KAMIEŃ FILOZOFICZNY

 


ABY ZROZUMIEĆ SZALEŃSTWO TRZEBA BYĆ SZALONYM

Cała nasza inicjacyjna podróż zaczyna się od Arkanu Głupca, pierwszej i ostatniej karty Tarota. Czymże innym jest ludzkie życie, jeśli nie komedią, w której każdy gra swoją rolę, kto z taką maską, kto z inną... Ale biada, jeśli powiemy im, że są szaleni, bo gdy wszyscy są szaleni, powstaje wiara, że szalonym jest ten, kto jest inny. 

W każdym z nas tkwi to szaleństwo, które postrzega absurdalność świata, widzi życie porażką, miłość oszustwem, ale jest to szaleństwo sensowne, bo dzisiejsze życie pokazuje nam czym jest... Jeśli odejmiemy od niego przyjemność, czy można jeszcze nazwać je życiem?...

Więc pierwszym krokiem jest uświadomienie sobie tego absurdu, który nazywamy życiem, jak niemądrzy jesteśmy podążając za tłumem jak owce, jak bardzo mami nam ono mózgi indoktrynacjami i ideologią dominacji… W momencie zrozumienia powodu tego szaleństwa świata to my zostajemy okrzyknięci szaleńcami w oczach świata i zaczynamy naszą drogę ku wyzwoleniu, balansując na linie szaleństwa, w poszukiwaniu naszego Świętego Graala lub kamienia filozoficznego. Ostatecznie życie ludzi to nic innego jak gra szaleństwa.


KAMIEŃ FILOZOFICZNY

Bardzo znany jest kamień filozoficzny, poszukiwany przez wszystkich jako święty Graal. Jego siła tkwi w zdolności przemieniania ołowiu w złoto, ale nie popadajmy tu w baśniową rozpacz tego Króla, który wszystko, czego dotknął, przemienił w złoto (w końcu umarł z głodu, bo jedzeniem było złoto - jest to metafora współczesnego kapitalizmu i tych, którzy umierają w duchowym głodzie pomimo posiadania całego materialnego bogactwa). W rzeczywistości ta przemiana ołowiu w złoto jest metaforą, od widzialnego do niewidzialnego, zewnętrze służy jedynie do zrozumienia wnętrza. Złoto, którego szukamy, to dusza i jej nieśmiertelność.

Ten alchemiczny proces uczy nas, że kamieniem jest sam człowiek, świadomość, która się budzi i która pozwala nam podnieść to, co ciężkie (ołów, czyli nasz wymiar materialny, a więc i ciało), ku temu, co subtelne (nasz wymiar duchowy, złoto). Rezultatem jest oświecona dusza, skąd bierze się złoty kolor. Ten alchemiczny proces wytwarzania złota z ołowiu jest ezoteryczną podróżą, w której osoba się zmienia, przewyższa samego siebie, wznosi się na wyższy poziom (wyższą oktawę). Aby to zrobić, konieczne jest jednak przejście 7 etapów lub procedur alchemicznych lub testów wewnętrznych.

W świecie minerałów te siedem etapów występuje i jest reprezentowanych przez aż siedem pierwiastków: ołów, żelazo, miedź, rtęć, cyna, srebro i złoto.

7 FAZ DUCHOWEJ ALCHEMII

W Arkanie Diała odnajdujemy słowa wytatuowane na jego ramionach: „Solve et coagula”, powiedzenie typowe dla każdego Alchemika. Jest to wyrażenie łacińskie i wywodzi się od “risolvere” (rozwiązać), co oznacza rozłożyć i oddzielić, natomiast „coagula” opisuje proces łączenia elementów (koagulacji) w nową wyższą formę. Ta metafora duchowej wędrówki prowadzi nas najpierw do zerwania z kryzysami, rozczarowaniami, oszustwem, które ofiaruje nam świat (solve), a potem z ruin do odbudowy i przemiany (coagula).

Etapy to:

1. ODWAPNIANIE

2. ROZWIĄZANIE

3. SEPARACJA

4. POŁĄCZENIE

5. FERMENTACJA

6. KOAGULACJA

7. PAROWANIE

Dzięki Arkanowi Głupca przejdziemy całą tę ścieżkę.

Procedur do wykonania w Alchemii jest 21, podobnie jak Arkanòw Tarota, z wyjątkiem tego, że Głupiec nie ma przypisanego numeru, jest Alchemikiem, naszą częścią transcendentalną, która rozpoczyna podróż w poszukiwaniu przemiany; jest Głupcem w poszukiwaniu Racji Absolutnej.


PODRòŻ DOOKOŁA ŚWIATA... SZALONA RZECZ!

Nie wydaje mi się, żeby na tej planecie istniał człowiek, który, gdy raz zda sobie sprawę z tego, gdzie mieszka, nigdy nie zapragnął w swoich myślach okrążyć świat. Są tacy, którzy mają możliwości ekonomiczne i robią to poprzez podróże; są tacy, którzy mają ducha przygody i wyruszają w drogę na motocyklu, na rowerze, pieszo, autostopem, nawet jeśli trwa to kilka lat. To pragnienie jest odzwierciedleniem wewnętrznej psychologicznej reperkusji.
Podróż, którą podejmujemy, to podróż alchemiczna, to podróż naszego wewnętrznego świata. Ile mamy w sobie nieznanych stron? Ile cudów ukrywamy? Ile meandrów, nawet niebezpiecznych, można ominąć?
Głupiec jako Arkan nie ma numeru, jest na początku i będzie na końcu. Zaczyna się od zera, ale kiedy talia się zamyka, zaczyna ponownie od Świata i staje się Światem. Ta myśl o podróżowaniu dookoła świata jest szalona, ​​ale tak rozsądna, że ​​z psychologicznego punktu widzenia jest to podróż dookoła siebie, aby zobaczyć siebie po drugiej stronie, wyjść poza siebie, aby pokonać samego siebie. Aby zrozumieć szaleństwo świata, musimy przenieść się do świata Głupca, naszej wewnętrznej nieświadomości. Z Tarotem wyruszymy w tę podróż i skorzystamy ze ścieżek Drzewa Życia.
PS: Arkan widoczny na zdjęciu to wynalazek, który stworzyliśmy przez połączenie dwóch kart, Arkanu Głupca, która dołącza do Arkanu Świata. Błazen żyje we własnym świecie, który stworzył wychodząc poza wymiar rozumu. Wszyscy, którzy ukończą wewnętrzną podróż, zaczynają żyć w innym świecie, w innym wymiarze, zmieniają swoją mentalność i sposób życia…


DRZEWO ŻYCIA I WIEDZY

Gdzie indziej przeanalizowaliśmy psychoanalitycznie znaczenie tych dwóch Drzew, o których tak wiele mówi Biblia w Księdze Rodzaju. Są one niczym innym jak archetypami energii, które tworzą i kształtują zarówno nasze ciało, jak i duszę. Życie jest krzyżem, trzeba je nieść; na tym krzyżu umieramy jak Chrystus. Symbol potrójnego Krzyża ma te same punkty energetyczne lub połączenia zbieżne, co Drzewo Życia. Jest zdominowany przez prawo 3, ponieważ przez to Drzewo lub Krzyż możemy znaleźć ścieżkę duszy, która jest boska = 3. Dopóki jej nie odnajdziemy, jesteśmy jak szaleni i oto Arkan Głupca poszukującego swojej racji życia. Niestety, wielu czyni z tego Krzyża Moc (każdy chce władzy, pieniędzy, sławy, bogactwa) i to właśnie stanowi szaleństwo naszego świata: Miłość do Mocy. Głupiec natomiast w Drzewie Życia szuka czegoś przeciwnego: Mocy Miłości.
Drzewo Życia składa się z 3 kolumn. Jest to prawo 3, które odpowiada naszym wymiarom bytu: ciału, duszy i duchowi. Ale jeszcze głębiej odpowiadają one trzem wymiarom duszy: głowie, sercu i zjednoczeniu tych dwóch, które tworzą intelekt, wolę i owoc zwany świadomością. Intelekt szuka prawdy, podczas gdy wola szuka miłości. Kiedy prawda i miłość spotykają się, rodzi się wolność. Prawda posiada rację, podczas gdy miłość posiada przyjemność. Kiedy rozum i przyjemność łączą się ze sobą, pojawia się szczęście. W centrum Drzewa znajdują się zatem owoce, których ludzie najbardziej pragną i poszukują przez całe życie: szczęście, wolność i sumienie.
Głupiec musi przebyć całe Drzewo, przekroczyć wszystkie punkty energii, aby zdjąć ten Krzyż, wyrzec się efemerycznej mocy materii i dotrzeć do wiązki żądnego przygód i wolnego Ducha duszy (na rysunku karty Głupiec niesie wyzwalającą sakwę, a nie zniewalający krzyż).


ZACZYNA SIĘ NA OŁOWIANYCH STOPACH

Ołów w Alchemii odpowiada naszemu ciału fizycznemu, jest najbardziej surową, materialną częścią, najbardziej bezpośrednią, a zatem również nieprzeniknioną, trudną do ukształtowania, oswojenia, kontrolowania. Głupiec, który jest naszym instynktem, rozpoczyna ścieżkę, duchową podróż, chce wspiąć się na wyżyny samowiedzy. Sefirot na dole podstawy, numer 1, nazywa się Malkuth i oznacza Królestwo. Każdy z nas w jakiś sposób zakłada swoje własne królestwo (niektórzy w karierze, inni w rodzinie i tak dalej). Ktokolwiek żyje w tej sferze, żyje jak martwy, wegetuje i nic więcej. Jeśli utożsamiamy się tylko z rzeczami, z naszą pracą, z ulubioną rozrywką, jesteśmy ołowiem, gęstością i całkowitą ciemnością. I rzeczywiście, ten metal bardzo szybko się utlenia, na obraz starzejącego się ciała. Ludzie potrzebują głębokiej i transcendentnej motywacji, czegoś nieskończonego, co nie staje się oczywiste, tak jak ołów: jeśli go podgrzejemy, wprowadzi się do niego pewna energia, staje się lśniący, błyszczy jak srebro i traci swoją szorstkość i twardość. Bez ciepła znów twardnieje i szybko czernieje, tak jak ludzka dusza.
Głupiec rozgrzewa się, postanawia wyruszyć w wewnętrzną podróż, bo Królestwo, któremu poświęcił swoje życie (praca, rodzina, kariera, przyjaźnie, honor, sława, prestiż), choć jest piękne, nie wystarcza, część duszy jest zawsze pusta. To ta egzystencjalna pustka popycha Głupca do przygody, wię wyrusza w podróż ...

LA VIA DEL MONDO
Il mondo dell'alchimista è un altro, come il matto, lui vive in questo mondo ma non appartiene a questo mondo. L'alchimia insegna che l'intero universo materiale ha origine da tre principi: Sale, Zolfo e Mercurio, i Tre Principi Filosofici (o "Tre Primi") che compongono ogni materia e sostanza, rappresentando rispettivamente il corpo (sale),  lo spirito (zolfo) e l'anima (mercurio). Questi non sono gli elementi chimici comuni, ma principi spirituali e simbolici che, combinandosi, mirano alla trasmutazione e alla creazione della Pietra Filosofale o all'equilibrio della materia. Nell'insieme formano l'anima illuminata e l'essenza di ogni essere. Nel mondo pero gli elementi sono 4: la terra (il sale), l'aria (zolfo), acqua (mercurio, metallo liquido) più il fuoco che in realtà non è un elemento chimico, ma un processo chimico-fisico (combustione) che produce calore e luce, e può essere visto come plasma (il quarto stato della materia). Per questo il mercurio è sia metallo che liquido (acqua e fuoco) Nel senso di "intelligenza superiore", il mercurio è però anche la quintessenza spirituale di tutte le cose, lo spirito universale o spirito del mondo.
A seconda della quantità di queste energie che un corpo ha ricevuto (per usare una terminologia moderna), esso è più o meno refrattario combustibile o volatile. Il sale conferisce stabilità, lo zolfo rende combustibili le cose e il mercurio instabile conferisce volatilità. 
La consapevolezza di questi meccanismo è lo studio che il matto o alchimista fa di se stesso, del suo carattere, il suo temperamento, la sua psiche, questa via nell'albero della vita unisce le sefiroth del Regno (Malkuth) con le sue fondamenta (Yesod) perchè nella misura che uno conosce se stesso (il proprio regno) si diventa consapevoli delle proprie potenzialità e limiti (le fondamenta).


GŁUPIEC NA ROZSTAJACH
Ci sono tre sentieri che partono dal Regno, dalla prima Sefirot Malkuth sull'Albero della Vita.
Il sentiero centrale è il più allettante, il più immediato; è il sentiero del mondo, l'incontro e lo scontro con la realtà, con la vita quotidiana nel bene e nel male, con tutta la bellezza del mondo ma anche con le cose brutte e deludenti. Questo sentiero conduce alle Sefirot delle fondamenta (Yesod), alla concretezza; qui si hanno i piedi ben saldi a terra, come il piombo, infatti, testa e cuore sono uniti. Ma questo è un sentiero molto difficile, perché stare al centro richiede equilibrio, e di solito ci manca all'inizio, noi inizialmente non siamo equilibrati. Ecco perché tutti noi prendiamo i sentieri a destra o a sinistra, cioè il sentiero della luna o il sentiero del giudizio. Vediamo in cosa consistono:

L'INCANTO DELL'ILLUSIONE
La luna sempre ha esercitato su di noi un fascino inconscio di nostalgia, romanticismo, mistero. La sua luce in verità è un riflesso del sole, lei non ha luce proprio, è come l'inconscio sempre al buio, ma se iniziamo ad avere vita introspettiva vi picchia il sole, la verità ed iniziamo a vedere qualcosa che ci sembra vero, ma poi scopriremo che soltanto un riflesso. È il sentiero a destra, il sentiero della Luna, che indica a chi vive nel passato, nei sogni perduti, nella nostalgia insoddisfatta che si trasforma in malinconia e persino in depressione, in rimpianto, condizionato dal proprio lato oscuro, dall'Ombra della Luna, dall'Inconscio. Ma quel sentiero conduce alla Vittoria (Sephirot di Netzach). Come si può desiderare la Vittoria senza aver combattuto? Vogliono tutto senza dare nulla, vogliono sapere tutto senza studiare, vogliono essere amati senza amare, e così via... Sono eternamente incompiuti, sognatori, che vivono nel loro mondo virtuale. Con parole e promesse fanno tutto, ma nella pratica non si muovono di un millimetro. Sono eterni romantici, che si muovono solo con il cuore.

RESURREZIONE O CONVERSIONE
Quando noi iniziamo la vita spirituale ci sembra di risorgere, di aprire gli occhi, di rinascere, è quello che più comunemente si chiama conversione. Iniziano a vedere il mondo come una trappola, il sistema come un indottrinamento, i piaceri delle materia come un velo illusorio e ci sentiamo salvi, prendiamo le distanze, ecco il giudizio, la via che va a sinistra nell'albero della vita. 
Questo cammino ci sembra così giusto (in realtà, è fatto di giustizia), ma ciò che ancora non sappiamo è che inizialmente, nella vita spirituale, siamo persone che credono di sapere tutto; giudichiamo soltanto, creiamo un mondo a nostra immagine e somiglianza. Questi sono giudizi mentali, solo pensieri. Questo cammino conduce allo splendore, alla grandezza (Sefirot di Hod), ma come possiamo far brillare le cose senza averle illuminate con la nostra esperienza? Il loro è uno splendore di parole, discorsi scintillanti, belli ma mai materializzati. Confondono la verità con ciò che a loro piace. Sono persone intelligenti, piene di teoria e prive di pratica. Si muovono solo con la testa, ma scopriremo più tardi che ci manca ancora il cuore.


4 FAZY PROCESU ALCHEMICZNEGO
(4 kroki w 7 postępowaniach)
Jesteśmy Alchemikami, nasze ciało jest z ołowiu i w nim musimy odkryć naszą Duszę, Złoto. Ta ścieżka samopoznania jest bardzo złożona, wymaga czasu, poświęcenia i cierpliwości. Alchemia była badana także przez Junga w celu zrozumiemia głębi symboliki, dynamiki przemian nieświadomości.
Proces alchemiczny jest podzielony (còż za przypadek i zbieg okoliczności!) na 4 fazy, jak Drzewo Życia na 4 światy. Nazwy tych 4 faz pochodzą z języka greckiego. Były to nazwy 4 podstawowych kolorów malarstwa greckiego: czarnego, białego, żółtego i czerwonego. Ponieważ symbolika często pasuje symetrycznie do innych elementów, 4 fazy są połączone z elementem Natury, porą roku i fazą dnia.
W Alchemii jest wiele działań, a główne są 4:
- spalanie (calcinatio),
- rozwiązanie (solutio),
- wysuszenie (coagulatio)
- parowanie (sublimatio).
W przejściu między jedną fazą a drugą występują 3 procesy pośrednie i stają się one, jak powiedzieliśmy na początku, 7 procedurami. Każdy z tych 7 procesów ma potrójne przygotowanie, dla którego stają się 21 operacjami (4 + 3 = 7 x 3 = 21), tak jak Arkana Tarota (z wyłączeniem Głupca, który jest Alchemikiem).
Każdy etap przenosi materię ze stanu początkowego do stanu wyższego, dojrzałego, ugotowanego, przekształconego, a każda operacja alchemiczna symbolizuje etap transformacji psychologicznej.
Jung zauważył, że te procesy były psychologiczną projekcją tego, co dzieje się w nas na ścieżce indywidualizacji. Z tego powodu proces alchemiczny można odczytywać tylko jako metaforę naszej duchowej podróży w celu odkrycia ludzkiej psychiki i duszy.


BYĆ ŚWIADOMYM

Momentem inicjacyjnym w alchemii jest NIGREDO, najniższy punkt Drzewa Życia, pierwsza Czakra: uświadamiamy sobie, jak niezręczni jesteśmy, uwarunkowani przez świat, ile błędów popełniliśmy w życiu, jednym słowem szaleństwo - jest to moment wewnętrznej śmierci (jeśli policzymy wewnętrzne kręgi w pierwszym trójkącie na Kwiecie Życia, będzie ich dokładnie 13, numer Arkanu Śmierci leżącej pod podstawą trójkąta). W tradycyjnym rytuale inicjacyjnym masonerii zamyka się profanum w Gabinecie Refleksji, gdzie zostaje sam w towarzystwie czaszki, analogicznie do alchemicznej praktyki Nigredo. Mamy tutaj Arkan Głupca, który zostaje umieszczony w pierwszym Sefirocie (Malkuth).
Jak już wcześniej wyjaśniliśmy, dla Junga Nigredo jest Cieniem Psyche, głębią, w której kryją się niewypowiedziane instynkty, skrywające głęboką energię (po obaleniu Chaosu może stać się paradoksalną energią pozytywną). Część nas (serce, instynkt, część Yin) jest ciemna i wkracza na ścieżkę Księżyca (często słyszeliśmy, że jesteśmy lunatyczni). Jest to nieświadoma ścieżka, poszukiwanie uwarunkowania przeszłości, podczas gdy inna część nas (głowa, intuicja, część Yang) jest świetlista i wkracza na drogę Sprawiedliwości (człowiek rozpoczyna właściwe życie zgodnie ze swoim prawem moralnym). Jeśli utrzymamy te dwa wymiary razem w równowadze, możemy iść w kierunku centralnej ścieżki Świata, która prowadzi do Sefirotu fundamentów (Yesod), solidnego miejsca, w którym nabywamy głębokich przekonań, a następnie tworzy się w nas trójkąt (wielu nazywa to wiarą). W bryłach platońskich dzieło to tworzy Tetrahedron, portal, który pomoże nam odkryć czwarty wymiar, wyjście z szalonego rozumu. 
Aby to zrozumieć, warto zapoznać się z anegdotą o Albercie Einsteinie i czworościanie...


EINSTEIN 
i czworościan

Istnieje ciekawa anegdota na temat Alberta Einsteina. Na konferencji fizyków, przytłoczony krytyką jego szalonej koncepcji czterowymiarowej czasoprzestrzeni, zaproponował następujący problem:
- mając sześć takich samych wykałaczek, skonstruujcie cztery takie same trójkąty równoboczne.

Żaden z obecnych nie zdołał umieścić wykałaczek na płaszczyźnie tak, aby uformować wymagane trójkąty, co w rzeczywistości jest niemożliwe, więc Einstein skomponował czworościan sześcioma wykałaczkami i powiedział: „Jeśli nie wiecie jak używać trzeciego wymiaru, którego doświadczacie każdego dnia, jak macie nadzieję zrozumieć czwarty? Trzecim wymiarem, który badamy na Drzewie Życia, jest dusza, z którą żyjemy na co dzień i jeśli jej nie znamy, jak zdołamy postrzegać ducha i boskość, które są czterowymiarowe?


1. PROCES SAMOUŚWIADOMIENIA
GŁUPIEC STAJE SIĘ MAGIKIEM

Głupiec to nasza Dusza poszukująca Rozumu. Pewnego dnia w jego sercu budzi się cichy głos (mówiący świerszcz Pinokia), czyli świadomość; świat wydaje mu się próżny, pieniądze, kariera, rodzina, miłość, wszystko pokrętne, wie, że prędzej czy później umrze, cichy głosik szepce: „Twoje ciało jest prochem i obróci się w proch. Jeśli żyjesz tylko dla twojego ciała, to nic więcej z ciebie nie pozostanie.” Zdarza się to każdemu z nas na drodze naszego życia, światła w środku gasną, zaciemnia się nasze wnętrze, blackout. Dusza dotyka skończoności, w której jest zamknięta. Jak piękne nie byłoby to nasze ciało oraz natura, znikną pewnego dnia, więc po co to wszystko? Głupiec smakuje szaleństwa istnienia, zła życia. Dotyka alchemicznego OŁOWIU.
Ale uwaga: to samouświadomomienie jest przebudzeniem. Dziś dużo mówi się o przebudzeniu, nawet nasze ciało robi to codziennie, a w nocy znowu zasypia. Nie mylmy przebudzenia z oświeceniem lub świadomością, przed nami długa droga. Rzeczywiście... większość ludzi po tych chwilach wewnętrznej ciemności, ogarnięta strachem, pogrąża się w hałasie, aby nie słuchać duszy, ponownie zasypiamy i próbujemy uciszyć kryzys rozrywką i różnymi beztroskami. Ci, którzy z kolei mają dość zwykłej egzystencjalnej zupy, decydują się na 360-stopniową kopernikańską przemianę i podejmują pierwszy alchemiczny proces: odwapnianie… Głupiec chce zostać Magiem, nauczyć się magii. Jesteśmy surowcem, który musi zostać przekształcony w Maga. W rzeczywistości wszyscy ci, którzy oddają się sztuce wewnętrznego poznania, ezoteryzmowi, transcendencji, zyskują cień Czarowników, Szaleńcòw, Czarodziejów…


2. WEWNĘTRZNY POGŁOS

W Alchemii istnieje podstawowe narzędzie laboratorium alchemicznego, piec zwany pogłosem. W tym piecu przechodzimy przez proces zwapnienia, etap w naszym życiu, w którym zaczynamy przełamywać nasze ego, wątpliwości, upór, zachowania samo-sabotażowe, dumę i arogancję. Odkładamy je na bok, abyśmy mogli dowiedzieć się, co jest w środku. Pogłos jest wywyższeniem wewnętrznej energii metalicznego ducha w wyniku działania gwałtownego ognia na materię zawierającą tego ducha. Więc żeby się ogrzać lub wypalić, potrzebujemy tego ognia i tego piekarnika.
W Tarocie jedynym, który ma ten piec u swoich stóp jest Diabeł. Jego ogień jest często reprezentowany przez smoka (to nasz wewnętrzny Cień, ktòry działa w ukryciu). Głupiec, jak widzieliśmy wcześniej, rozpoczyna swoją podróż i staje się Magiem. Mag w kartach jest zawsze prezentowany ze stołem; jest to laboratorium alchemiczne, w którym znajdują się wszystkie żywioły. W tym okresie odczuwamy wewnętrzne ciepło i jest to pragnienie odkrycia, ale ten ogień rozkłada nasz surowiec (duszę), nasze przekonania są kwestionowane, staje się jasne chorobliwe przywiązanie naszego ego do uczuć, nałogòw, wypływają nasze przeszłe traumy.


INICJACJA GŁUPCA

W wielu kartach postać Głupca jest reprezentowana w trójramiennym kapeluszu. To nakrycie głowy jest symboliczne; rogi symbolizują ciało, ducha i duszę. Ale jest to także czasowe odniesienie do wymiarów przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Głupiec rozpoczyna ścieżkę w Drzewie Życia, ale początkowo podąża DROGĄ KOBIECĄ – YIN (o której porozmawiamy niedługo w opozycji do drogi męskiej – Yang); ta ścieżka składa się z beztroskich doświadczeń, błędów i ciągłych napraw, to samotny podróżnik w podróży. Każdy z nas w życiu odbył bezsensowną, głupią, szaloną ścieżkę… to właśnie na to rozdroże musimy zawrócić, aby powrócić na właściwą drogę.


PODWÓJNA DROGA

Głupiec jest u podstawy Drzewa, rozpoczyna się podróż inicjacyjna. Widzieliśmy już, że ma przed sobą 3 drogi: centralną, która jest fundamentalna, jest drogą Świata, która prowadzi go do stania się Magiem, badaczem; na prawo i na lewo otwierają się dwie inne ścieżki, a starożytni alchemicy nazywali je drogą Wilgotną i Suchą.  Droga Wilgotna to kobieca Yin, gdzie działa serce (Wenus), a więc sfera emocjonalna, pasywna, introwertyczny świat ścieżki Księżyca w Tarocie. W Kabale jest to kolumna Jachin - Biała (jest to biały punkt po czarnej stronie symbolu Yin-Yang); jej metal to miedź, ponieważ jest plastyczny i miękki.
Droga sucha to męska Yang, gdzie działa się bardziej głową, a zatem logicznym mózgiem (Mars), aktywny, ekstrawertyczny świat ścieżki Sądu w Tarocie. W Kabale jest to kolumna Boaz - Czarna (jest to czarny punkt po białej stronie w symbolu Yin-Yang); jej metal to żelazo, ponieważ jest twardy, ponieważ jest głową i racją do uderzenia.
Potrzebna jest integracja dwóch dróg, nie możemy być za bardzo na suchej ścieżce, bo stajmy się materialistami, jałowymi i pragmatycznymi… Ale nie możemy być za bardzo na mokrej ścieżce, bo stajemy się idealistami, marzycielami, zdominowanymi przez fałsz i mistycyzm, który sprawia, że ​​tracimy kontakt z rzeczywistością. Aby znaleźć jedność i rozwijać się wewnętrznie, aby ewoluować, potrzebna jest równowaga obu ścieżek.


3. PROCES ZMIĘKCZANIA
MAG I GŁUPIEC ROZBIERAJĄ SIĘ

Faza NIGREDO; aby zakończyć i zwieńczyć tę fazę przejścia jest Arkan Nienazwanej, ponieważ żyje się chwilą śmierci, oderwania, całkowitego wyrzeczenia, a polega to na zabiciu Króla i Królowej, których głowy widzimy na czarnej ziemi w kartach Tarota (szkielet kosi ukoronowane głowy). Są symboliczną konfrontacją, którą musimy zrobić z prototypem modeli ojcowskich i matczynych (w Tarocie są to Papież i Papieżyca). Jest to fundamentalne! Mamy tendencję do powtarzania niewłaściwych modeli naszych rodziców i dopóki nie zerwiemy ich kajdanòw, jesteśmy skazani na powtarzanie tego samego mechanizmu błędów, tego samego scenariusza.
Jednym z obrzędów inicjacyjnych jest rozbieranie się, symboliczna akcja odrodzenia; rodzimy się nadzy, więc rozbieranie się jest porzuceniem. Robią to mnisi, gdy porzucają swoje świeckie ubrania i noszą tylko habit do końca życia. W kolejnym procesie zobaczymy odwapnianie, zdrapanie ołowiu, wygładzanie. To sposób na rozebranie, ale są i tacy, którym wewnętrzne odwapnienie nie wystarcza. Są to typy ludzkie, które określamy jako uparte, zatwardziałe, hermetycznie zamknięte, jak jeż; w ich przypadku wymagana jest procedura nad ogniem, namoczenie (jak wtedy, gdy nasze ubrania zachodzą brudem - potrzeba trochę odplamiacza do tkanin). Papieżyca to Arkan Wody, otula nas jak w łonie, miejscu odrodzenia, stanu embrionalnego, dokładnie w namoczeniu, aby zmiękczyć twarde serce i głowę. Podczas gdy Ogień (Papież) jest kontrastem, Woda (Papieżyca) jest akceptacją.
Na schemcie Drzewa w dolnej jego części jest Głupiec i Mag, pośrodku Śmierć jako przejście, a ponad Papieżyca i Papież (jako w niebie, tak i na ziemi). Głupiec jest naszym niespokojnym duchem, który budzi się i musi spojrzeć w górę na Papieżycę; jest naszym instynktem wtajemniczenia, jest siłą, która pomaga nam przełamać się, by wyjść poza zasłonę lub iluzję Maya. Ona jest Matczyną postacią, która budzi nas (ale nie matczyną, która nas usypia!). Jest to także oderwanie od naszej figury macierzyńskiej - musimy wzrastać, być emocjonalnie niezależni, urodzić się samotnie. Mag konfrontuje się z Papieżem, postacią autorytetu, wewnętrznego posłuchu, aby nauczyć się kontaktować ze sobą i rozpoznawać emocje. Tutaj musimy przełamać niewłaściwe wzorce naszych rodziców: autorytarni i brutalni ojcowie (fałszywi papieże) pożerające i duszące matki (fałszywe papieżyce).


ZMIĘKCZENIE ZATWARDZIAŁEJ DUSZY

Jeśli mówimy o fazie lub etapie zmiękczania, z pomocą przychodzą nam dwa Arkana i są one podobne nawet w swojej reprezentacji: Umiarkowanie i Gwiazdy. W obu kartach ma miejsce działanie równoważące, ponieważ musimy zmiękczyć coś, co stało się zbyt twarde (jak głowa lub serce); potrzebujemy równowagi, nie potrzebujemy miękkiego serca ani rozwodnionej głowy.
Co dzieje się z elementem zanurzonym w wodzie? Jeśli jest ciężki to tonie a jeśli jest lekki to pływa, czyż nie? Ok, zróbmy to samo z ludźmi... Woda jest słuchaniem uważnego serca, niech mówią, niech pogrążą się w naszej uwadze i ciszy (Arkan Gwiazd), a zobaczymy co się stanie. Jeśli są niedojrzali, hałaśliwi, niepewni siebie, fałszywi... toną i zagłębiają się, w końcu uspokajają się, bo czują się samotni, ale patrzą i zaczynają mówić z głębi serca (tu dochodzi do zmiękczania, rozbierania - psycholog zawsze robi to ze swoimi pacjentami). Ale jeśli osądzimy ich, jeśli rzucimy ostrym słowem to rzucimy kłodę na pełne morze, gdzie uczepią się jej i zaczynają się kłócić, walczyć, nigdy nie schodząc na dno.
To samo musimy zrobić względem samych siebie, wykorzystać tę samą technikę, zastosować ją do naszych myśli i uczuć, namoczyć się, przesiąknąć. Obserwujmy siebie uważnie, bez osądzania, a zobaczymy jak pewne mechanizmy w nas toną i rozpadają się. Kiedy tracą na wadze (grawitacja, negatywność, zanieczyszczenia) zaczynają jako płód unosić się w centrum tej macicy i tam następuje trzeci proces przed odwapnieniem… oderwanie.


SŁUCH WEWNĘTRZNY

W Tarocie marsylskim, znakomitym ze względu na swoją symboliczną i archetypową strukturę, bardzo dobrze uchwycona jest zmiana w pasażu introspekcyjnym. Dzieje się coś wspaniałego, gdy zaczynamy mieć życie medytacyjne, refleksję, spojrzenie samokrytyki, rachunek sumienia. W pierwszej fazie Papież i Papieżyca odwracają się do siebie plecami, patrzą na zewnątrz, to znaczy myśl materializuje się, opróżnia, myślimy tylko o ciele, biznesie, rozrywce, prestiżu społecznym; jednym słowem, Papież jest politykiem, profesjonalistą, człowiekiem świata (wbrew swej duchowej naturze, jak wielu przywódców religijnych naszych czasów). 
Kiedy już rozpoczęliśmy wewnętrzną podróż, widzieliśmy, jak Papieżyca (psychiczna część kobiecości) porusza się w prawo (lub w górę na Drzewie Życia, do Sefirotu Kether). Kobiecość patrzy na męskość, zaczynamy dostrzegać, że jest w nas echo, pusta przestrzeń, która jednak ma rezonans. Wiemy ze słyszenia o istnieniu duszy, ale teraz ją czujemy, żyjemy nią; rozumiemy, że nuda, melancholia, smutek, który często odczuwaliśmy i który pozbawiał nas motywacji, bierze się właśnie stąd: to dusza, która chciała być wysłuchana, prosi o uwagę, pożywienie. To Papieżyca otwiera księgę (samowiedza) i przekazuje ją Papieżowi (rozumowi). Ciało i dusza spotykają się i zderzają. Papież wpatruje się w nią i unosi rękę w błogosławieństwie, a następnie akceptuje wyzwanie. W tym absolutnym zasłuchaniu rozpoczyna się medytacja. Kiedyś wierzyliśmy, że modlitwa jest mówieniem, teraz rozumiemy, że jest słuchaniem, obserwowaniem siebie.
To samo dzieje się również w Tarocie: ludzie zwykle zadają pytania kartom Tarota, podczas gdy to Tarot zadaje pytania nam. Powinniśmy ich słuchać, aby znaleźć odpowiedź o sobie. Obserwacja bez osądzania to jedno z najtrudniejszych działań, to utrzymanie (jak Papież i Papieżyca) spojrzenia utkwionego w siebie i w sobie w całkowitej ciszy, niemożliwej do stworzenia bez miłości. Tylko ci, którzy kochają, mogą patrzeć sobie w oczy na zawsze. Co dzieje się w tym milczącym spojrzeniu? Zaczyna się trzeci proces alchemiczny: odwapnianie.


4. PROCES ODWAPNIANIA
MAG SPOTYKA BOSKOŚĆ

To bardzo bolesny, męczący i wyczerpujący proces. W alchemii bierze się ołów, ktòry musi być oczyszczony z wieloletniej rdzy, kurzu i pleśni. Musimy to zeskrobać, przeszlifować. Jest to rozkład przez Ogień. Ogień reprezentuje Arkan Papieża (nagie sumienie). Jak widać znajduje się w Da'at (niewidzialnym Sefirocie), czyli w śmierci: musimy przejść śmierć wewnętrzną, pożegnać się z wieloma przyjaźniami, nawet krewnymi, którzy przeszkadzają naszemu duchowemu wzrostowi, musimy wyrzec się wielu niepoprawnych nawyków i przyzwyczajeń, o których już wiemy jak bardzo są daremne, głupie, banalne. Zaczynamy rozkładać nasze przekonania; czujemy się częściowo zdradzeni (przez społeczeństwo, szkołę, religię, mentalność, w której dorastaliśmy), ale wiemy, że wspinamy się po inne ideały.
Spróbujmy pomalować ścianę... co powinniśmy najpierw zrobić? Zeskrobać starą farbę czyli usunąć tę strukturę obrazów, która przykrywała nas od urodzenia: jesteśmy chrześcijanami, jesteśmy Włochami, Kolumbijczykami, Polakami, jesteśmy prawicowcami, jesteśmy "widzewiakami", jesteśmy… jesteśmy… tymi wszystkimi etykietami, które ostatecznie sprawiają, że zapomninamy kim jesteśmy naprawdę. Są to farby, które pokrywają naszą esencję. Spróbujmy odrzucić pochwały matki, która powiedziała nam, że jesteśmy najlepsi w szkole, lub krytykę kolegów z klasy, którzy mówili, że byliśmy porażką… Wszystko musi zostać zdrapane, wyeliminowane, musimy zdjąć maski i przekonania: myślimy, że jesteśmy piękni? brzydcy? mocni? duchowi? bogaci? Wszystkiego trzymamy się, aby uwierzyć, że jesteśmy coś warci, że jesteśmy kimś, kogo możemy docenić, a jesteśmy tylko żebrakami o miłość, której nie posiadamy.
Naprawdę ciężko dostać się do kości, niezwykle trudne jest odwapnianie, bo jesteśmy zatkani jak toaleta rdzą, wapieniem, stwardniałym mydłem, wieloletnim brudem. Tu wkraczamy w etap alchemii Nigredo, w etap Czarny: depresja, udręka, niepokój, cierpienie, strach, chaos, trudności, choroba, zmartwienie, samotność, trauma, stan zmiany, poczucie straty, rezygnacja, niemożność znalezienia wystarczająco pozytywnego związku z innymi i rzeczywistością.
Wierzymy, że spotkanie z boskością jest pięknym, przyjemnym, cudownym i „boskim” doświadczeniem. I mylimy się, bo jest to jedno z najstraszniejszych przeżyć (trochę jak spotkanie z prawdziwą miłością… identyczne!).


5. PROCES REWOLUCJI 
GŁUPIEC I MAG NAWRÓCENI

W pierwszym etapie w Nigredo stykamy się z naszymi ograniczeniami. Co nas w tym interesuje? Pokonywać granice? Nie, nigdy, absurd. Granice pokazują nam punkty odniesienia naszej natury, pozostawmy to przedsięwzięcie super-bohaterom, tym, którym chcę się wydawać lepszymi, bardziej rozwiniętymi, gigantami. Kwiat uczy się wydawać zapach? Nie, robi to ze swej natury. Czy ptak uczy się latać? Właściwie też nie, robi to ze swej natury tak jak i nas nasza natura popycha w pewnym momencie do chodzenia. Czy drzewo uczy się zapuszczać korzenie? Nie, to jest w jego istocie. Dlaczego więc musimy uczyć się żyć? Uczyć się być szczerym, kochać, uczyć się myśleć? Absurdalne, musimy zamiast tego nauczyć się oczyszczać, otrząsać się z tego wszystkiego, z tego "ucz się, zrozum"....Nie podążamy za naszą naturą, narzucono  nam UCZENIE SIĘ tego i tamtego.
Musimy więc cofnąć się, po łacinie powiedzielibyśmy convergere, wykonać obrót o 360°. Nazywamy rewolucją to, co w duchowości nazywa się nawróceniem. Zwracamy się w przeciwną stronę, pod prąd, jak łosoś, w stronę źródła, w poszukiwaniu sensu, gdzie się narodziliśmy. W alchemii proces ten nazywa się „pogłosem” i polega na wprowadzeniu w nas naszej esencji i umożliwieniu niepotrzebnemu nadmiarowi odpłynąć.

Głupiec i Mag (Serce i Głowa) po spotkaniu z wewnętrznymi boskimi wymiarami (Papież i Papieżyca) również muszą się zrównoważyć i zdobyć zewnętrzne wymiary materialne: Cesarzową i Cesarza. Te 4 rzeczywistości to naturalne zasady żywiołów plus boska piąta:

- ZIEMIA, ktòra MYŚLI (Cesarzowa)
- WODA, ktòra SŁUCHA (Papieżyca)
- WIATR, ktòry MÓWI (Cesarz)
- OGIEŃ, który INSPIRUJE (Papież)
- DUCH, ktòrego CZUJEMY (Mag)

Te 5 Elementów jest zawsze zamkniętych w nas, w ciele i duszy (Głupiec). Jeśli kwiat nie musi uczyć się jak emanować zapach, to dlatego, że żyje w harmonii z wszystkimi 5 Elementami. 

Dokonajmy małej refleksji:

Ile słońca dostajemy dziennie? (Ogień)
Ile wody wypijamy dziennie? (Woda)
Ile muzyki słuchamy? (Powietrze)
Ile razy każdego dnia się przytulamy i całujemy? (Ziemia + Ogień)
Ile czytamy? (Powietrze)
Ile jemy sezonowych warzyw owocòw, zbóż? (Ziemia)
Ile razy dziennie się uśmiechamy? (Powietrze)
Ile razy dziennie próbujemy milczeć? (Woda)
Ile razy dziennie próbujemy słuchać bez oceniania? (Woda + Ziemia)
Ile spacerujemy na łonie Natury? (Powietrze + Ziemia + Woda)
Jak często praktykujemy medytację? (Woda + Powietrze)

Dokonajmy małej refleksji na opak:

Palimy? (tracimy Powietrze)
Jemy za dużo? (tracimy Ziemię, Wodę, Powietrze)
Chowamy urazy, czujemy do kogoś nienawiść? (tracimy Ogień, Powietrze)
Nie czujemy się kochani? (tracimy Ziemię, Wodę, Ogień, Powietrze)
Pijemy za dużo alkoholu? (tracimy Powietrze i Ziemię)
Nie jesteśmy zadowoleni z naszej pracy? (tracimy Ziemię, Powietrze, Ogień)

Lista jest nieskończona, ale trzeba obserwować, zwracać uwagę, medytować, czuć to, czego doświadczamy. CZUCIE więcej niż myślenie, a zrozumiemy, których Elementów nam brakuje, a których jest w nadmiarze. To czucie doprowadzi nas do zrozumienia, a nie na odwrót. Wierzymy, że jesteśmy lepiej rozwinięci, ponieważ myślimy, a tymczasem straciliśmy czucie, ktòre pozwala ptakom latać, a kwiatom rozsiewać zapachy.


ALCHEMICZNE PRZEJŚCIE
OD FAZY NIGREDO DO FAZY ALBEDO 
OD ŚWIATA MATERIALNEGO I MENTALNEGO 
DO ŚWIATA DUCHOWEGO

Gdy w procesie alchemicznym docieramy do konwersji, nadchodzi czas, aby zmienić kurs - zaczynamy widzieć wszystko z innego punktu widzenia: boskiego. Biada tym, którzy gardzą ciałem i emocjami w imieniu Ducha. Jest to bardzo fałszywe podejście. Prawdziwa duchowość odkupia materię, której nie potępia. Drzewo Życia, nad którym pracujemy zaczynając od dołu, przedstawia 4 punkty, które znamy jako kardynalne i są Elementami naturalnymi, które już przeanalizowaliśmy. Tworzą figurę geometryczną z objętością (zmaterializowaną, ponieważ posiada wszystkie 4 wielkości Natury: szerokość, długość, głębokość i czaso-przestrzeń, którą również nazywamy Duchem). Chcemy właśnie odkryć, czy istnieje w nas Duch (ktòrego bardzo często mylimy z duszą). Wielu z nas nie wie, że ma duszę, czym ona jest, gdzie się znajduje.
Widzieliśmy działanie 4 Elementów za pomocą naszych 5 zewnętrznych zmysłów (wzrok, słuch, smak, zapach i dotyk). Wszystko to, czego się uczymy, dociera do nas przez okna 5 zmysłów, są one kanałami energetycznymi, które odbierają kształt postrzeganych rzeczy, czasami nawet substancję, ale istota rzeczy jest odbierana tylko przez 5 zmysłów wewnętrznych ... Czym one są? No i mamy pandemonium: wiele było szkół i prądòw filozoficznych oraz duchowych myśli, które chciały zidentyfikować i wyznaczyć te wewnętrzne zmysły. Od filozofii Arystotelesa do teologii tomistycznej. Niektòrzy wymieniają 4, inni - podobnie jak w nowoczesnych prądach psychologicznych i holistycznych - mówią, że jest ich 6, a nawet więcej. Steiner wspomina o 12 (5 zewnętrznych + 7 wewnętrznych).
Faktem pozostaje, że jeśli nie wiemy jakimi zmysłami dysponujemy, nie będziemy nawet potrafili ich używać, a co dopiero naprawiać - jak w każdej jednej maszynie. Osobiście uważamy, że zmysłów wewnętrznych jest 5, bo podążają za geometrią symetrycznej natury ciała (5 palców u prawej ręki i 5 u lewej, jedno oko prawe, jedno lewe i tak dalej); 5 zewnętrznych zmysłów odpowiada 5 wewnętrznym w idealnej symetrii Yin i Yang. W zmysłach wewnętrznych materia ulega przeobrażeniu: objętość znika, wszystko jest abstrakcyjne, wkraczamy w sferę 3, powierzchni, na której odbywa się tworzenie.


CZTEROŚCIAN JEST MATERIALIZACJĄ

Pod hasłem „Struktura Drzewa Życia” wyjaśniliśmy, jak podstawa Drzewa, nabierając objętości, wskazuje na naszą część materialną, energię, która się kondensuje, formuje liście, mrówki, krople wody, a także nasze ciało fizyczne. Dlaczego kształt Czworościanu?
Istnieje ciekawa anegdota na temat Alberta Einsteina, ktòry na konferencji fizyków, przytłoczony krytyką jego szalonej koncepcji czterowymiarowej czasoprzestrzeni, zaproponował następujący problem:
Mając sześć wykałaczek skonstruujcie cztery trójkąty równoboczne. Żaden z obecnych nie zdołał umieścić wykałaczek na płaszczyźnie tak, aby uformować wymagane trójkąty, co w rzeczywistości jest niemożliwe, więc Einstein skomponował czworościan z sześciu wykałaczek i powiedział: „Jeśli nie wiecie jak używać trzeciego wymiaru, którego doświadczacie każdego dnia, jak macie nadzieję zrozumieć czwarty? Powiedzielibyśmy to samo jeśli chodzi o nasze badania zmysłów wewnętrznych: jeśli nie wiemy jak zarządzać 5 zmysłami zewnętrznymi, jak możemy odkryć zmysły wewnętrzne? Czterowymiarowa część wewnętrzna to spojrzenie na siebie z zewnątrz. Tak, musimy się rozdzielić, ale nie jak schizofrenik, ktòry traci moc kontroli, wręcz przeciwnie: mistyk widzi siebie z zewnątrz, ale czuje siebie od wewnątrz. Ale żeby tego dokonać, musi być osobą WYPOŚRODKOWANĄ.
Łącząc centralne punkty dwóch kręgów (Yin i Yang, Głowa i Serce, Intelekt i Wola) z ich punktem styku na najwyższym obwodzie lub średnicy, co przekłada się na duchowe słowa lub koncepcje, możemy być w centrum dualności bez osądzania. Aby to jednak zrobić, musimy mieć w sobie dominację symetrii, to znaczy przeciwnych stron. Warto wiedzieć, że czworościan A jest z konieczności wypukły (otwarty na zewnątrz jak intuicyjne spojrzenie duchowe), jego 3 twarze są trójkątne (jak moce i ciała duszy), ma 4 wierzchołki (elementy Natury) i 6 krawędzi (krawędź w nas to kontrast, początkowa liczba bestii), a więc:
4 x 6 = 24 (jest to rotacja światła w godzinach doby, cykl wiedzy).
Wśród tych 24 symetrii 12 to obroty wokół niektórych osi, podczas gdy pozostałe 12 odwraca orientację przestrzeni.
Poza tożsamością jest 8 obrotów wzdłuż osi przechodzących przez wierzchołki (4x2) i 3 wzdłuż osi łączących przeciwległe krawędzie, więc zawsze wracamy do punktu początkowego 8 x 3 = 24.

Nawet nasz drogi Dante rozumiał, że wszystkie nasze ruchy, instynkty, uczucia, emocje, intuicje, wątpliwości, zmartwienia, lęki… obracały się wokół czworościanu lub, jak go nazywał, Tetragonu:
«dette mi fuor di mia vita futura
parole gravi, avvegna ch'io mi senta
ben tetragono ai colpi di ventura;»
(«powiedział mi z mojego przyszłego życia
poważne słowa, chociaż sam czuję się
czworokątem (stabilny) w obliczu ciosòw fortuny; »)

(Dante Alighieri, Paradiso, Canto XVII, 22-24)


PIERWSZY UPADEK

W wejściu na szczyt Drzewa Życia znajdują się 3 poziome drogi, ktòre nazywamy upadkami (również w Drodze Krzyżowej są 3 upadki Jezusa pod Krzyżem). Gdy mamy przejść z pierwszego trójkąta lub świata do drugiego, jest on przedzielony ścieżką Wieży, dokładnie ścieżką pierwszego upadku. To nie przypadek, że Wieża charakteryzuje się upadkiem z Wieży. Ale co oznacza ten upadek? Nasza schrystianizowana mentalność skłaniała nas od wieków (naszym zdaniem niesłusznie) do myślenia o naturze popadłej w grzech, stąd potrzeba oczyszczenia się, aby powrócić do utraconego raju.
W starożytnej tradycji orfickiej i platońskiej upadek doświadczany jest jako stan utraconej wiedzy, a upadek kończy się w ignorancji, więc ścieżką było ponowne połączenie serca z głową, czyli zdobywanie wiedzy i prostowanie nią uczuć do wartości. Wyrzeczenie się materializmu nie było pogardą dla Natury, ale ascetyczną praktyką rozjaśniania serca. W ten sposób wyzwalany jest Ogień (duch wiedzy, Hermes, Mag), a z tego Ognia zaczyna się iskra mądrości, Pyros, czyli Logos, a następnie jego nosiciel światła (Lucyferus, Arkan Diabła) i do tego oderwania potrzebowaliśmy alchemicznego procesu, który zaczynamy od Rozpuszczenia Ołowiu: zmaterializowania Ducha (narodziny) i uduchowienia materii (wzrost). Dlatego koncepcja oczyszczenia tak kochana przez religie jest bardzo myląca, ponieważ czyni materię wrogiem, Naturę czymś niezwykle zdegradowanym, a człowieka nieczystym grzesznikiem. Ta koncepcja musi zostać przezwyciężona, wzniesienie musi łączyć, a nie dzielić, musi wznosić upadłą naturę, a nie ją potępiać, nie można być pokonanym już na samym początku. Natura musi być zrozumiana, a więc kochana. Jeśli mamy na celu jej oczyszczenie, już nieświadomie jej nienawidzimy i dlatego nie będziemy w stanie zobaczyć, jaka jest: czysta.


TRÓJKĄT BERMUDZKI

Pierwszy trójkąt na Drzewie Życia, poniżej, tworzy przejście od życia zanurzonego w materii do takiego, w którym zaczynamy budzić się do wymiaru duchowego. W Alchemii jest to przejście z fazy ciemności, nocy (Nigredo) do fazy, w której zaczynamy widzieć trochę światła (Albedo), o świcie. Wiele dusz gubi się na tym etapie, dlatego nazywam go Trójkątem Bermudzkim. 
Wróćmy do początkowego wątku: Głupiec jest tym, który popycha nas do szukania racji, sensu i zaczyna od podstawy (energii Królestwa). Najstarsza Kabała ma tylko jedną ścieżkę, która prowadzi do fundamentów (ścieżka Świata, która kończy się w Sefirocie Yesod). My podążamy również dwiema bocznymi ścieżkami: Sądu z lewej strony poprzez rozum i Księżyca z prawej strony poprzez odczuwanie. Sąd poszukuje parametru prawdy (ścieżka kończy się na Sefirocie Splendoru, Hod, na prawdzie), podczas gdy Księżyc szuka parametru piękna (ścieżka kończy się na Sefirocie Zwycięstwa, Netzach). Jest to wizualizacja podstawowych energii dwubiegunowych, które napędzają alchemię transformacji. Są to podwójne energie Yin po prawej i Yang po lewej (Księżyc jest kobiecy, Sąd jest męski). W procesie tym zakłada się przeciwne cechy - Merkury (Sąd) i Siarka (Księżyc) wpływają na siebie nawzajem: informacja daje nam energię (Sąd odbiera informację o tym, co ukryte w naszej nieświadomości, w świetle) i gdy już raz rozbłyśnie w nas nieznany (Księżyc), ta energia reaktywuje siedzibę informacji. Głowa i serce (Sąd i Księżyc) aktywują się w nowym ŚWIECIE i dlatego zdobywamy nowy SMAK (sól) - to WIEDZA. Carl Jung nazwał ten proces rzeczy, która zmienia swoje przeciwieństwo, nieporęczną nazwą „inandromedrii”. Tu Głupiec czuje ten inny smak, nie potrafi dać się zrozumieć innym z tym dobrym gustem, innym światem. Ten początkowy proces tworzy duży odwrócony trójkąt, który znajduje się za centralnym emblematem Alchemika. Razem symbolizują trzy podstawowe elementy stojące za wszystkim, niebiańskie archetypy, które Alchemicy nazywali siarką, rtęcią i solą = sercem, głową i świadomością (Serce Księżyca, Głowa Sądu i Świadomość Świata).


SYNTEZA ALCHEMICZNA, TAO, PSYCHANALITYKA I KABALISTYKA

Studiując całkiem różne tradycje, w cudowny sposób odnajdujemy splot, który odpowiada wszystkim filozofiom. Oto mistrzowski przykład:

Trzy wielkie zasady alchemiczne to rtęć, siarka i sól. W Tao nazywa się je trzema Dantianami (termin, który można przetłumaczyć na „pola cynobru”), które są uprzywilejowanymi miejscami transmutacji energii: na polu niższego cynobru esencja (jing) zamienia się w oddech (qi); na polu środkowego cynobru qi zamienia się w siłę duchową (shen); na polu górnego cynobru siła duchowa zostaje oczyszczona i sprowadzona z powrotem do pustki (wuji). W psychoanalizie nazywamy te 3 ośrodki mocami duszy: głowa (Yang), serce (Yin) i połączenie tych dwóch, które tworzy świadomość, nasze wewnętrzne dziecko odrodzone i oświecone, podwójny świat w równowadze. W Kabale znajdujemy z kolei 3 litery matki: Mem, Schin i Aleph.
Litera Matka Mem jest otwarta na dole jak łono kobiety; to przepływ energii, to obszar splotu słonecznego z jego ważnymi narządami płciowymi (rozmnażanie), z narządami przeznaczonymi do filtrowania krwi (oczyszczanie) i drenażu wód (separacja), z brzuchem (przyswajanie i przekształcanie). Jej żywiołem jest Woda, bo brzuch jest pełen płynu owodniowego, gdzie zaczyna się życie, czyli morze macicy. Tak jak rtęć, reprezentuje energie witalne, które i tak mają się zamanifestować.
Litera Matka Schin reprezentuje płomień, który przez spalanie przekształca się, rozpuszcza, oczyszcza, sublimuje. Jest siarką, ponieważ Yin ma aktywną zasadę męską (punkt bieli w czarnej przestrzeni), podczas gdy rtęć ma pasywną zasadę żeńską (czarny punkt w białej przestrzeni). Jest jak interakcja między męskim Yang i żeńskim Yin, mężczyzna i kobieta próbują wchodzić w interakcje i przenikać się: mózg czuje serce, a serce rozumie mózg.
Litera Matka Aleph jest stabilnością, jest centralną zasadą, która sprawia, że ​​płyną energie i siły, która sprawia, że ​​wszystko czuje sól lub smak, jest pikantnym dotykiem miłości, zasadą wszystkiego. To duch, dlatego jego żywiołem jest Powietrze. Powstaje z połączenia i równowagi między rtęcią i siarką. Kiedy rozwijamy te dwie polarności, rodzi się w nas równowaga (coitus). Rtęć poddana działaniu siarki tworzy koagulację w postaci: smak, esencja, Sól. Czy pamiętacie o co Jezus prosił swoich uczniów: „Bądźcie solą ziemi”, to znaczy życiem, fermentem, znaczeniem, smakiem. Sól to pierwiastek fizyczności i substancji.


SIŁA NAPĘDOWA DRZEWA ŻYCIA

Widzieliśmy wcześniej, jak czworościan był formą, w której zmaterializował się duch; są to 3 wymiary, z których zbudowana jest nasza rzeczywistość (wysokość, szerokość i głębokość). Alchemicznie są to 3 zasady rtęci, siarki i soli, 3 duchowe siły Tao i 3 litery macierzyste języka hebrajskiego. Czy kiedykolwiek próbowaliście spojrzeć na Arkanum Rydwanu od tyłu? Posiada wszystkie równoległe atrybuty pierwszego trójkąta drogi przemiany alchemicznej:


1. Woźnica to Głupiec, który szuka świętej drogi podróży, drogi transcendentalnej. To nasze boskie szaleństwo w poszukiwaniu ludzkiego rozumu.
2. Powóz to Świat, statyczny i trudny do manewrowania, nasze ciało, fizyczna i materialna rzeczywistość do urzeczywistnienia. To Sól życia w poszukiwaniu fundamentu (Sefirot Yesod).
3. Po prawej stronie koń kobiecości, Yin, energia emocjonalnej Siarki, koń nieco Lunatyczny i faktycznie kroczy ścieżką Księżyca po Drzewie Życia w poszukiwaniu zwycięstwa (Serifot Netzach).
4. Po lewej męski koń, Yang, energia racjonalnej Rtęci, w poszukiwaniu absolutnego znaczenia (Arkan Sądu), a zatem w kierunku Sefirotu Splendoru (Hod).


ALCHEMICZNY RYDWAN

W marsylskiej talii Tarota Arkan Rydwanu, który rozszyfrowaliśmy wcześniej jako trójkąt alchemiczny, ma na powozie tarczę z łacińskimi inicjałami S.M, które oznaczają S soli i siarki = sulphur oraz M rtęci = mercurio. Są to trzy zasady alchemii. Rydwan jest tą siłą, która zdoła uruchomić ten obwód zwany wolą - cały świat jest utrzymywany dzięki współpracy tych zasad. Są trójcą obecną w każdym miejscu i czasie. Einstein mawiał, że najpotężniejszą siłą w Naturze jest Wola, którą przekładamy na Energię.
- Sól filozoficzna reprezentuje ciało, stały składnik i formę. Jest to najcięższa i najbardziej zwarta część warzywa, która pozostaje nawet po kalcynacji.
- Rtęć filozoficzna, bardziej niż jakikolwiek inny składnik, jest obdarzona zmiennością. Jest nośnikiem życia, ponieważ niesie informacje o wartościach odżywczych. Merkury jest mitologicznie bogiem, który działa jako posłaniec między bogami a ludźmi, dlatego symbolizuje tego, który nawiązuje łączność.
- Siarka filozoficzna składa się z części zasadniczej, podkreśla indywidualność w złożonym systemie, Naturę. Jest to zatem specyficzna i indywidualna cecha bytu.
Rydwan zatem łączy symbolicznie podzielone części samego siebie, wewnętrzne panowanie nad własnym ego, ponowne wejście w siebie i wprawienie woli w ruch.


WYRUSZAMY RYDWANEM WOLI

Ci, którzy odkryli z nami 7 osobistych Arkanòw na podstawie imienia, nazwiska i daty urodzenia, mogą tu przystąpić do pracy nad Drzewem Życia w pierwszym trójkącie kamienia filozoficznego. Trzy osobiste niższe Arkany muszą być połączone z trzema alchemicznymi zasadami i trzema Arkanami Drzewa Życia. W ten sposób możemy zacząć medytować nad tym jak aktywować wolę, co warunkuje naszą siłę woli, jak najlepiej nad sobą pracować, by odblokować i uruchomić ten Rydwan, czym nakarmić te nasze dwa konie (emocjami i uczuciami), aby miały instynkt ciągnięcia nas do przodu po właściwej ścieżce.

- Arkan dnia narodzin (Rtęć) musi być połączony z Sądem
- Arkan naszego imienia i nazwiska (Siarka) musi być połączony z Księżycem
- Arkan Absolutny Yin (Sól) musi być połączony ze Światem.

IL MIRAGGIO DEL SOLE
La luce del sole quando è troppa accecca, è questo che avviene sempre agli inizi della via spirituale, ci crediamo subito di aver scoperto la dimensione divina, di capire i misteri del creato, di toccare il cielo con un dito come si suol dire. nell'albero della vita è il sentiero del sole che parte dalle fondamenta (Yesod) e va verso lo splendore della verità (Hod). Nella congiunzione alchemica (Coniunctio), si realizza l'unione simbolica di principi opposti, come Sole e Luna, spirito e materia, maschile e femminile, per creare un'unità superiore (il Rebis, l'Androgino, il bambino filosofico) che porta alla realizzazione della Pietra Filosofale e alla trasmutazione, simboleggiando sia una trasformazione materiale che spirituale interiore, ma agli inizi quello che noi concepiamo è soltanto un riflesso, un intuizione mentale, siamo pero ancor lontani (come si vede nell'albero) dalla cima.

LA VITTORIA IN MEZZO DELLA SCONFITTA
Come abbiamo visto il risveglio spirituale inizialmente ci sembra una illuminazione totale, l'entusiasmo ci fa sentire degli illuminati invece poi scopriamo che siamo soltanto stati fulminati, credevamo di aver conquistato il paradiso invece l'unica cosa che abbiamo visto è il nostro inferno interiore. INfatti le sefiroth che si uniscono sono le fondamenta (Yesod) con la vittoria (Netzach), è la vittoria che l'imperatore crede di aver raggiunto. E' la via del conquistatore o Imperatore nell'albero della vita. Se osservate l'albero l'Imperatrice si trova molto sopra, nella cima e lui deve ancora fare molta strada per congiungersi con la sua amata. Infatti l'ultima tappa si chiama Rudebo , cioè il rosso che appartiene sì all'imperatore in quanto è il Re Rosso, ma è per il sangue, la lotta, il sacrificio che si deve fare agli inizi del cammino, mentre il Rubedo finale è il rossore dello splendore della luce. Come vedremo in questo processo le delusioni saranno molte perchè siamo noi che sempre ci illudiamo di aver raggiunto le altezze dello spirito senza capite che non esistono altezze quando lo sapzio in alto è infinito.

LA PRIMA CADUTA
Nella risalita verso la cima dell'Albero della Vita, ci sono 3 traverse orizzontali, io le chiamo cadute (anche nella Via-crucis ci sono 3 cadute di Gesù con la Croce). Siccome stiamo per passare dal primo triangolo o mondo al secondo, esso è diviso dal sentiero della Torre, appunto la prima caduta. Non per caso la Torre è caratterizzata per la caduta dalla Torre. Ma cosa significa questa caduta? La nostra mentalità cristianizzata ci ha per secoli indotto (secondo me in maniera sbagliata) a pensare ad una natura decaduta nel peccato donde la necessità di purificarci per ritornare nel paradiso perduto.
Nell'antichissima tradizione orfica e platonica la caduta vien vissuta come uno stato di conoscenza perduta e poi cadendo finiamo nell'ignoranza, per cui il percorso era ricollegare il cuore alla testa cioè acquisire la conoscenza e con essa raddrizzare i sentimenti verso i valori. La rinuncia al materialismo non era disprezzo per la natura ma una pratica ascetica per alleggerire il cuore, facendo questo si libera un fuoco (spirito di conoscenza, Ermes, il Mago), e da questo fuoco parte la scintilla della sapienza, Pyros cioè il Logos e poi il suo portatore di luce (Luciferus, arcano del Diavolo) e per fare questo distacco serviva il processo alchemico del distacco che noi inizieremo con la Dissoluzione del Piombo: materializzare lo Spirito (nascita) e spiritualizzare la materia (crescita). Dunque, il concetto di purificazione così amato dalle religioni è molto fuorviante perchè rende la materia nemica, la natura degradata e l'uomo un peccatore impuro; questa concezione va superata, la risalita deve unire e non divide, deve innalzare la natura caduta e non condannarla, non si può partire sconfitti in partenza. La natura va compresa poi amata, se parli con lo scopo di purificarla già la sta inconsciamente odiando e non riuscirai perciò a vederla per quello che è: pura. 

DISSOLUZIONE ALCHEMICA
In alchimia, la dissoluzione, fase fondamentale del processo della Grande Opera (Magnum Opus), rappresenta la fase iniziale di trasformazione della materia prima. Questa fase è caratterizzata dalla disintegrazione o dissoluzione dei suoi componenti. Cosa significa? Significa che stiamo per affrontare una transizione significativa (da Nigredo ad Albedo), da qui il crocevia della Torre: la caduta, la crisi, tutta la tua vita sembra essere crollata, i tuoi amici non ti capiscono, la tua famiglia pensa che tu sia impazzito. Non sei più attratto dalle feste, dai divertimenti mondani o dalla moda; ora trovi inutile la corsa al successo; ti rendi conto che l'intero sistema sociale è un indottrinamento in cui sei solo una pedina in un gioco destinato al fallimento. È tempo di cambiare vita. Questa consapevolezza, tuttavia, è una grande illuminazione (la sephirah di Hod), è lo splendore della coscienza che si unisce alla sephirah di Netzach, cioè la vittoria. Sai di aver vinto se scappi dal sistema. Nonostante tutto, anche se la tua vita ora sembra una rovina, una Torre distrutta come nei Tarocchi, dentro di te provi una pace e una convinzione che ti danno forza e vigore. Quindi, al contrario: ti senti vittorioso dentro, ma sconfitto fuori, da qui la dissoluzione.


6. POŁĄCZENIE I ALBEDO

Koniunkcja charakteryzuje się procesem (koniunkcja - gnicie - sublimacja - fiksacja), który kończy się dopiero po przekroczeniu tych czterech momentów; jest to ewolucja świadomości. Kochankowie w Tarocie przeprowadzają ten proces: jest to połączenie przeciwieństw, które człowiek musi zharmonizować wewnątrz i na zewnątrz siebie (Wysoki i Niski, Dobro i Zło, Stały i Zmienny, Król i Królowa, Światło i Ciemność, Słońce i Księżyc itp.) i, w swojej różnorodności, symbole te łączy fakt, że zawsze przedstawiają aspekt kobiecy (Yin) i męski (Yang). Po tym zjednoczeniu przeciwieństw w duszy powstaje upadek (Arkam Wieży), zgnilizna, niezbędna, aby stała się ona płodna i zrodziła nową istotę, „filium philosophorum” lub dziecko filozoficzne lub wewnętrzne; jest to przebudzenie duszy. (Zauważmy, że proces odbywa się w wodzie, ponieważ albedo jest jak płyn owodniowy, w którym rodzi się ta nowa koncepcja lub wewnętrzne stworzenie.) Osoba, która przeżywa ten proces, czuje się zagubiona w świecie i musi walczyć z prądem (Arkan Cesarza), dokonując w ten sposób sublimacji swojej świadomości; Jung opisuje to w ten sposób: „niech rozum usunie serce i ducha spod wpływu emocji i utrzyma niespokojną sferę ciała pod swoim autorytetem”. (Misterium Coniunctionis oraz Psychologia i Alchemia). Ostatnim procesem koniunkcji jest fiksacja i tutaj w grę wchodzi Arkan Słońca zamykający trójkąt. Alchemik nazywa to „Unus Mundus”; jest to subiektywne zjednoczenie mikrokosmosu jednostki z wielością uniwersalnego makrokosmosu, dusza czuje, że wszystko jest połączone, a odpowiada to w kategoriach psychicznych, według Junga, byciu w totalnej komunii z Jaźnią.


POŁĄCZENIE MIĘDZY YIN I YANG

Światło w Albedo jest otwarciem świadomości dualności, która zaczyna wprowadzać w życie nie tylko wiedzę o niebiańskich, ale i ziemskich rzeczach, nie tylko o dużych, ale także o małych. Wiedza o wyższych rzeczach nie wystarczy, aby mieć w sobie całą siłę niezbędną do zrozumienia WIELKIEGO DZIEŁA. Potrzebna jest również wiedza o niższych rzeczach, o cieniu, nieświadomości, śmiertelności. Kwintesencja działająca na materię. Cztery punkty kardynalne i ich środek. Związek między niebem (trzy - Yang) a ziemią (dwa - Yin).
W "Theatrum chemicum", cytowanym przez Junga w "Misterium Coniunctionis", czytamy, że „pod tą duchową i cielesną binarnością kryje się trzecia rzecz, która jest ogniwem świętego małżeństwa” - orgazm kròlowej i kròla to powrót do początkòw, CHAOS, zstąpienie do nieświadomości; jest koncepcją LAPIS LAZULI: zjednoczeniem dualności. To jest kamień filozoficzny, pełnia ducha, wewnętrzne przebóstwienie, urzeczywistnienie między przeciwstawnymi zasadami, relacja zjednoczenia mężczyzny i kobiety oraz napięcie, które kryje się w każdym człowieku między jego częścią męską ("animus" u kobiet) a jego częścią żeńską ("anima" u mężczyzn).


(Alchemical Tarot by Robert Place)


4 POZIOMY ZJEDNOCZENIA

Praca alchemiczna charakteryzuje się zdumiewającą, przepyszną, bardzo delikatną drobiazgowością. Koniunkcja to jedność w różnorodności, to jest to, co zawsze głosiła dwoista filozofia Yin -Yang. Po pierwsze uświadamiamy sobie potrzebę zjednoczenia człowieka z samym sobą poprzez zmysły wewnętrzne i zewnętrzne (tu jest ręka z jej 5 zmysłami zewnętrznymi, która musi się otworzyć i połączyć ze zmysłami wewnętrznymi). Po drugie, gdy zrozumiemy, że nasze wnętrze jest portalem, otwiera się wewnętrzne, trzecie oko i dochodzimy do koniunkcji psychiki, to jest jej półkuli żeńskiej z męską (tu gwiazda Dawida lub Merkaba, zstępujący trójkąt Yin i rosnący trójkąt Yang) jest koniunkcją istoty ludzkiej z Bogiem, czyli duszy z jej boskością. Proces ten powoduje, że człowiek przechodzi przemianę (tu jest atanor, piec), wewnętrzny ogień lub duch topi wszystkie nasze wyobrażenia (wyłania się lustro, w którym odbija się dusza i widzi w nim wszystko magiczne ). Tu następuje trzecia koniunkcja, istoty ludzkiej z Naturą. Człowiek widzi wreszcie, że jest związany ze wszystkim, co go otacza, odczuwa braterstwo z ludźmi i szacunek dla Matki Natury. Ostatnia koniunkcja to koniunkcja mikrokosmosu z makrokosmosem: Słońce jako pierwiastek męski, Księżyc jako pierwiastek żeński. I tak energie kosmosu dają początek życiu. Dzień-Noc, Pełnia-Pustka, Yoni-Lingam, Srom-Penis, Pozytywna-Negatywna, Duch-Materia i tak dalej.
Księżyc nie świeci własnym światłem, ale ujawnia prawdę (Izyda Matka), odbija Światło Słońca, ukryty element (głęboka duchowość), sekretny (Ozyrys Ojciec), którego jasność nie wpływa bezpośrednio ani na zmysły, ani na zdolności umysłowe. Na początku żyjemy światłem odbitym, medytacją, odzwierciedleniem, nie widzimy bezpośrednio boskiego światła. Więc pozwólmy się zapłodnić Księżycowi (światło nieświadomości). Z tego zjednoczenia rodzi się duch życia. Alchemiczne małżeństwo, kosmiczny akt miłości.
Podsumowując: istnieją 4 poziomy koniunkcji:
1- Istota ludzka jednoczy się ze sobą (zewnętrzny i wewnętrzny)
2- Istota ludzka jednoczy się z Bogiem (ja z Ego, psyche z Cieniem)
3- Istota ludzka jednoczy się z Naturą (braterstwo, komunia, umiłowanie stworzenia)
4- Istota ludzka jednoczy się ze Wszechświatem (Jesteśmy jednym we wszystkim i wszyscy w jednym, makro i mikro, tak jak na ziemi, tak i w niebie)


7. SUBLIMACJA ALBEDO

Albedo, łaciński termin oznaczający biel. Jest w alchemii jedną z faz Wielkiego Dzieła przemiany świadomości, następującą po Nigredo. Przyjmuje nazwę „albedo”, ponieważ dusza zostaje oczyszczona (purificatio), obmywa się (ablutio), odrywa się od doczesnych działań (mundificatio), podejmuje pewną drogę (fissatio). W języku chemicznym odpowiada destylacji, a na poziomie metaforycznym wyzwoleniu duszy z więzów cielesności.
W dziedzinie psychologii analitycznej Jung utożsamia Albedo z objawieniem archetypu animy u mężczyzn i animusa u kobiet (Arkanu Kochanków w Tarocie). Według Junga, podmiot, po uświadomieniu sobie negatywnych aspektów własnego Cienia, nauczył się nie rzutować ich na zewnątrz, ale konstruktywnie je skonfrontować, porzucając nieświadomą identyfikację z niezróżnicowaną psychiką zbiorową i wycofując się świadomie poprzez refleksję w proces samoidentyfikacji.
Albedo ostatecznie polega na wydestylowaniu JA z nieświadomości. W geometrii proces ten tworzy trójwymiarową materializację czworościanu, który odpowiada świadomości duszy. W Drzewie Życia w Kabale odpowiada pierwszemu trójkątowi poniżej, utworzonemu przez Netzach, Hod i Yesod, nazywanemu astralnym, ktòry w człowieku odpowiada duszy emocjonalnej (ciało astralne), połączonemu z królestwem roślin. Malkuth, Sefirot odosobniony po upadku, reprezentuje materializację i nierozerwalnie obejmuje zarówno Ciało eteryczne, jak i fizyczne. Malkuth jest powiązany ze zbiorową nieświadomością (dusza grupy) i królestwem minerałów. W Tarocie to siła Rydwanu ciągnie ten impuls woli w kierunku serca. Istnieją 3 drogi, które zaczynają się od trójkąta Albedo w kierunku serca Tifaret (Sefirot Piękna).

LA SPINTA DIAVOLICA
Se ci serviamo dalle carte del tarot di Marsiglia possiamo capire molto bene lo slancio, la spinta, la motivazione con cui si esce dal Nigredo e si va verso l'Albedo, cioè quando si lascia il mondo o uomo vecchio per quello nuovo, la conversione. Abbiamo detto che la sublimazione è la forza dela volontà che unisce le nostre dimensioni divise, è il Carro, la potenza delle decisioni. I cavalli del carro erano forze brute (femminile e maschile, Yin e Yang). Il calore che ci spinge verso il cuore, la bellezza (la serifot di Tifareth) è il fuoco infernale della passione, quindi c'è sempre il diavolo di mezzo, senza di Lui non possiamo agire, abbiamo bisogno della sua potenza, della sua curiosità, del suo coraggio per intraprendere strade sempre nuove (senza la passione non possiamo fare nulla, anche il pigro ha la passione per non far nulla). Se scambiamo simboli vediamo come i cavalli del Carro diventano  l'uomo e la donna (gli amanto della congiunzione) che trovano l'integrità e l'unione, sono legati però al carro della volontà, non pià alla passione sfrenata del diavolo, mentre i cavalli come ben potete vedere nell'immagine sono liberi, senza briglie, perchè essendo forze istintive e selvagge si trovano a loro agio col diavolo, ugualmente istinto puro e selvaggio. Questo vuol dire che nella misura che trovi in te stesso l'unione, il mondo duale diventa naturale, anche le passioni sono fluide, non costrette, le forze non ti condizionano o costringono ma ti spingono, il vento contrario è a tuo favore come la vela nel mare. 
PS: Persino i colori dei cavalli sono quelli del diavolo e il colore della pelle degli umani è uguale a quello della carrozza del carro



TRZY DROGI DO SERCA

Po opanowaniu planu materialnego (DOLNY TRÓJKĄT), energie koncentrują się w kierunku serca, Sefirot Piękna, centrum. To jest praca Albedo. Obserwacja jak 3 ścieżki wyłaniają się z tego trójkąta w Drzewie Życia, zgodnie z centralnym Sefirotem serca.
Do serca można dostać się na 3 sposoby: przez Diabła po lewej, Śmierć po prawej i wreszcie w centrum, przez Umiarkowanie.
Centralna droga Umiarkowania; ścieżka pomiędzy zaczyna się od Yesod (Podstawy zarządzanej przez Księżyc) w kierunku Tifaret (Piękna zarządzanego przez Słońce). To równowaga między dobrem a złem. To wewnętrzne światło prowadzi nas do piękna. Duchowość łączy nas z podświadomością, właściwie zaczynamy od Księżyca, a nie od Słońca (Albedo: światło odbite), czyli w poszukiwaniu światła, a więc od nieświadomości, która jak sny może budzić trudne, traumatyczne aspekty, rzeczy, których jeszcze nie rozwiązaliśmy. Dlatego Umiarkowanie, które jest równowagą, musi być z kolei praktykowane, pamiętając o dwóch bocznych drogach: Diabła i Śmierci. Nie jest przypadkiem, że w Tarocie Umiarkowanie jest reprezentowane przez anioła - to anioł wyższego prowadzi nas do duchowych głębin.
Diabeł to nasz Cień, który raz rozświetlony (LUCIferus) ożywia wszystko to, co w nas umarło i tutaj do gry wkracza Arkan Śmierci, usuwając wszelkie przeszkody, wycinając to, co bezużyteczne, kosząc to, co zbędne. Piękno, które znajduje się w centrum, serce, może oświetlić się tylko poprzez tę równowagę psychiczną (Umiarkowanie), która pozornie wydaje się ponura (Śmierć) i zła (Diabeł), ale nie ma innej drogi do piękna niż nauczyć się patrzeć ze spokojem na brzydotę, która jest w nas. W ten sposób powstaje spokój wewnętrzny, który jest właśnie pięknem duszy.



LE 3 MORTI
L'arcano 13° del Tarot è la morte, però dobbiamo distinguere, come dice la Bibbia, che ci sono diversi tipi di morte: la morte fisica, la più conosciuta, quando moriamo e il nostro corpo si decompone. La morte dell'anima (alcuni sono già morti dentro anche se sono ancora in vita) ed è l'incapacità di svegliare dentro di noi la scintilla divina oppure spegnerla con l'infedeltà ua volta che l'abbiamo già scoperta. Infine il terzo tipo di morte è psichico, sono dei cambiamenti così radicali che ci portano a trasformarci quasi totalmente e queste morte possono essere tantissime (quando termina un amore, quando subiamo un fallimento, quando muore un parente e ci sentiamo che tutto è vanno, ecc). Ogni volta che tocchiamo fondo moriamo, ci sentiamo seppelliti. Nel camino dell'opera Magnum ci sono cambiamenti radicali e drastici. Il primo l'abbiamo visto nella fase del Nigredo, durante la quale la materia subisce un processo di dissoluzione e decomposizione (quando moriamo al mondo, alla materia, al modo di vivere secondo il sistema). Nell'Albedo c'è invece un altra morte interiore, quella dell'Ego simbolizzato dal corvo sul teschio. Qui scopriamo il peggio di noi, i nostri istinti più bassi, le nostre tentazioni più diaboliche, i nostri desideri più pervertiti, per questo la fase si chiama Putrefazione. E' la morte mistica dell'alchimista e la dissoluzione della propria identità per un nuovo percorso di rinascita. 
Nell'albero della vita è la via che collega la vittoria (Netzach) alla bellezza (Tifareth). Finchè noi vedrai l'inferno di putrefazione che giace nascosto nella tua anima non potrai mai vedere la bellezza che vi si nasconde sotto, ma una volta fatto questo passo c'è la vittoria. 

SOLVET ET COAGULA
Il motto latino "Solve et Coagula" (sciogli e coagula) descrive l'intero processo di trasformazione. Dopo aver "sciolto" (solve) la materia per purificarla dalle impurità e riportarla a una forma primordiale, si passa a "coagularla" (coagula), ovvero a riunirla e fissarla in una nuova sintesi. L'arcano del tarot che rappresenta il diavolo, spesso ha scritte sulle braccia queste due parole: la mano in alto è il solve mentre il braccio in basso è il coagula. Ricordiamo che l'anima dell'alchimista in questo stadio si trova a pezzi, ha subito una morte interiore. Anche nello spirito esiste un processo di emostasi. La coagulazione è il processo biologico che trasforma il sangue da liquido a solido (coagulo), arrestando il sanguinamento da un vaso danneggiato. È un meccanismo essenziale per l'emostasi, ovvero la prevenzione della perdita di sangue, e il successivo processo di riparazione. Dunque l'anima ferita tende a perdere il suo spirito, la sua energia, la sua divinità (solve o sanguinamento) e l'unico modo di intervenire è il riconoscimento del male, ecco perchè il diavolo. nella Bibbia si narra la caduta nel peccato dal popolo d'Israele nel deserto quando adorarono un altro Dio e la cura fu guardare il serpente in faccia. Questo guardare in faccia il male è come lo sguardo di Medusa, coagula, pietrifica la ferita, la cicatrizza, la verità ci renderà liberi (diceva Gesù) quindi anche del sanguinamento interiore. La coagulazione mira a ricomporre la materia in una forma nuova e più elevata, secondo i principi spirituali della Terra e del Mercurio, realizzando un "matrimonio chimico" tra cielo e materia. E' quando noi ci riconciliamo con se stessi da cui nasce lo splendore (Hod) e la sua bellezza (Tifareth) proprio le due sefiroth che si unisco nella via del diavolo sull'albero della vita. 

LA DESTILLAZIONE DELL'ANIMA
L'nima è una potenza ma come ogni potenzialità va scoperta e resa attiva, altrimenti resta sterile, passiva, inattiva e quindi, come avviene nella maggioranza dei casi, l'anima resta sconosciuta e quindi morta, mai risvegliata. Arrivati al processo del "Solve et coagula", l'alchimista un fondo al tunnel vede una luce brillare, ma questa perla è ancora piena di scorie varie, sono le sottigliezze dell'Ego di cui è difficile farne una distinzione: cosa è puro e cosa impuro? Inizia così la distillazione.  Nel contesto alchemico, il Magnum Opus (Grande Opera) è l'intero processo di trasmutazione della materia, e la distillazione ne è una componente fondamentale.  Attraverso la distillazione, gli alchimisti separavano e purificavano le sostanze per arrivare alla pietra filosofale. La distillazione è un processo di separazione che si basa sulla differenza di punto di ebollizione tra i componenti di una miscela. In pratica, si riscalda la miscela fino a far evaporare uno dei componenti. Questo significa che più l'alchimista si solleva con l'anima più si mettono in risalto i suoi difetti più pesanti. Il calore sono le crisi, le prove, il tempo. Questo molto non lo capiscono: pensano che un uomo molto spirituale  non dovrebbe avere certi difetti invece si l'anima sta distillando i difetti più nascosti vengono a galla e si vedono (più in alto sale la scimmia e più le si vede il sedere). Anche nella vita matrimoniale c'è un processo di distilla zione naturale: il calore è lo stare insieme e il mercurio che brucia è il tempo e di fatto più passano gli anni e più vengono a galla le scorie della coppia, tutti i loro difetti. 
Ma proprio sull'albero della via questa via si chiama temperanza perchè anche se la distillazione mette in mostra le scorie da una parte, dall'altra risalta la bellezza dell'anima ed infatti qui si uniscono le sefiroth di Yesod (le fondamenta che sono la nostra miseria) con Tifareth (la bellezza dell'Essere).

PONDERAZIONE E SECONDA CALCIFICAZIONE
Nell'Opera Magnum o processo spirituale dell'alchimista attraverso il quale raggiunge la Pietra Filosofale, rappresentando il percorso dal caos materiale alla purezza spirituale, la calcificazione non si intende come un'accumulazione letterale di calcio, ma è una metafora per la fase di indurimento, cristallizzazione. decisione totale. Sono dei momenti in cui una idea, un comportamento, un abitudine diventano parte fondamentale della vita, quindi si solidificano. La prima presa di posizione radicale o decalcificazione l'abbiamo vista nella fase del Nigredo: il momento di distaccarci dal sistema, dal mondo, dalla mentalità comune e non conformarci più al seguire la massa. Adesso però ne paghiamo il prezzo: siamo distaccati dalla massa ma solitari, per lo più incompresi e soprattutto, ammetiamolo ed accettiamolo, delusi. Ecco perchè nell'albero della vita in cabala la via che si segue è quella dell'appeso, dell'uomo crocifisso, deriso, umiliato, denigrato, emarginato. Questa via unisce le sefirot di Hod (lo splendore di questa verità del cambiamento) con Geburah (la forza di cui abbiamo bisogno per reggere il peso di questo cambiamento). E' un momento di ponderazione quindi quiete nell'ansietà, sosta nel bilico. 

CIRCOLAZIONE O FLUIRE
La circolazione in un processo alchemico e si riferisce al movimento continuo e ciclico della materia e dello spirito, volto a raggiungere il Magnum Opus e la Pietra Filosofale. Questo movimento circolare rappresenta il dinamismo fondamentale dell'universo e dell'anima, un processo di morte e rinascita che porta alla purificazione e all'unione degli opposti. Nel Tarot s'incarna nell'arcano della ruota, simbolo per eccellenza della ciclicità e nell'albero della vita è la via che collega i sefiroth della vittori (Netzach) con la comprensione amorosa e misericordiosa (Chesed). E' quando l'anima dell'alchimista impara a lasciarsi andare al fluido dell'essere, guarda ed osserva senza giudicare, vede come tutto passa, nulla resta, quindi non si attacca a nulla, sa che tutto si trasforma e le cose se compiono il loro percorso naturale si evolvono. Si impara ad essere flessivi, comprensivi, a lasciare spazio all'errore, alla contraddizione, al dubbio, perché il tempo tutto scioglie e chiarisce.

DISPOSIZIONE
Questa è una tappa molto particolare, segnata dall'arcano dela giustizia. Comunemente intendiamo giustizia come il risultato di un giudizio dove si stabilisce da che parte sta la verità. Invece nell'opera magnum l'alchimista cerca di sentire che la verità sta ovunque, i piatti della bilancia non pendono nè a destra nè a sinistra, ma restano in equilibrio. Questa tappa è la disposizione all'ascolto profondo, chiamto osservazione intuitiva, dove l'anima non giudica (altrimenti i piatti della bilancia andrebbero da una o l'altra parte), ma sente finchè non comprende che in fondo tutto succede pe runa ragione, nel bene e nel male, è quella ragione non può essere valutata, determinata, catalogata e neppure giudicata. La via della giustizia nell'albero della vita collega le sefiroth della bellezza (Tifareth) con la forza (Geburah), ma incredibilmente la forza della belleza è dolce, tenera, potente ma soave. E' lo sguardo di chi impara ad osservare senza giudicare. 

ESULTAZIONE
La tappa dell'esultazione nel contesto alchemico si legherebbe erroneamente alla fase finale del processo, la Rubedo, quando l'alchimista ha raggiunto il suo obiettivo e sperimenta un profondo senso di soddisfazione e compimento, ma come vediamo siamo appena a metà strada. Chi intraprende un cammino spirituale spesso è molto suscettibile con quella atmosfera che si ritiene divina  pensa che ha raggiunto spesso il nirvana, l'illuminazione, la santità... in verità è l'ego che si esalta. Nella via dell'alchimista invece l'esultazione è ben diversa: è la rassegnazione che nasce dell'accettazione della propria condizione umana nella sua totale povertà, indigenza e debolezza. In psicologia spesso si parla di amare se stesso così come si è. Infatti la via nell'albero della vita che si segue è quella dell'eremita,  simbolo dell'anima che raggiunge se stessa. Le sefirot che si uniscono sono la bellezza (Tifareth) con Chesed (l'amore), E' la scoperta di quanto siamo belli, ma non in quello splendore immaginario angelico, ma belli così come siamo, nella nostra pochezza. E' l'esultazione dell'umiltà, ultimo processo della fase dell'Albedo, perchè soltanto gli umili possono continuare a salire in alto.

LA SECONDA CADUTA 
Nella salita verso l'alto nell'albero della vita , ci sono 3 linee orizzontali. noi le chiamiamo le cadute, sono frontiere da un livello o mondo all'altro. La prima caduta era quella della Torre e l'abbiamo già analizzata, era il passaggio alchenico dal Nigredo (il Nero)  all'Albedo (il Bianco). La seconda caduta è quella della forza. il passaggio alchemico dall'albedo alla Citrinitas (il Giallo). mentre nel primo passaggio si cercava di superare i conflitti interiori e raggiungere una sintesi superiore, in questo secondo passaggio si cerca di raggiungere il vero Sé: e la propria originaria dignità. Qui si uniscono due Serifoth apparentemente in contrasto: La Geburah che è la forza con il Chesed que la comprensione, la misericordi, l'amore quindi una forza bruta con una forza debole o suave. Per capirlo meglio dobbiamo analizzare l'arcano delle Forza dentro la fase della Citrinitas nel prossimo post.

LA FERMENTAZIONE NEL CITRINITAS
La citrinitas in alchimia, detta anche xanthosis, denota la «fase al giallo» della Grande Opera, costituendo il passo successivo all'albedo «fase al bianco» e anteriore alla rubedo «fase al rosso» nel percorso di creazione della pietra filosofale. Suoi simboli sono il Sole e la luna, in alcune immagini c'è anche l'aquila. Spesso la citrinitas non è menzionata nei trattati di alchimia perché a partire dal XV secolo venne fusa in un'unica fase con l'albedo oppure con la rubedo. 
La fase della citrinitas è caratterizzata dalla combustione, associata alla luminosità del fuoco e del Sole: la materia alchemica, precedentemente putrefatta (nigredo) e poi purificata (albedo), viene adesso illuminata dall'energia forte e virile della consapevolezza, è la via della forza nel Tarot sull'albero della vita. Mentre l'albedo era infatti una fase essenzialmente femminile (lunare), la citrinitas assume un carattere maschile (solare): con l'unione delle due polarità avverrà infine il matrimonio sacro che darà luogo al figlio, ovvero la pietra rossa (rubedo). Questa unione è la Forza d'anima o dell'anima. Qui però avviene una fermentazione. La fermentazione è definita un processo chimico e metabolico che produce trasformazioni nella materia, come il lievito che trasforma il mosto in vino o gli zuccheri in pane. 
Nell'interpretazione dello psicanalista Carl Jung, se la nigredo è l'Ombra, e l'albedo si riferisce all'Anima o all'Animus (gli aspetti dell'anima rispettivamente contrapposti nell'uomo e nella donna), la citrinitas rappresenta invece l'archetipo del Leone dolce, saggio, che incute timore senza essere violento (è il personaggio di Aslan nelle Cronache di Narnia).

LA PURIFICAZIONE DELL'ALBEO
In precedenza avevamo già parlato di alcuni processi ascetici dove l'alchimista si purificava: smettere di fumare, di ubbriacarsi, rinunciare a tutti vizi, moderare il linguaggio violeto o volgare, ecc... sono tute azioni mirate ad una purificazione delle carattere della persona. Era la purificazione del Nigredo (della tappa della putrefazione). Nell'Albeo avviene un altra purificazione, più intima, più spirituale. L'Albedo è la fase lunare o bianca dell'alchimia, albeo significa "biancore" e rappresenta la fase di purificazione e illuminazione, spesso simboleggiata dal cigno, dalla luna o da una rosa bianca, che porta alla rinascita spirituale e materiale. Nell'albero della vita in cabala, corrisponde alla via della Stella, l'arcano del Tarot che ci indica una metà, un punto di arrivo che non si ferma mai, trascende in cielo. Due sefirot vengono unite sull'albero con la via della stella: la bellezza e la sapienza del cuore, perchè in questa tappa l'anima scopre che tutte le cose sono in se pure, siamo noi a vederle sporche o peccaminose o tentatrice o debole, ma in realtà tutto è puro per i puri. Questa visione è sublime, celeste, appunto stellare. Qui l'anima si ritrova immersa nell'anima dell'universo, è un unione intima, per questo sorge anche la via degli amanti: 

SIAMO TUTTI UNA SOLA COSA
La via degli amanti nell'albero della vita è mistica, è la scoperta se da una parte tutto è puro e bello, dall'altra parte tutti noi siamo uniti e facciamo parte di questo Uno assoluto. Un dito pensa di essere un dito ma non sa di essere parte di una mano, di un unico insieme. L'ego è il Dito, la mano è l'universo. L'alchimista nell'Albeo raggiunge l'ultima congiunzione o unione, la quarta. Ricordiamole tutte: 
1. Gli esseri umani si uniscono a se stessi (esteriormente e interiormente).
2. Gli esseri umani si uniscono a Dio (il Sé con l'Ego, o la Psiche con l'Ombra).
3. Gli esseri umani si uniscono alla natura (fratellanza, comunione, amore per il creato).
4. Gli esseri umani si uniscono all'universo (Siamo Uno in Tutto e Tutto in Uno, macro e micro, come sulla terra così in cielo).
Questa visione di bellezza si unisce ad un modo di vedere tutto (Binah) in maniera divina, è una visione intellettuale, mentale, fantastica di tutto il creato come un unica essenza, quello che chiamiamo Dio e noi tutti siamo i suoi pori, le sue cellule, i suoi riflessi.

LA SUBLIMAZIONE BIANCA
Nella prima fase del Nigredo abbiamo visto una fase di sublimazione, ma nascondeva un difetto allora necessario per la nostra psiche. Quando noi abbiamo un difetto o nevrosi distruttivo che non possiamo affrontare, allora il nostro inconscio fornisce un elemento sostitutivo non lesivo dipari natura, un nascondimento del demone sotto mentite spoglie, e sublimizza quell'azione o elemento, questo è  solo un tentativo di rimozione della ferita e delle dinamiche che l’hanno generata, per non vederla o meglio vederla sotto una visione più sublime. Facciamo un esempio: abbiamo un trauma sessuale che ci rende il sesso disgustoso allora siccome non siamo in grado di riconoscerlo, vediamo la castità come una forma sublime di vivere la nostra astinenza o impotenza sessuale. Spesso anche Dio è una sublimazione della debolezza umana e nel cammino spirituale tutti noi continuamente sublimizziamo le ferite e le rendiamo stigmate di cristo. 
Nella fase dell'albedo la sublimizzione è diversa, ormai ne siamo consapevoli di questo trucco, ma scopriamo che possiamo trasformare la ferita (i teologi la chiamano transfigurazione). Trasmutare invece, implica il pieno e totale riconoscimento della propria ferita, la dignità dell’esistenza del demone prima di tutto e secondariamente utilizzare quella energia distruttiva per un intento costruttivo allineato con i propri valori. Sublimizzare qui significa accettazione della realtà per quello che è, anche se crudele, ma vera. Questa forza nell'albero della vita è la Geburah che si unisce alla razione, alla Binah, è la via del carro, della volontà che trascina verso la trasformazione.

LA FIAMMA DELL'AMORE
L'ultima azione nell'albedo, prima di passare nella dimensione superiore del Rubedo, è il fuoco dell'amore, perchè soltanto con l'amore si può salire o entrare nella dimensione mistica e divina. La via è quella del Hirofante, archetipo dell'anima ormai consumata nella consapevolezza, nella conoscenza che però non deve restare soltanto intellettuale, cervellotica, mentale, ma viva quindi sentimentale, emotiva, qui la sapienza diventa saggezza (dalla tesata si sposta al cuore) ed ecco perchè vediamo nell'albero della vita l'unione delle sefirot Chesed con Chokmak, del amore con la vita, con la pratica, con la realtà. E' la via del sacerdote mago, hierofante, il Papa. 

LA TERZA CADUTA
Salendo sull'Albero della Vita, vedrete tre linee orizzontali. Le chiamiamo cadute (o salti quantici) e sono i confini tra un livello o mondo e l'altro. La prima caduta fu quella della Torre, la seconda quella della forza, già analizzate. Adesso siamo arrivati all'ultima, la terza e corrisponde alla via dell'Imperatrice, una donna, perchè in questo passaggio avviene la nascita del bambino interiore (il Rubedo). L'imperatrice però appartiene ancora alla fase del'albeo, lei è la regna bianca, è l'intelligenza creatrice, il sale, l'osare.  

LA GESTAZIONE DEL RUBEDO
Compete all'Imperatrice il passaggio dall'albeo al Rubedo, è lei che fa la gestazione embrionale dell'anima mistica, raggiunge il vero sè e la propria originaria dignità. Lei supera i conflitti interiori e raggiungere una sintesi superiore. Incorpora lo spirito, simboleggiato dalla fase del rosso, portando alla spiritualizzazione del corpo. nei simboli dell'imperatrice troviamo il Patto e l’Altare, ma anche il Compasso, che rappresenta l’adattabilità, l’esattezza, la ponderatezza, il rigore nel giudizio e nell’indagine, la pronunciazione d’intento, il giuramento, la promessa.

LA LUCE IN FONDO AL TUNEL
Questo è un momento magico, speciale, direi divino. E' sulla via dell'albero della vita il sentiero dela sacerdotessa, quella dimensione interiore della nostra psiche che coglie con un barlume, con una scintilla, in un attimo (chiamato appunto intuizione) l'essenza delle cose. E' un attitudine tipicamente femminile. Non è un caso che questa via sull'albero dela cabala colleghi la sefhirot della bellezza (Tifareth) con la corona (Keter) appunto perchè è quello sguardo che vede la bellezza in ogni cosa. Qui l'alchimista acquista quello sguardo interiore intuitivo tipico dei chiaroveggenti, anche perchè, se vìben osservare, la via passa senza accorgersene sulla sefiroth occulta (appunto inconscia) della Daat, del vuoto, del nulla. Qui regna il silenzio, la pace, è il sapere vedere con gli occhi chiusi, percepire la pienezza nel vuoto. il tutto nel Nulla. 

RUBEDO
La Rubedo alchemica è la fase finale e culminante della Grande Opera, indicata dal colore rosso, simbolo di perfezione, fuoco e realizzazione, dove gli opposti (bianco/nero, maschile/femminile) si fondono per creare la Pietra Filosofale, l'androgino (Rebis) o l'illuminazione spirituale, rappresentata da simboli come la Fenice che rinasce dalle ceneri. Nell'albero della vita è il culmine dove il mago e il Matto si identificano: quello che aveva perso tutto tranne la ragione, cioè il Matto, diventa un saggio Mago che ha capito che la ragione non basta, è poco, ci vuole il cuore pazzo che sente e vive la vita con la semplicità e la gioia di un bambino. Analogamente, come la nigredo corrispondeva al corpo fisico dell'alchimista, e l'albedo alla sua anima, ora la rubedo ne identifica lo spirito,[5] la parte più elevata dei tre organi costitutivi dell'essere umano. Vediamo adesso in maniera singolare i due ultimi sentieri dell'albero della vita nella cabala: 

IL MAGO COMPRENDE L'INCANTESIMO DELLA FOLLIA
IL sentiero del Mago unisce la sefiroth della Bina (conoscenza) con Keter (la Corona), ma qui la conoscenza finalmente comprende che, nell'unione degli opposti, il bene non può escludere il male, che la perfezione assoluta non può esiste ma esiste nella misura che tiene a bada e in maniera perfetta tutte le imperfezioni. comprende che il mistero non è qualcosa che non si può capire ma qualcosa che non finirai mai di capirlo perchè infinito (solo so che niente so), ma la conoscenza è sempre nuova, le scoperte costanti, le intuizioni nuove, la creazione sorge ad oggi istante. La fusione di elementi opposti (Sole/Luna, maschile/femminile, Yang/Yin, Divino/Umano) avviene nell'integrazione dell'opposto: luce ed ombra s'incontrano lasciano quel margine o frontiera dove non esiste ne l'una nè l'altra. Il dualismo contro natura era divisione, mentre la dualità è distinzione naturale. 

IL MATTO COMPRENDE LA RAGIONE DEL CUORE
Il matto, quell'archetipo della follia di chi lascia tutto per il nulla, di chi va sempre oltre ma non sa dove perchè il suo scopo non è la meta ma il viaggio stesso e per questo lo gode sempre ad ogni istante. Il matto che aveva perso tutto tranne la ragione, perchè arriva alla comprensione della verità non attraverso la testa o il ragionamento, ma attraverso il cuore, la vita, l'esperienza; nell'albero della vita è il sentiero che unisce la saggezza (Chokmah) con la Corona (Keter) dove la corona è il Tutto. Il piombo della pazzia diventa l'oro della saggezza. Essendo il rosso considerato dagli alchimisti il colore intermedio tra bianco e nero, tra luce e oscurità, la rubedo rappresenta il ricongiungimento degli opposti, la chiusura del cerchio, l'unione di spirito e materia, ragione (mago) e pazzia (Matto).
Nell'ambito della psicologia analitica sviluppata da Jung, la rubedo rappresenta l'archetipo del Sé conquistato al culmine del processo di individuazione, quando avviene la fusione tra l'ego e il Sé, simboleggiata da un uomo rosso e una donna bianca.[19] È l'unione degli opposti, il punto in cui la persona non solo si riappropria del materiale inconscio che era stato proiettato ingannevolmente all'esterno, ma lo rielabora consapevolmente a un livello superiore aprendosi all'amore. Egli giunge così a scoprire la propria vera natura, ricevendo la manifestazione dell'Io nella sua interezza

1 komentarz:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń