważ myślimy, a tymczasem straciliśmy czucie, ktòre pozwala ptakom latać, a kwiatom rozsiewać zapachy.


ALCHEMICZNE PRZEJŚCIE
OD FAZY NIGREDO DO FAZY ALBEDO 
OD ŚWIATA MATERIALNEGO I MENTALNEGO 
DO ŚWIATA DUCHOWEGO

Gdy w procesie alchemicznym docieramy do konwersji, nadchodzi czas, aby zmienić kurs - zaczynamy widzieć wszystko z innego punktu widzenia: boskiego. Biada tym, którzy gardzą ciałem i emocjami w imieniu Ducha. Jest to bardzo fałszywe podejście. Prawdziwa duchowość odkupia materię, której nie potępia. Drzewo Życia, nad którym pracujemy zaczynając od dołu, przedstawia 4 punkty, które znamy jako kardynalne i są Elementami naturalnymi, które już przeanalizowaliśmy. Tworzą figurę geometryczną z objętością (zmaterializowaną, ponieważ posiada wszystkie 4 wielkości Natury: szerokość, długość, głębokość i czaso-przestrzeń, którą również nazywamy Duchem). Chcemy właśnie odkryć, czy istnieje w nas Duch (ktòrego bardzo często mylimy z duszą). Wielu z nas nie wie, że ma duszę, czym ona jest, gdzie się znajduje.
Widzieliśmy działanie 4 Elementów za pomocą naszych 5 zewnętrznych zmysłów (wzrok, słuch, smak, zapach i dotyk). Wszystko to, czego się uczymy, dociera do nas przez okna 5 zmysłów, są one kanałami energetycznymi, które odbierają kształt postrzeganych rzeczy, czasami nawet substancję, ale istota rzeczy jest odbierana tylko przez 5 zmysłów wewnętrznych ... Czym one są? No i mamy pandemonium: wiele było szkół i prądòw filozoficznych oraz duchowych myśli, które chciały zidentyfikować i wyznaczyć te wewnętrzne zmysły. Od filozofii Arystotelesa do teologii tomistycznej. Niektòrzy wymieniają 4, inni - podobnie jak w nowoczesnych prądach psychologicznych i holistycznych - mówią, że jest ich 6, a nawet więcej. Steiner wspomina o 12 (5 zewnętrznych + 7 wewnętrznych).
Faktem pozostaje, że jeśli nie wiemy jakimi zmysłami dysponujemy, nie będziemy nawet potrafili ich używać, a co dopiero naprawiać - jak w każdej jednej maszynie. Osobiście uważamy, że zmysłów wewnętrznych jest 5, bo podążają za geometrią symetrycznej natury ciała (5 palców u prawej ręki i 5 u lewej, jedno oko prawe, jedno lewe i tak dalej); 5 zewnętrznych zmysłów odpowiada 5 wewnętrznym w idealnej symetrii Yin i Yang. W zmysłach wewnętrznych materia ulega przeobrażeniu: objętość znika, wszystko jest abstrakcyjne, wkraczamy w sferę 3, powierzchni, na której odbywa się tworzenie.


CZTEROŚCIAN JEST MATERIALIZACJĄ

Pod hasłem „Struktura Drzewa Życia” wyjaśniliśmy, jak podstawa Drzewa, nabierając objętości, wskazuje na naszą część materialną, energię, która się kondensuje, formuje liście, mrówki, krople wody, a także nasze ciało fizyczne. Dlaczego kształt Czworościanu?
Istnieje ciekawa anegdota na temat Alberta Einsteina, ktòry na konferencji fizyków, przytłoczony krytyką jego szalonej koncepcji czterowymiarowej czasoprzestrzeni, zaproponował następujący problem:
Mając sześć wykałaczek skonstruujcie cztery trójkąty równoboczne. Żaden z obecnych nie zdołał umieścić wykałaczek na płaszczyźnie tak, aby uformować wymagane trójkąty, co w rzeczywistości jest niemożliwe, więc Einstein skomponował czworościan z sześciu wykałaczek i powiedział: „Jeśli nie wiecie jak używać trzeciego wymiaru, którego doświadczacie każdego dnia, jak macie nadzieję zrozumieć czwarty? Powiedzielibyśmy to samo jeśli chodzi o nasze badania zmysłów wewnętrznych: jeśli nie wiemy jak zarządzać 5 zmysłami zewnętrznymi, jak możemy odkryć zmysły wewnętrzne? Czterowymiarowa część wewnętrzna to spojrzenie na siebie z zewnątrz. Tak, musimy się rozdzielić, ale nie jak schizofrenik, ktòry traci moc kontroli, wręcz przeciwnie: mistyk widzi siebie z zewnątrz, ale czuje siebie od wewnątrz. Ale żeby tego dokonać, musi być osobą WYPOŚRODKOWANĄ.
Łącząc centralne punkty dwóch kręgów (Yin i Yang, Głowa i Serce, Intelekt i Wola) z ich punktem styku na najwyższym obwodzie lub średnicy, co przekłada się na duchowe słowa lub koncepcje, możemy być w centrum dualności bez osądzania. Aby to jednak zrobić, musimy mieć w sobie dominację symetrii, to znaczy przeciwnych stron. Warto wiedzieć, że czworościan A jest z konieczności wypukły (otwarty na zewnątrz jak intuicyjne spojrzenie duchowe), jego 3 twarze są trójkątne (jak moce i ciała duszy), ma 4 wierzchołki (elementy Natury) i 6 krawędzi (krawędź w nas to kontrast, początkowa liczba bestii), a więc:
4 x 6 = 24 (jest to rotacja światła w godzinach doby, cykl wiedzy).
Wśród tych 24 symetrii 12 to obroty wokół niektórych osi, podczas gdy pozostałe 12 odwraca orientację przestrzeni.
Poza tożsamością jest 8 obrotów wzdłuż osi przechodzących przez wierzchołki (4x2) i 3 wzdłuż osi łączących przeciwległe krawędzie, więc zawsze wracamy do punktu początkowego 8 x 3 = 24.

Nawet nasz drogi Dante rozumiał, że wszystkie nasze ruchy, instynkty, uczucia, emocje, intuicje, wątpliwości, zmartwienia, lęki… obracały się wokół czworościanu lub, jak go nazywał, Tetragonu:
«dette mi fuor di mia vita futura
parole gravi, avvegna ch'io mi senta
ben tetragono ai colpi di ventura;»
(«powiedział mi z mojego przyszłego życia
poważne słowa, chociaż sam czuję się
czworokątem (stabilny) w obliczu ciosòw fortuny; »)

(Dante Alighieri, Paradiso, Canto XVII, 22-24)


PIERWSZY UPADEK

W wejściu na szczyt Drzewa Życia znajdują się 3 poziome drogi, ktòre nazywamy upadkami (również w Drodze Krzyżowej są 3 upadki Jezusa pod Krzyżem). Gdy mamy przejść z pierwszego trójkąta lub świata do drugiego, jest on przedzielony ścieżką Wieży, dokładnie ścieżką pierwszego upadku. To nie przypadek, że Wieża charakteryzuje się upadkiem z Wieży. Ale co oznacza ten upadek? Nasza schrystianizowana mentalność skłaniała nas od wieków (naszym zdaniem niesłusznie) do myślenia o naturze popadłej w grzech, stąd potrzeba oczyszczenia się, aby powrócić do utraconego raju.
W starożytnej tradycji orfickiej i platońskiej upadek doświadczany jest jako stan utraconej wiedzy, a upadek kończy się w ignorancji, więc ścieżką było ponowne połączenie serca z głową, czyli zdobywanie wiedzy i prostowanie nią uczuć do wartości. Wyrzeczenie się materializmu nie było pogardą dla Natury, ale ascetyczną praktyką rozjaśniania serca. W ten sposób wyzwalany jest Ogień (duch wiedzy, Hermes, Mag), a z tego Ognia zaczyna się iskra mądrości, Pyros, czyli Logos, a następnie jego nosiciel światła (Lucyferus, Arkan Diabła) i do tego oderwania potrzebowaliśmy alchemicznego procesu, który zaczynamy od Rozpuszczenia Ołowiu: zmaterializowania Ducha (narodziny) i uduchowienia materii (wzrost). Dlatego koncepcja oczyszczenia tak kochana przez religie jest bardzo myląca, ponieważ czyni materię wrogiem, Naturę czymś niezwykle zdegradowanym, a człowieka nieczystym grzesznikiem. Ta koncepcja musi zostać przezwyciężona, wzniesienie musi łączyć, a nie dzielić, musi wznosić upadłą naturę, a nie ją potępiać, nie można być pokonanym już na samym początku. Natura musi być zrozumiana, a więc kochana. Jeśli mamy na celu jej oczyszczenie, już nieświadomie jej nienawidzimy i dlatego nie będziemy w stanie zobaczyć, jaka jest: czysta.


ROZPUSZCZENIE ALCHEMICZNE

W alchemii rozpuszczenie, fundamentalna faza w procesie Wielkiego Dzieła (Magnum Opus), reprezentuje początkowy etap transformacji surowca. Faza ta charakteryzuje się rozpadem lub rozpuszczeniem jego składników. Co to oznacza? Że stoimy w obliczu ważnej transformacji (od Nigredo do Albedo), stąd poprzeczna ścieżka Wieży: upadek, kryzys, całe nasze życie zdaje się legnąć w gruzach, przyjaciele nas nie rozumieją, krewni uważają, że oszaleliśmy. Nie pociągają nas już imprezy, światowe rozrywki ani moda; wyścig po sukces wydaje nam się daremny; zdajemy sobie sprawę, że cały system społeczny to indoktrynacja, w której jesteśmy jedynie pionkiem w grze zmierzającej do porażki. Czas zmienić nasze życie. Ta świadomość jest wielkim oświeceniem (Sefirot Hod), to blask świadomości, który łączy się z Sefirotem Netzach, czyli Zwycięstwem. Wiemy, że wygraliśmy, jeśli uciekniemy z systemu. Wszystko w życiu wydaje się teraz ruiną, zniszczoną Wieżą jak w Tarocie. Kontrast: czujemy się zwycięzcą wewnętrznie, ale pokonanym na zewnątrz, stąd rozpad.


TRÓJKĄT BERMUDZKI

Pierwszy trójkąt na Drzewie Życia, poniżej, tworzy przejście od życia zanurzonego w materii do takiego, w którym zaczynamy budzić się do wymiaru duchowego. W Alchemii jest to przejście z fazy ciemności, nocy (Nigredo) do fazy, w której zaczynamy widzieć trochę światła (Albedo), o świcie. Wiele dusz gubi się na tym etapie, dlatego nazywam go Trójkątem Bermudzkim. 
Wróćmy do początkowego wątku: Głupiec jest tym, który popycha nas do szukania racji, sensu i zaczyna od podstawy (energii Królestwa). Najstarsza Kabała ma tylko jedną ścieżkę, która prowadzi do fundamentów (ścieżka Świata, która kończy się w Sefirocie Yesod). My podążamy również dwiema bocznymi ścieżkami: Sądu z lewej strony poprzez rozum i Księżyca z prawej strony poprzez odczuwanie. Sąd poszukuje parametru prawdy (ścieżka kończy się na Sefirocie Splendoru, Hod, na prawdzie), podczas gdy Księżyc szuka parametru piękna (ścieżka kończy się na Sefirocie Zwycięstwa, Netzach). Jest to wizualizacja podstawowych energii dwubiegunowych, które napędzają alchemię transformacji. Są to podwójne energie Yin po prawej i Yang po lewej (Księżyc jest kobiecy, Sąd jest męski). W procesie tym zakłada się przeciwne cechy - Merkury (Sąd) i Siarka (Księżyc) wpływają na siebie nawzajem: informacja daje nam energię (Sąd odbiera informację o tym, co ukryte w naszej nieświadomości, w świetle) i gdy już raz rozbłyśnie w nas nieznany (Księżyc), ta energia reaktywuje siedzibę informacji. Głowa i serce (Sąd i Księżyc) aktywują się w nowym ŚWIECIE i dlatego zdobywamy nowy SMAK (sól) - to WIEDZA. Carl Jung nazwał ten proces rzeczy, która zmienia swoje przeciwieństwo, nieporęczną nazwą „inandromedrii”. Tu Głupiec czuje ten inny smak, nie potrafi dać się zrozumieć innym z tym dobrym gustem, innym światem. Ten początkowy proces tworzy duży odwrócony trójkąt, który znajduje się za centralnym emblematem Alchemika. Razem symbolizują trzy podstawowe elementy stojące za wszystkim, niebiańskie archetypy, które Alchemicy nazywali siarką, rtęcią i solą = sercem, głową i świadomością (Serce Księżyca, Głowa Sądu i Świadomość Świata).


SYNTEZA ALCHEMICZNA, TAO, PSYCHANALITYKA I KABALISTYKA

Studiując całkiem różne tradycje, w cudowny sposób odnajdujemy splot, który odpowiada wszystkim filozofiom. Oto mistrzowski przykład:

Trzy wielkie zasady alchemiczne to rtęć, siarka i sól. W Tao nazywa się je trzema Dantianami (termin, który można przetłumaczyć na „pola cynobru”), które są uprzywilejowanymi miejscami transmutacji energii: na polu niższego cynobru esencja (jing) zamienia się w oddech (qi); na polu środkowego cynobru qi zamienia się w siłę duchową (shen); na polu górnego cynobru siła duchowa zostaje oczyszczona i sprowadzona z powrotem do pustki (wuji). W psychoanalizie nazywamy te 3 ośrodki mocami duszy: głowa (Yang), serce (Yin) i połączenie tych dwóch, które tworzy świadomość, nasze wewnętrzne dziecko odrodzone i oświecone, podwójny świat w równowadze. W Kabale znajdujemy z kolei 3 litery matki: Mem, Schin i Aleph.
Litera Matka Mem jest otwarta na dole jak łono kobiety; to przepływ energii, to obszar splotu słonecznego z jego ważnymi narządami płciowymi (rozmnażanie), z narządami przeznaczonymi do filtrowania krwi (oczyszczanie) i drenażu wód (separacja), z brzuchem (przyswajanie i przekształcanie). Jej żywiołem jest Woda, bo brzuch jest pełen płynu owodniowego, gdzie zaczyna się życie, czyli morze macicy. Tak jak rtęć, reprezentuje energie witalne, które i tak mają się zamanifestować.
Litera Matka Schin reprezentuje płomień, który przez spalanie przekształca się, rozpuszcza, oczyszcza, sublimuje. Jest siarką, ponieważ Yin ma aktywną zasadę męską (punkt bieli w czarnej przestrzeni), podczas gdy rtęć ma pasywną zasadę żeńską (czarny punkt w białej przestrzeni). Jest jak interakcja między męskim Yang i żeńskim Yin, mężczyzna i kobieta próbują wchodzić w interakcje i przenikać się: mózg czuje serce, a serce rozumie mózg.
Litera Matka Aleph jest stabilnością, jest centralną zasadą, która sprawia, że ​​płyną energie i siły, która sprawia, że ​​wszystko czuje sól lub smak, jest pikantnym dotykiem miłości, zasadą wszystkiego. To duch, dlatego jego żywiołem jest Powietrze. Powstaje z połączenia i równowagi między rtęcią i siarką. Kiedy rozwijamy te dwie polarności, rodzi się w nas równowaga (coitus). Rtęć poddana działaniu siarki tworzy koagulację w postaci: smak, esencja, Sól. Czy pamiętacie o co Jezus prosił swoich uczniów: „Bądźcie solą ziemi”, to znaczy życiem, fermentem, znaczeniem, smakiem. Sól to pierwiastek fizyczności i substancji.


SIŁA NAPĘDOWA DRZEWA ŻYCIA

Widzieliśmy wcześniej, jak czworościan był formą, w której zmaterializował się duch; są to 3 wymiary, z których zbudowana jest nasza rzeczywistość (wysokość, szerokość i głębokość). Alchemicznie są to 3 zasady rtęci, siarki i soli, 3 duchowe siły Tao i 3 litery macierzyste języka hebrajskiego. Czy kiedykolwiek próbowaliście spojrzeć na Arkanum Rydwanu od tyłu? Posiada wszystkie równoległe atrybuty pierwszego trójkąta drogi przemiany alchemicznej:


1. Woźnica to Głupiec, który szuka świętej drogi podróży, drogi transcendentalnej. To nasze boskie szaleństwo w poszukiwaniu ludzkiego rozumu.
2. Powóz to Świat, statyczny i trudny do manewrowania, nasze ciało, fizyczna i materialna rzeczywistość do urzeczywistnienia. To Sól życia w poszukiwaniu fundamentu (Sefirot Yesod).
3. Po prawej stronie koń kobiecości, Yin, energia emocjonalnej Siarki, koń nieco Lunatyczny i faktycznie kroczy ścieżką Księżyca po Drzewie Życia w poszukiwaniu zwycięstwa (Serifot Netzach).
4. Po lewej męski koń, Yang, energia racjonalnej Rtęci, w poszukiwaniu absolutnego znaczenia (Arkan Sądu), a zatem w kierunku Sefirotu Splendoru (Hod).


ALCHEMICZNY RYDWAN

W marsylskiej talii Tarota Arkan Rydwanu, który rozszyfrowaliśmy wcześniej jako trójkąt alchemiczny, ma na powozie tarczę z łacińskimi inicjałami S.M, które oznaczają S soli i siarki = sulphur oraz M rtęci = mercurio. Są to trzy zasady alchemii. Rydwan jest tą siłą, która zdoła uruchomić ten obwód zwany wolą - cały świat jest utrzymywany dzięki współpracy tych zasad. Są trójcą obecną w każdym miejscu i czasie. Einstein mawiał, że najpotężniejszą siłą w Naturze jest Wola, którą przekładamy na Energię.
- Sól filozoficzna reprezentuje ciało, stały składnik i formę. Jest to najcięższa i najbardziej zwarta część warzywa, która pozostaje nawet po kalcynacji.
- Rtęć filozoficzna, bardziej niż jakikolwiek inny składnik, jest obdarzona zmiennością. Jest nośnikiem życia, ponieważ niesie informacje o wartościach odżywczych. Merkury jest mitologicznie bogiem, który działa jako posłaniec między bogami a ludźmi, dlatego symbolizuje tego, który nawiązuje łączność.
- Siarka filozoficzna składa się z części zasadniczej, podkreśla indywidualność w złożonym systemie, Naturę. Jest to zatem specyficzna i indywidualna cecha bytu.
Rydwan zatem łączy symbolicznie podzielone części samego siebie, wewnętrzne panowanie nad własnym ego, ponowne wejście w siebie i wprawienie woli w ruch.


WYRUSZAMY RYDWANEM WOLI

Ci, którzy odkryli z nami 7 osobistych Arkanòw na podstawie imienia, nazwiska i daty urodzenia, mogą tu przystąpić do pracy nad Drzewem Życia w pierwszym trójkącie kamienia filozoficznego. Trzy osobiste niższe Arkany muszą być połączone z trzema alchemicznymi zasadami i trzema Arkanami Drzewa Życia. W ten sposób możemy zacząć medytować nad tym jak aktywować wolę, co warunkuje naszą siłę woli, jak najlepiej nad sobą pracować, by odblokować i uruchomić ten Rydwan, czym nakarmić te nasze dwa konie (emocjami i uczuciami), aby miały instynkt ciągnięcia nas do przodu po właściwej ścieżce.

- Arkan dnia narodzin (Rtęć) musi być połączony z Sądem
- Arkan naszego imienia i nazwiska (Siarka) musi być połączony z Księżycem
- Arkan Absolutny Yin (Sól) musi być połączony ze Światem.


MIRAŻ SŁOŃCA

Zbyt dużo światła słonecznego oślepia i zawsze dzieje się to na początku ścieżki duchowej. Od razu wierzymy, że odkryliśmy boski wymiar, że rozumiemy tajemnice stworzenia, że ​​możemy - jak to mówią - dotknąć nieba palcem. W Drzewie Życia to Ścieżka Słońca zaczyna się od fundamentów (Jesod) i prowadzi ku splendorowi prawdy (Hod). W alchemicznej koniunkcji (Coniunctio) symboliczne zjednoczenie przeciwstawnych zasad, takich jak Słońce i Księżyc, duch i materia, pierwiastek męski i żeński, osiąga się, by stworzyć wyższą jedność (Rebis, Androgyne, dziecko filozoficzne), która prowadzi do urzeczywistnienia Kamienia Filozoficznego i transmutacji, symbolizującej zarówno wewnętrzną, materialną, jak i duchową transformację. Jednak na początku to, co postrzegamy, jest jedynie odbiciem, mentalną intuicją; wciąż jesteśmy daleko (jak widać na Drzewie) od szczytu.


ZWYCIĘSTWO POŚRODKU KATASTROFY

Jak widzieliśmy, duchowe przebudzenie początkowo wydaje się całkowitym oświeceniem. Entuzjazm sprawia, że ​​czujemy się oświeceni, ale potem odkrywamy, że po prostu trzasnął w nas niezły piorun. Myśleliśmy, że zdobyliśmy raj, ale jedyne, co widzieliśmy, to nasze własne wewnętrzne piekło. 
Sefiroty, które się łączą, to Fundament (Jesod) ze Zwycięstwem (Netzach), zwycięstwem, które Cesarz uważa za osiągnięte. To Ścieżka zdobywcy lub Cesarza na Drzewie Życia. Jeśli spojrzeć na Drzewo, Cesarzowa jest wysoko, na szczycie, i on wciąż ma długą drogę do przebycia, aby zjednoczyć się ze swoją ukochaną. Ostatni etap nazywa się Rubedo, czyli czerwień, która należy do Cesarza, ponieważ jest on Czerwonym Królem; ale jest to krew, walka, poświęcenie, które muszą zostać poniesione na początku podróży. Ostatnie Rubedo to czerwień blasku światła. Jak zobaczymy w trakcie tego procesu, czeka nas wiele rozczarowań, ponieważ to my sami ciągle łudzimy się, że osiągnęliśmy wyżyny ducha, nie rozumiejąc, że wyżyny nie istnieją, kiedy przestrzeń ponad nami jest nieskończona.


PIERWSZY UPADEK

Wstępując na Drzewo Życia, napotykamy trzy poziome poprzeczki, które nazywam upadkami (jak w stacjach Drogi Krzyżowej są trzy upadki Jezusa z Krzyżem). Ponieważ przechodzimy z pierwszego trójkąta, czyli Świata, do drugiego, dzieli go Ścieżka Wieży, a dokładniej pierwszy upadek. Nieprzypadkowo kartę Wieży charakteryzuje upadek z Wieży. Ale co oznacza ten upadek?...
Nasz schrystianizowany sposób myślenia przez wieki (naszym zdaniem błędnie) prowadził nas do myślenia o naturze popadłej w grzech, stąd potrzeba oczyszczenia się, aby powrócić do utraconego Raju.
W starożytnej tradycji orfickiej i platońskiej upadek jest doświadczany jako stan utraconej wiedzy, czyli upadając kończymy w niewiedzy. Dlatego droga polegała na ponownym połączeniu serca z głową, czyli zdobyciu wiedzy, a wraz z nią na skierowaniu naszych uczuć w stronę wartości. Wyrzeczenie się materializmu nie było pogardą dla Natury, lecz praktyką ascetyczną, mającą na celu rozjaśnienie serca. W ten sposób rozpalał się ogień (duch wiedzy, Hermes, Mag), z którego wyłaniała się iskra mądrości, Pyros, Logos, a następnie jej nosiciel światła (Lucyfer, Arkan Diabła). Aby osiągnąć to zdystansowanie, konieczny był alchemiczny proces oderwania, który rozpoczniemy od Rozpuszczenia Ołowiu: materializacji Ducha (narodziny) i uduchowienia materii (wzrost).
Dlatego koncepcja oczyszczenia, tak ukochana przez religie, jest bardzo myląca, ponieważ czyni materię wrogiem, Naturę degraduje, a człowieka czyni nieczystym grzesznikiem; tę koncepcję należy przezwyciężyć. Wzniesienie musi łączyć, a nie dzielić. Musi uwznioślić upadłą naturę, a nie ją potępić. Nie możemy zaczynać pokonani od samego początku. Naturę trzeba zrozumieć, a następnie pokochać. Jeśli mówiy o niej z zamiarem jej oczyszczenia, już nieświadomie ją nienawidzimy i dlatego nie zobaczymy jej takiej, jaka jest: czysta.


ROZPUSZCZENIE ALCHEMICZNE

W alchemii, rozpuszczenie, fundamentalna faza w procesie Wielkiego Dzieła (Magnum Opus), reprezentuje początkowy etap transformacji surowca. Faza ta charakteryzuje się rozpadem lub rozpuszczeniem składników. 
Co to oznacza? Oznacza to, że stoimy w obliczu znaczącej transformacji (od Nigredo do Albedo), stąd rozdroże Wieży: upadek, kryzys, całe nasze życie zdaje się legnąć w gruzach, nasi przyjaciele nas nie rozumieją, nasza rodzina też. Nie pociągają nas już imprezy, światowe rozrywki ani moda; teraz wyścig o sukces wydaje nam się daremny; zdajemy sobie sprawę, że cały system społeczny to indoktrynacja, w której jesteśmy jedynie skazanym na porażkę pionkiem w grze. Czas zmienić nasze życie. 
Ta świadomość jest wielkim oświeceniem (Sefirot Hod), to blask świadomości, który łączy się z Sefirotem Netzach, czyli Zwycięstwem. Wiemy, że wygraliśmy, jeśli uciekniemy z systemu. Mimo wszystko, nawet jeśli nasze życie wydaje się teraz ruiną, zburzoną Wieżą jak w Tarocie, czujemy wewnętrzny spokój i pewność siebie, które dodają nam siły i wigoru. Czujemy się zwycięzcą w środku, ale pokonanym na zewnątrz, stąd rozpad.


POŁĄCZENIE I ALBEDO

Koniunkcja charakteryzuje się procesem (koniunkcja - gnicie - sublimacja - fiksacja), który kończy się dopiero po przekroczeniu tych czterech momentów; jest to ewolucja świadomości. Kochankowie w Tarocie przeprowadzają ten proces: jest to połączenie przeciwieństw, które człowiek musi zharmonizować wewnątrz i na zewnątrz siebie (Wysoki i Niski, Dobro i Zło, Stały i Zmienny, Król i Królowa, Światło i Ciemność, Słońce i Księżyc itp.) i, w swojej różnorodności, symbole te łączy fakt, że zawsze przedstawiają aspekt kobiecy (Yin) i męski (Yang). Po tym zjednoczeniu przeciwieństw w duszy powstaje upadek (Arkam Wieży), zgnilizna, niezbędna, aby stała się ona płodna i zrodziła nową istotę, „filium philosophorum” lub dziecko filozoficzne lub wewnętrzne; jest to przebudzenie duszy. (Zauważmy, że proces odbywa się w wodzie, ponieważ albedo jest jak płyn owodniowy, w którym rodzi się ta nowa koncepcja lub wewnętrzne stworzenie.) Osoba, która przeżywa ten proces, czuje się zagubiona w świecie i musi walczyć z prądem (Arkan Cesarza), dokonując w ten sposób sublimacji swojej świadomości; Jung opisuje to w ten sposób: „niech rozum usunie serce i ducha spod wpływu emocji i utrzyma niespokojną sferę ciała pod swoim autorytetem”. (Misterium Coniunctionis oraz Psychologia i Alchemia). Ostatnim procesem koniunkcji jest fiksacja i tutaj w grę wchodzi Arkan Słońca zamykający trójkąt. Alchemik nazywa to „Unus Mundus”; jest to subiektywne zjednoczenie mikrokosmosu jednostki z wielością uniwersalnego makrokosmosu, dusza czuje, że wszystko jest połączone, a odpowiada to w kategoriach psychicznych, według Junga, byciu w totalnej komunii z Jaźnią.


POŁĄCZENIE MIĘDZY YIN I YANG

Światło w Albedo jest otwarciem świadomości dualności, która zaczyna wprowadzać w życie nie tylko wiedzę o niebiańskich, ale i ziemskich rzeczach, nie tylko o dużych, ale także o małych. Wiedza o wyższych rzeczach nie wystarczy, aby mieć w sobie całą siłę niezbędną do zrozumienia WIELKIEGO DZIEŁA. Potrzebna jest również wiedza o niższych rzeczach, o cieniu, nieświadomości, śmiertelności. Kwintesencja działająca na materię. Cztery punkty kardynalne i ich środek. Związek między niebem (trzy - Yang) a ziemią (dwa - Yin).
W "Theatrum chemicum", cytowanym przez Junga w "Misterium Coniunctionis", czytamy, że „pod tą duchową i cielesną binarnością kryje się trzecia rzecz, która jest ogniwem świętego małżeństwa” - orgazm kròlowej i kròla to powrót do początkòw, CHAOS, zstąpienie do nieświadomości; jest koncepcją LAPIS LAZULI: zjednoczeniem dualności. To jest kamień filozoficzny, pełnia ducha, wewnętrzne przebóstwienie, urzeczywistnienie między przeciwstawnymi zasadami, relacja zjednoczenia mężczyzny i kobiety oraz napięcie, które kryje się w każdym człowieku między jego częścią męską ("animus" u kobiet) a jego częścią żeńską ("anima" u mężczyzn).


(Alchemical Tarot by Robert Place)


4 POZIOMY ZJEDNOCZENIA

Praca alchemiczna charakteryzuje się zdumiewającą, przepyszną, bardzo delikatną drobiazgowością. Koniunkcja to jedność w różnorodności, to jest to, co zawsze głosiła dwoista filozofia Yin -Yang. Po pierwsze uświadamiamy sobie potrzebę zjednoczenia człowieka z samym sobą poprzez zmysły wewnętrzne i zewnętrzne (tu jest ręka z jej 5 zmysłami zewnętrznymi, która musi się otworzyć i połączyć ze zmysłami wewnętrznymi). Po drugie, gdy zrozumiemy, że nasze wnętrze jest portalem, otwiera się wewnętrzne, trzecie oko i dochodzimy do koniunkcji psychiki, to jest jej półkuli żeńskiej z męską (tu gwiazda Dawida lub Merkaba, zstępujący trójkąt Yin i rosnący trójkąt Yang) jest koniunkcją istoty ludzkiej z Bogiem, czyli duszy z jej boskością. Proces ten powoduje, że człowiek przechodzi przemianę (tu jest atanor, piec), wewnętrzny ogień lub duch topi wszystkie nasze wyobrażenia (wyłania się lustro, w którym odbija się dusza i widzi w nim wszystko magiczne ). Tu następuje trzecia koniunkcja, istoty ludzkiej z Naturą. Człowiek widzi wreszcie, że jest związany ze wszystkim, co go otacza, odczuwa braterstwo z ludźmi i szacunek dla Matki Natury. Ostatnia koniunkcja to koniunkcja mikrokosmosu z makrokosmosem: Słońce jako pierwiastek męski, Księżyc jako pierwiastek żeński. I tak energie kosmosu dają początek życiu. Dzień-Noc, Pełnia-Pustka, Yoni-Lingam, Srom-Penis, Pozytywna-Negatywna, Duch-Materia i tak dalej.
Księżyc nie świeci własnym światłem, ale ujawnia prawdę (Izyda Matka), odbija Światło Słońca, ukryty element (głęboka duchowość), sekretny (Ozyrys Ojciec), którego jasność nie wpływa bezpośrednio ani na zmysły, ani na zdolności umysłowe. Na początku żyjemy światłem odbitym, medytacją, odzwierciedleniem, nie widzimy bezpośrednio boskiego światła. Więc pozwólmy się zapłodnić Księżycowi (światło nieświadomości). Z tego zjednoczenia rodzi się duch życia. Alchemiczne małżeństwo, kosmiczny akt miłości.
Podsumowując: istnieją 4 poziomy koniunkcji:
1- Istota ludzka jednoczy się ze sobą (zewnętrzny i wewnętrzny)
2- Istota ludzka jednoczy się z Bogiem (ja z Ego, psyche z Cieniem)
3- Istota ludzka jednoczy się z Naturą (braterstwo, komunia, umiłowanie stworzenia)
4- Istota ludzka jednoczy się ze Wszechświatem (Jesteśmy jednym we wszystkim i wszyscy w jednym, makro i mikro, tak jak na ziemi, tak i w niebie)


SUBLIMACJA ALBEDO

Albedo, łaciński termin oznaczający biel. Jest w alchemii jedną z faz Wielkiego Dzieła przemiany świadomości, następującą po Nigredo. Przyjmuje nazwę „albedo”, ponieważ dusza zostaje oczyszczona (purificatio), obmywa się (ablutio), odrywa się od doczesnych działań (mundificatio), podejmuje pewną drogę (fissatio). W języku chemicznym odpowiada destylacji, a na poziomie metaforycznym wyzwoleniu duszy z więzów cielesności.
W dziedzinie psychologii analitycznej Jung utożsamia Albedo z objawieniem archetypu animy u mężczyzn i animusa u kobiet (Arkanu Kochanków w Tarocie). Według Junga, podmiot, po uświadomieniu sobie negatywnych aspektów własnego Cienia, nauczył się nie rzutować ich na zewnątrz, ale konstruktywnie je skonfrontować, porzucając nieświadomą identyfikację z niezróżnicowaną psychiką zbiorową i wycofując się świadomie poprzez refleksję w proces samoidentyfikacji.
Albedo ostatecznie polega na wydestylowaniu JA z nieświadomości. W geometrii proces ten tworzy trójwymiarową materializację czworościanu, który odpowiada świadomości duszy. W Drzewie Życia w Kabale odpowiada pierwszemu trójkątowi poniżej, utworzonemu przez Netzach, Hod i Yesod, nazywanemu astralnym, ktòry w człowieku odpowiada duszy emocjonalnej (ciało astralne), połączonemu z królestwem roślin. Malkuth, Sefirot odosobniony po upadku, reprezentuje materializację i nierozerwalnie obejmuje zarówno Ciało eteryczne, jak i fizyczne. Malkuth jest powiązany ze zbiorową nieświadomością (dusza grupy) i królestwem minerałów. W Tarocie to siła Rydwanu ciągnie ten impuls woli w kierunku serca. Istnieją 3 drogi, które zaczynają się od trójkąta Albedo w kierunku serca Tifaret (Sefirot Piękna).


DIABELSKIE PCHNIĘCIE 

Jeśli użyjemy kart Tarota Marsylskiego, możemy doskonale zrozumieć impuls, siłę napędową, motywację, która wyprowadza nas z Nigredo w stronę Albedo, czyli kiedy opuszczamy stary świat lub człowieka dla nowego - nawrócenie. Powiedzieliśmy, że sublimacja to siła woli, która jednoczy nasze podzielone wymiary; to Rydwan, siła decyzji. Konie Rydwanu to brutalne siły (żeńskie i męskie, Yin i Yang). Żar, który popycha nas ku sercu, Piękno (Serifot Tifareth), to piekielny ogień namiętności. Dlatego Diabeł jest zawsze obecny. Bez niego nie możemy działać. Potrzebujemy jego mocy, jego ciekawości, jego odwagi, aby zawsze podążać nowymi ścieżkami (bez namiętności nic nie możemy zrobić; nawet leniwy człowiek żywi namiętność do nic nie robienia).
Jeśli zamienimy symbole, zobaczymy, jak konie Rydwanu stają się mężczyzną i kobietą (Kochankami koniunkcji), którzy odnajdują pełnię i jedność. Są jednak przywiązani do Rydwanu woli, a nie do nieokiełznanej namiętności Diabła. Tymczasem konie, jak wyraźnie widać na grafice, są wolne, nieskrępowane, ponieważ będąc instynktownymi i dzikimi siłami, czują się swobodnie w towarzystwie Diabła, równie czystego i dzikiego instynktu. Oznacza to, że w stopniu, w jakim odnajdujemy jedność w sobie, dwoisty świat staje się naturalny. Nawet namiętności są płynne, nieskrępowane. Siły nas nie warunkują ani nie ograniczają, lecz popychają. Przeciwny wiatr sprzyja  jak w żaglach na morzu.
PS: Nawet maść koni jest diabelska, a kolor skóry ludzi jest taki sam jak kolor skóry prowadzącego Rydwan.


TRZY DROGI DO SERCA

Po opanowaniu planu materialnego (DOLNY TRÓJKĄT), energie koncentrują się w kierunku serca, Sefirot Piękna, centrum. To jest praca Albedo. Obserwacja jak 3 ścieżki wyłaniają się z tego trójkąta w Drzewie Życia, zgodnie z centralnym Sefirotem serca.
Do serca można dostać się na 3 sposoby: przez Diabła po lewej, Śmierć po prawej i wreszcie w centrum, przez Umiarkowanie.
Centralna droga Umiarkowania; ścieżka pomiędzy zaczyna się od Yesod (Podstawy zarządzanej przez Księżyc) w kierunku Tifaret (Piękna zarządzanego przez Słońce). To równowaga między dobrem a złem. To wewnętrzne światło prowadzi nas do piękna. Duchowość łączy nas z podświadomością, właściwie zaczynamy od Księżyca, a nie od Słońca (Albedo: światło odbite), czyli w poszukiwaniu światła, a więc od nieświadomości, która jak sny może budzić trudne, traumatyczne aspekty, rzeczy, których jeszcze nie rozwiązaliśmy. Dlatego Umiarkowanie, które jest równowagą, musi być z kolei praktykowane, pamiętając o dwóch bocznych drogach: Diabła i Śmierci. Nie jest przypadkiem, że w Tarocie Umiarkowanie jest reprezentowane przez anioła - to anioł wyższego prowadzi nas do duchowych głębin.
Diabeł to nasz Cień, który raz rozświetlony (LUCIferus) ożywia wszystko to, co w nas umarło i tutaj do gry wkracza Arkan Śmierci, usuwając wszelkie przeszkody, wycinając to, co bezużyteczne, kosząc to, co zbędne. Piękno, które znajduje się w centrum, serce, może oświetlić się tylko poprzez tę równowagę psychiczną (Umiarkowanie), która pozornie wydaje się ponura (Śmierć) i zła (Diabeł), ale nie ma innej drogi do piękna niż nauczyć się patrzeć ze spokojem na brzydotę, która jest w nas. W ten sposób powstaje spokój wewnętrzny, który jest właśnie pięknem duszy.


TRZY ŚMIERCI

Trzynasty Arkan Tarota to Śmierć, ale musimy rozróżnić, jak mówi Biblia, że ​​istnieją różne rodzaje śmierci - śmierć fizyczna jest najbardziej znana, kiedy umieramy, a nasze ciało ulega rozkładowi. Śmierć duszy (niektórzy są już martwi wewnętrznie, mimo że wciąż żyją) oznacza niezdolność do rozbudzenia w sobie boskiej iskry lub zgaszenie jej niewiernością, gdy już ją odkryjemy. Wreszcie trzeci rodzaj śmierci to śmierć psychiczna, obejmująca zmiany tak radykalne, że prowadzą do niemal całkowitej transformacji, a tych śmierci może być niezliczona ilość (kiedy kończy się miłość, gdy ponosimy porażkę, gdy umiera ktoś z rodziny i czujemy, że wszystko przepadło itd.).
Za każdym razem, gdy spadamy na dno, umieramy i czujemy się pogrzebani. Na Ścieżce dzieła Magnum zachodzą radykalne i drastyczne zmiany. W fazie Nigredo materia przechodzi proces rozkładu i dekompozycji (kiedy umieramy dla świata, dla materii, dla naszego systemu życia). W fazie Albedo następuje śmierć Ego, symbolizowana przez kruka na czaszce. Odkrywamy tu to, co najgorsze w nas samych, nasze najniższe instynkty, nasze najbardziej diaboliczne pokusy, nasze najbardziej perwersyjne pragnienia, dlatego faza ta nazywa się Gniciem. Jest to mistyczna śmierć Alchemika i rozpad tożsamości na rzecz nowej ścieżki odrodzenia.
W Drzewie Życia jest Ścieżka, która łączy Zwycięstwo (Netzach) z Pięknem (Tifareth). Dopóki widzimy piekło rozkładu ukryte w naszej duszy, nigdy nie będziemy w stanie dostrzec piękna, które się pod nim kryje. Ale kiedy zrobimy ten krok, nadejdzie zwycięstwo.


SOLVET ET COAGULA

Łacińskie motto „Solvet et Coagula” (rozpuścić i zakrzepnąć) opisuje cały proces transformacji. Po „rozpuszczeniu” (solvet) materii, aby oczyścić ją z zanieczyszczeń i przywrócić jej pierwotną formę, następuje jej „zakrzepnięcie” (coagula), czyli ponowne połączenie i utrwalenie w nowej syntezie. 
Karta Tarota przedstawiająca Diabła często ma te dwa słowa wypisane na jego ramionach: górna ręka to „rozpuszczenie”, a dolna to „zakrzepnięcie”. Pamiętajmy, że dusza Alchemika na tym etapie jest rozbita; doznała wewnętrznej śmierci. Proces hemostazy zachodzi również w duchu. Krzepnięcie to proces biologiczny, który przekształca krew z płynnej w stałą (skrzep), zatrzymując krwawienie z uszkodzonego naczynia. Jest to niezbędny mechanizm zapewniający hemostazę, czyli zapobiega utracie krwi i prowadzi ku procesowi gojenia. 
Zraniona dusza ma tendencję do utraty ducha, energii, boskości (rozwiązania czy krwawienia), a jedynym sposobem interwencji jest rozpoznanie zła, a więc Diabła. Biblia opowiada o upadku Izraelitów w grzech na pustyni, gdy czcili innego Boga, a lekarstwem było spojrzenie temu Bogu (wężowi) w oczy. To spojrzenie złu w twarz jest jak spojrzenie Meduzy: koaguluje, petryfikuje ranę i ją leczy. Prawda nas wyzwoli (powiedział Jezus), a zatem także od wewnętrznego krwawienia. 
Koagulacja ma na celu przekształcenie materii w nową, wyższą formę, zgodnie z duchowymi zasadami Ziemi i Merkurego, tworząc „chemiczne małżeństwo” między niebem a materią. To właśnie wtedy, gdy pojednamy się z samym sobą, rodzi się Splendor (Hod) i Piękno (Tifareth), te same Sefiroty, które łączą się na Ścieżce Diabła na Drzewie Życia.


DESTYLACJA DUSZY

Dusza jest siłą, ale jak każdy potencjał, musi zostać odkryta i aktywowana. W przeciwnym razie pozostaje jałowa, bierna, nieaktywna, a tym samym, jak to się zdarza w większości przypadków, pozostaje nieznana, a zatem martwa, nigdy nieprzebudzona. 
Po osiągnięciu procesu „Solve et coagula” Alchemik dostrzega światło na końcu tunelu, ale perła ta wciąż jest wypełniona różnymi zanieczyszczeniami - to subtelności Ego, trudne do rozróżnienia: co jest czyste, a co nieczyste? Tak rozpoczyna się destylacja. 
W kontekście alchemicznym Magnum Opus (Wielkie Dzieło) to cały proces transmutacji materii, a destylacja jest jego fundamentalnym elementem. Poprzez destylację alchemicy oddzielali i oczyszczali substancje, aby uzyskać kamień filozoficzny. Destylacja to proces separacji oparty na różnicy temperatur wrzenia składników danej mieszaniny. W praktyce mieszaninę podgrzewa się, aż jeden ze składników wyparuje. Oznacza to, że im wyżej Alchemik wznosi się ze swoją duszą, tym bardziej widoczne stają się jego najpoważniejsze wady. 
Gorąco to kryzysy, próby, czas. Wielu ludzi tego nie rozumie: uważają, że człowiek bardzo uduchowiony nie powinien mieć pewnych wad, a tu jednak dusza się destyluje i najbardziej ukryte wady wypływają na powierzchnię i stają się widoczne ("im wyżej małpa się wspina, tym bardziej widoczny staje się jej tyłek"). Nawet w życiu małżeńskim zachodzi naturalny proces destylacji: ciepło to bycie razem, a paląca rtęć to czas. W istocie, im więcej lat mija, tym bardziej ujawniają się porażki pary, wszystkie jej wady.
Na Drzewie Życia Ścieżka ta nazywa się Umiarkowaniem - choć destylacja z jednej strony obnaża straty, z drugiej uwydatnia piękno duszy. W istocie, tutaj Sefirot Jesod (Fundamenta, które są naszą nędzą) łączą się z Tifareth (Pięknem Bytu).


ROZWAŻANIE I DRUGIE ZWAPNIENIE

W Magnum Opus, czyli duchowym procesie Alchemika, dzięki któremu osiąga on Kamień Filozoficzny reprezentujący drogę od materialnego chaosu do duchowej czystości, wapnienie nie jest rozumiane jako dosłowne nagromadzenie wapnia, lecz raczej jako metafora fazy twardnienia, krystalizacji i ostatecznej decyzji. Są to momenty, w których idea, zachowanie, nawyk stają się fundamentalną częścią życia i w ten sposób się utrwalają. 
Pierwszą radykalną postawę, czyli odwapnienie, zaobserwowaliśmy w fazie Nigredo: w momencie oderwania się od systemu, świata, powszechnej mentalności, w momencie zaprzestania podążania za tłumem. Ale teraz płacimy cenę: jesteśmy oderwani od mas, ale samotni, w większości niezrozumiani, a przede wszystkim - przyznajmy się do tego i zaakceptujmy to - rozczarowani! Dlatego w kabalistycznym Drzewie Życia Ścieżka, którą podążamy, to Ścieżka Wisielca, człowieka ukrzyżowanego, wyszydzonego, upokorzonego, poniżonego i zmarginalizowanego. Ścieżka ta łączy Sefirot Hod (blask Prawdy przemiany) z Geburah (Siłą, której potrzebujemy, by unieść ciężar tej przemiany). Jest to zatem chwila refleksji, chwila ciszy pośród niepokoju, chwila wytchnienia w równowadze.


CYRKULACJA CZYLI PRZEPŁYW 

Obieg w procesie alchemicznym odnosi się do ciągłego, cyklicznego ruchu materii i ducha, mającego na celu osiągnięcie Magnum Opus i Kamienia Filozoficznego. Ten ruch okrężny reprezentuje fundamentalną dynamikę Wszechświata i duszy, proces śmierci i odrodzenia, który prowadzi do oczyszczenia i zjednoczenia przeciwieństw. W Tarocie ucieleśnia się on w Arkanie Koła, kwintesencji symbolu cykliczności, a w Drzewie Życia jest Ścieżką łączącą Sefirot Zwycięstwa (Netzach) z pełnym miłości i miłosierdzia Zrozumieniem (Chesed). To wtedy dusza Alchemika uczy się oddawać płynności Bytu, obserwować bez osądu, widzieć, jak wszystko przemija, nic nie pozostaje, a zatem nie przywiązywać się do niczego, wiedząc, że wszystko się zmienia, a rzeczy, jeśli podążają swoją naturalną ścieżką, ewoluują. Uczy się elastyczności, zrozumienia, pozostawiania miejsca na błąd, sprzeczność, wątpliwości, ponieważ czas rozpuszcza i wszystko wyjaśnia.


DYSPOZYCJA

To bardzo szczególny etap, naznaczony tajemnicą Sprawiedliwości. Powszechnie rozumiemy sprawiedliwość jako wynik osądu, który ustala, po której stronie leży prawda. Jednak w swoim Opus Magnum Alchemik dąży do wyczucia, że ​​prawda jest wszędzie; szala wagi nie przechyla się ani w prawo, ani w lewo, lecz pozostaje w równowadze. Ten etap to skłonność do głębokiego słuchania, zwana obserwacją intuicyjną, gdzie dusza nie osądza (w przeciwnym razie szala przechyliłaby się w jedną lub drugą stronę), lecz raczej czuje, dopóki nie zrozumie, że ostatecznie wszystko dzieje się z jakiegoś powodu, na dobre lub na złe, i że tego powodu nie da się ocenić, określić, skatalogować, a nawet osądzić. 
Ścieżka Sprawiedliwości w Drzewie Życia łączy Sefirot Piękna (Tifareth) z Mocą (Geburah). Siła Piękna jest słodka, delikatna, potężna, a zarazem łagodna. To spojrzenie tego, kto uczy się obserwować bez osądzania.


UNIESIENIE 

Etap uniesienia w kontekście alchemicznym jest błędnie łączony z końcową fazą procesu, Rubedo, kiedy Alchemik osiąga swój cel i doświadcza głębokiego poczucia satysfakcji i spełnienia. Jednak, jak widać, jesteśmy dopiero w połowie drogi. 
Ci, którzy wkraczają na ścieżkę duchową, są często bardzo podatni na atmosferę tego, co uważają za boskie; często myślą, że osiągnęli nirwanę, oświecenie lub świętość… w rzeczywistości to Ego się wywyższa. Na ścieżce Alchemika uniesienie jest zupełnie inne: to rezygnacja zrodzona z akceptacji własnej ludzkiej kondycji w jej całkowitej nędzy, niedostatku i słabości. W psychologii często mówimy o kochaniu siebie takim, jakim się jest.
Dlatego Ścieżka na Drzewie Życia jest Ścieżką Pustelnika, symbolem duszy docierającej do siebie. Interesujące nas tu Sefiroty to Piękno (Tifareth) i Chesed (Miłość). To odkrycie naszego piękna, nie w wyimaginowanym anielskim blasku, ale piękna tego, jakimi jesteśmy w naszej małości. To uniesienie pokory, końcowy etap fazy Albedo, ponieważ tylko pokorni mogą nadal się wznosić.


DRUGI UPADEK

"Wstępując" na Drzewo Życia, napotykamy trzy poziome linie. Nazywamy je upadkami; stanowią one granice między jednym poziomem lub światem a drugim. 
Pierwszym upadkiem była Wieża, którą już analizowaliśmy; było to alchemiczne przejście z Nigredo (Czarny) do Albedo (Biały). Drugim upadkiem jest upadekMocy, alchemiczne przejście z Albedo do Citrinitas (Żółty). Podczas gdy pierwszy upadek dążył do przezwyciężenia wewnętrznych konfliktów i osiągnięcia wyższej syntezy, ten drugi uadek dąży do osiągnięcia prawdziwego Ja: i pierwotnej godności. Tutaj spotykają się dwa pozornie kontrastujące ze sobą Serifoty: Geburah, czyli Moc, i Chesed, czyli Zrozumienie, miłosierdzie i miłość; a zatem brutalna siła ze słabą czy raczej delikatną siłą. Aby lepiej to zrozumieć, musimy przeanalizować Arkan Mocy w fazie Citrinitas...


FERMENTACJA W  CITRINITAS

W Alchemii Citrinitas, zwany również Ksantozą, oznacza „żółtą fazę” Wielkiego Dzieła, stanowiącą etap następujący po Albedo, „białej fazie”, i poprzedzający Rubedo, „czerwoną fazę” w procesie tworzenia Kamienia Filozoficznego. Jego symbolami są Słońce i Księżyc, a niektóre wizerunki przedstawiają również Orła. 
Citrinitas często nie jest wspominany w traktatach alchemicznych, ponieważ od XV wieku był łączony w jednej fazie z Albedo lub Rubedo.
Fazę Citrinitas charakteryzuje spalanie, związane z jasnością Ognia i Słońca: materia alchemiczna, wcześniej gnijąca (Nigredo), a następnie oczyszczona (Albedo), jest teraz oświetlona silną i męską energią świadomości; jest to ścieżka Mocy na Drzewie Życia. Podczas gdy Albedo było w istocie fazą żeńską (księżycową), Citrinitas przyjmuje męski (słoneczny) charakter: wraz z połączeniem dwóch biegunów, święte zaślubiny ostatecznie dojdą do skutku, dając początek dziecku, czerwonemu kamieniowi (Rubedo). To połączenie to Siła Duszy. Tutaj jednak następuje fermentacja. Fermentacja jest definiowana jako proces chemiczny i metaboliczny, który powoduje przemiany w materii, tak jak drożdże przekształcają moszcz w wino, a cukry w chleb.
W interpretacji psychoanalityka Carla Junga, jeśli Nigredo jest Cieniem, a Albedo odnosi się do Animy lub Animusa (przeciwstawnych aspektów duszy u mężczyzn i kobiet), to Citrinitas reprezentuje archetyp łagodnego, mądrego Lwa, który budzi strach, nie będąc brutalnym (jak postać Aslana w Opowieściach z Narnii).


OCZYSZCZENIE ALBEDO

Omówiliśmy już wcześniej kilka ascetycznych procesów, w których oczyszczał się Alchemik: rzucenie palenia, picia, wyrzeczenie się wszelkich wad, ograniczenie używania wulgarnego języka itp. Wszystkie te działania mają na celu oczyszczenie charakteru człowieka. Było to oczyszczenie Nigredo (etap rozkładu). 
W Albedo następuje inne oczyszczenie, bardziej intymne, bardziej duchowe. Albedo to księżycowa lub biała faza Alchemii. Albedo oznacza „biel” i reprezentuje fazę oczyszczenia i oświecenia, często symbolizowaną przez łabędzia, Księżyc lub białą różę, a prowadzi do duchowego i materialnego odrodzenia.
Na Drzewie Życia w Kabale odpowiada Ścieżce Gwiazdy, Arkanowi Tarota, który pokazuje nam połowę, punkt dotarcia, który nigdy się nie zatrzymuje, wznosi się do nieba. Na Drzewie ze Ścieżką Gwiazdy łączą się dwa Sefiroty: Piękno i Mądrość serca, ponieważ na tym etapie dusza odkrywa, że ​​wszystko jest czyste samo w sobie. Postrzegamy coś jako brudne, grzeszne, kuszące lub słabe, ale w rzeczywistości wszystko jest czyste dla czystych. Ta wizja jest wzniosła, niebiańska, wręcz gwiezdna. Tu dusza zanurza się w duszy Wszechświata; to intymne zjednoczenie, i właśnie dlatego pojawia się Ścieżka Kochanków.


JESTEŚMY WSZYSCY JEDNOŚCIĄ

Ścieżka Kochanków w Drzewie Życia jest mistyczna; to odkrycie, że z jednej strony wszystko jest czyste i piękne, a z drugiej wszyscy jesteśmy zjednoczeni i stanowimy część absolutnej Jedności. Palec myśli, że jest palcem, ale nie wie, że jest częścią dłoni, jednej całości. Ego jest Palcem, dłoń jest Wszechświatem. Alchemik w Drzewie Życia osiąga ostateczną koniunkcję lub zjednoczenie. 

Przypomnijmy wszystkie etapy:

1. Ludzie jednoczą się ze sobą (zewnętrznie i wewnętrznie).
2. Ludzie jednoczą się z Bogiem (Jaźń z Ego lub Psyche z Cieniem).
3. Ludzie jednoczą się z Naturą (braterstwo, komunia, miłość do stworzenia).
4. Ludzie jednoczą się z Wszechświatem (Jesteśmy Jednym we Wszystkich i Wszystkim w Jednym, makro i mikro, jak na ziemi, tak i w niebie).
Ta wizja Piękna łączy się ze sposobem widzenia wszystkiego (Binah) w sposób boski; jest to intelektualna, mentalna, fantastyczna wizja całego stworzenia jako pojedynczej istoty, tego, co nazywamy Bogiem, a my wszyscy jesteśmy jej porami, komórkami, odbiciami.


BIAŁA SUBLIMACJA

W pierwszej fazie Nigredo zaobserwowaliśmy fazę sublimacji, ale skrywała ona defekt, który był wówczas niezbędny dla naszej psychiki. Kiedy cierpimy z powodu destrukcyjnego defektu lub nerwicy, z którą nie potrafimy sobie poradzić, nasza nieświadomość dostarcza nieszkodliwego substytutu o tej samej naturze, dostarcza przebrania dla demona i sublimuje to działanie lub element. Jest to po prostu próba usunięcia rany i dynamiki, która ją wygenerowała, aby jej nie dostrzegać, a raczej spojrzeć na nią z bardziej wzniosłej perspektywy. Na przykład, mamy traumę seksualną, która sprawia, że ​​seks jest w naszych oczach obrzydliwy. Ponieważ nie potrafimy jej rozpoznać, postrzegamy czystość jako wzniosły sposób przeżywania naszej abstynencji lub impotencji seksualnej. Często nawet Bóg jest sublimacją ludzkiej słabości, a na ścieżce duchowej wszyscy nieustannie sublimujemy nasze rany i przekształcamy je w stygmaty Chrystusa.
W fazie Albedo sublimacja przebiega inaczej, już znamy tę sztuczkę, ale odkrywamy, że możemy przemienić ranę (teologowie nazywają to transfiguracją). Transmutacja natomiast polega na pełnym i całkowitym rozpoznaniu własnej rany, godności istnienia demona, po pierwsze, a po drugie, na wykorzystaniu tej destrukcyjnej energii dla konstruktywnego celu, zgodnego z własnymi wartościami. Sublimacja oznacza tutaj akceptację rzeczywistości takiej, jaka jest: nawet jeśli okrutna, lepiej, by była prawdziwa. Tą siłą w Drzewie Życia jest Geburah, która jednoczy się z rozumem, z Binah; to Ścieżka Rydwanu, woli, która ciągnie człowieka ku transformacji.


PŁOMIEŃ MIŁOŚCI

Ostatnim działaniem w Albedo, przed przejściem do wyższego wymiaru Rubedo, jest ogień miłości, ponieważ tylko poprzez miłość można wznieść się lub wejść w wymiar mistyczny i boski. Ścieżka ta jest ścieżką Hirofanta, archetypu duszy pogrążonej teraz w świadomości, w wiedzy, która jednak nie może pozostać jedynie intelektualna, mózgowa czy mentalna, ale żywa, sentymentalna, emocjonalna. Tutaj wiedza staje się mądrością (z głowy spływa do serca), i dlatego w Drzewie Życia widzimy zjednoczenie Sefirotu Chesed z Chokma, miłości z życiem, z praktyką, z rzeczywistością. To Ścieżka Kapłana-Maga, Hierofanta, Papieża.


TRZECI UPADEK

Wspinając się po Drzewie Życia, zobaczymy trzy poziome linie. Nazywamy je upadkami (lub skokami kwantowymi) i stanowią one granice między jednym poziomem lub światem a drugim. Pierwszy upadek to upadek z Wieży, drugi – upadek Mocy – oba już analizowaliśmy. Teraz dotarliśmy do ostatniego, trzeciego, który odpowiada Ścieżce Cesarzowej, kobiety, ponieważ w tym fragmencie następują narodziny wewnętrznego dziecka (Rubedo). Cesarzowa jednak nadal należy do fazy Albedo; jest białą królową, kreatywną inteligencją, solą, śmiałością.


"CIĄŻA" RUBEDO

Cesarzowa odpowiada za przejście z Albeo do Rubedo; to ona dokonuje embrionalnego rozwoju mistycznej duszy, osiągając prawdziwe ja i jej pierwotną godność. Pokonuje wewnętrzne konflikty i osiąga wyższą syntezę. Wciela ducha, symbolizowanego przez czerwoną fazę, prowadząc do uduchowienia ciała. 
Wśród symboli Cesarzowej znajdują się Pakt i Ołtarz, ale także Kompas, który symbolizuje zdolność adaptacji, precyzję, rozwagę, rygor w osądzie i dochodzeniu, deklarację intencji, przysięgę i obietnicę.


ŚWIATŁO NA KOŃCU TUNELU

To magiczny, wyjątkowy, a nawet boski moment na Ścieżce Drzewa Życia, na Ścieżce Kapłanki, tego wewnętrznego wymiaru naszej psychiki, który w błysku, iskrze, w jednej chwili (zwanej intuicją) pojmuje istotę rzeczy. To typowo kobieca postawa. Nieprzypadkowo ta Ścieżka na Drzewie kabalistycznym łączy Sefirot Piękna (Tifareth) z Koroną (Keter), właśnie dlatego, że to właśnie to spojrzenie dostrzega piękno we wszystkim. Alchemik nabywa tu spojrzenia intuicyjnego, wewnętrznego, typowego dla jasnowidzów, również dlatego, że, jeśli się uważnie przyjrzy, Ścieżka ta przebiega nieświadomie nad okultystycznym (wręcz nieświadomym) Sefirotem Daat, nad pustką, nicością. Tu panuje cisza i spokój. Jest to umiejętność widzenia z zamkniętymi oczami, postrzegania pełni w pustce, wszystkiego w Nicości.


RUBEDO

Alchemiczne Rubedo to ostateczna i kulminacyjna faza Wielkiego Dzieła, oznaczona kolorem czerwonym, symbolem doskonałości, ognia i spełnienia, gdzie przeciwieństwa (czarny/biały, męski/żeński) łączą się, tworząc Kamień Filozoficzny, androgyniczny (Rebis), czyli duchowe oświecenie, reprezentowane przez symbole takie jak Feniks powstający z popiołów. W Drzewie Życia jest to punkt kulminacyjny, w którym Mag i Głupiec stają się jednym: ten, który utracił wszystko poza rozumem, czyli Głupiec, staje się mądrym Magiem, który zrozumiał, że rozum to za mało; że potrzebne jest szalone serce, które czuje i żyje życiem z prostotą i radością dziecka. Podobnie, jak Nigredo odpowiadało fizycznemu ciału Alchemika, a Albedo jego duszy, tak teraz Rubedo identyfikuje jego ducha, najwyższą część trzech organów składowych istoty ludzkiej. Przyjrzyjmy się teraz w szczególny sposób dwóm ostatnim Ścieżkom Drzewa Życia w Kabale...


MAG ROZUMIE UROK SZALEŃSTWA

Ścieżka Maga łączy Sefiroty Biny (Wiedzy) z Keter (Koroną), ale tutaj wiedza ostatecznie rozumie, że w jedności przeciwieństw dobro nie może wykluczyć zła, że ​​absolutna doskonałość nie może istnieć, ale istnieje w takim stopniu, w jakim doskonale trzyma na dystans wszelkie niedoskonałości. Rozumie, że tajemnica nie jest czymś niezrozumiałym, ale czymś, czego nigdy w pełni nie zrozumiemy, ponieważ jest nieskończona (wiem tylko, że nic nie wiem). 
Wiedza jest zawsze nowa, odkrycia są nieustanne, nowe spostrzeżenia, stworzenie powstaje w tej właśnie chwili. Połączenie przeciwstawnych elementów (Słońce/Księżyc, męskość/kobiecość, Yang/Yin, Boskość/Człowiek) następuje w integracji przeciwieństw: światło i cień spotykają się, pozostawiając margines lub granicę, gdzie żadne z nich nie istnieje. Nienaturalny dualizm był podziałem, podczas gdy dualność jest naturalnym rozróżnieniem.


GŁUPIEC ROZUMIE RACJE SERCA

Głupiec to archetyp szaleństwa tego, kto porzuca wszystko na darmo, tego, kto zawsze idzie dalej, ale nie wie dokąd, ponieważ jego celem nie jest cel, lecz sama podróż, i dlatego cieszy się nią w każdej chwili. Głupiec stracił wszystko oprócz rozumu, ponieważ do zrozumienia prawdy dochodzi nie poprzez rozumowanie, ale poprzez serce, życie, doświadczenie. W Drzewie Życia jest to Ścieżka, która łączy Mądrość (Chokmah) z Koroną (Keter), gdzie Korona jest Wszystkim. Ołów szaleństwa staje się złotem mądrości. 
Ponieważ czerwień jest uważana przez Alchemików za kolor pośredni między czernią a bielą, między światłem a ciemnością, Rubedo reprezentuje zjednoczenie przeciwieństw, zamknięcie koła, zjednoczenie ducha i materii, rozumu (Maga) i szaleństwa (Głupca).
W kontekście psychologii analitycznej Junga, Rubedo reprezentuje archetyp Jaźni podbitej u szczytu procesu indywiduacji, kiedy następuje fuzja Ego z Jaźnią, symbolizowana przez czerwonego mężczyznę i białą kobietę. Jest to zjednoczenie przeciwieństw, punkt, w którym osoba nie tylko odzyskuje nieświadomy materiał, który został zwodniczo wyprojektowany na zewnątrz, ale świadomie go przetwarza na wyższym poziomie, otwierając się na miłość. W ten sposób odkrywa swoją prawdziwą naturę, przyjmując manifestację Ego w całości.



PRZEPŁYW BYTU W ALCHEMII

Wszystkie przemiany w Naturze przebiegają w porządku z góry określonym przez prawa samej Natury, a Alchemia uczy nas tego: na szczycie znajduje się Uroboros, zasada bez zasady, pierwotna Istota, która regeneruje się w wiecznym strumieniu, w swoim wiecznym cyklu. Ten ruch (nazywany na Wschodzie Wuji) generuje to, co postrzegamy jako przeciwieństwo; to świat dualny (Yin-Yang), dwie zasady, które wiecznie tańczą: Słońce i Księżyc, mężczyzna i kobieta, aktywność i pasywność, ciepło i zimno, Bóg i Szatan, dobro i zło itd. Nie jako przeciwieństwa, które walczą ze sobą, ale jako uzupełniające się siły, które dążą do wspólnego tworzenia rzeczywistości.
Z tej dualności wynikają trzy podstawowe zasady, które zamieszkują wszystko, co istnieje: Siarka, siła napędowa; Sól, struktura podtrzymująca; Merkury, duch, który jednoczy i przemienia. I wreszcie cztery żywioły, które pozwalają każdej transformacji zamanifestować się w świecie widzialnym: Ogień, który oczyszcza, Powietrze, które unosi, Woda, która rozpuszcza, Ziemia, która krystalizuje.
Każdy proces alchemiczny, każda głęboka zmiana w naszym życiu przebiega według tej samej świętej sekwencji, od pierwotnej jedności, poprzez polarność, przechodząc przez trzy zasady, aż do materializacji w czterech Elementach. Kiedy zrozumiemy tę mapę, każdy kryzys stanie się laboratorium, a każdy wewnętrzny konflikt ujawni, na jakim etapie wielkiego dzieła transformacji się znajdujemy.



1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń